KPINA SŁOŃCA
Płaczą niebiosa nad klęskami uczuć
Moczą marzenia zgrzane w letniej aurze
W amoku zguby skulone postacie
Szukają siebie w lustrzanych kałużach
Zakpiło słońce z głupoty ludzkości
Jeszcze niejeden numerek wywinie
Brązowe ciała pokryje znów bladość
Nawet życiowe lato nie trwa wiecznie
Krople niebiańskie wymyją twarz światu
Brak im dostępu do spapranej niecności
Komentarze (5)
Mam pytanie: Kiedy to pisałaś, czy dobierałaś każde słowo, szukałaś odpowiedniego, czy po prostu cały ten tekst "wyskoczył z ciebie"?
Wyskoczył
Do czego potrzebny Ci ten patos? Spróbuj zwyczajnie, normalnie napisać, bez tych gornolotnych frazesow, wykorzystanych już na maksa w poezji. Niejeden - razem.
Dość zawiłe przesłanie niesie ten wiersz, ale szczere, ogólnie jestem na tak. 5.
Dziękuję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania