Kowal swojego losu
Nie będę prosić
o słowo
Nie będę prosić
o gest
Nie będę prosić
o obecność
Mam portfel, klucze do mieszkania i plan na dziesięć lat do przodu. Nie potrzebuję nikogo, żeby wiedzieć, ile jestem wart. Relacje to dla mnie transakcje albo zbędny szum, który tylko rozprasza w drodze na szczyt. Sam jadam kolacje, sam podejmuję decyzje i sam zasypiam. To nie jest samotność. To o skuteczność. Nikt mnie nie zawodzi, bo nikomu nie daję prawa głosu. Jestem panem swojego czasu i każdej minuty mojego życia.
Pęknięcie
I nagle pojawiasz się Ty. Bez zapowiedzi, bez pukania do moich drzwi.
Wystarczyła jedna kawa, jedna rozmowa, która nie była o interesach ani o pogodzie. Twoja naturalność sprawiła, że mój idealnie poukładany grafik nagle stał się stosem bezwartościowych papierów. Zacząłem zerkać na telefon. Zacząłem się zastanawiać, co myślisz. Ten mur, który budowałem latami, zaczął zwyczajnie pękać, bo przy Tobie pierwszy raz poczułem, że bycie „panem życia” jest cholernie puste.
Kapitulacja
Teraz stoję przed Tobą bez tej całej pozy. Nie obchodzi mnie już, kto ma rację i kto jest silniejszy. Okazało się, że te wszystkie rzeczy, które posiadałem, nic nie znaczą, jeśli nie mam ich z kim dzielić. Mój twardy głos drży, a duma przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczysz się tylko Ty i to, żebyś po prostu była obok.
Proszę o słowo
Proszę o gest
Proszę o obecność
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania