Kraina #1
Dzień jak codzień. Obudziłam się rano, ten sam dziwny sen, ten sam pokój i ten sam poranek. Nie zwracając uwagi na silny ból głowy, zeszłam na dół i napiłam się kawy, by pozbyć się tego natręctwa. Jak zwykle w domu nie było ani jednej żywej duszy. Jakoś się tym nie przejęłam, rodzice harują dzień w dzień i nigdy ich nie ma. Pomimo monotonności poczułam dziwne uczucie "braku". Nie wliczając karteczki z jakimś banałem od rodziców, by mnie trochę rozpogodzić, wszystko było na swoim miejscu.Zresztą to nawet lepiej, bo gdy tylko widziałam te wierszyki z Internetu to myślałam, że się pożygam, sorry "zwymiotuję". Jednak nie chodziło mi o te "liściki", a o dziwne wrażenie straty. Tylko czego.....
Komentarze (4)
Bardzo sympatyczna praca. Mogła by być troszkę dłuższa. Ale leci 5 :)
"Dzień jak codzień,(. Obudziłam) obudziłam się rano, Ten(ten) sam dziwny sen, ten sam pokój i ten sam poranek. Nie zwracając uwagi na silny ból głowy, zeszłam na dół i napiłam się kawy, by pozbyć się tego natręctwa. Jak zwykle w domu nie było ani jednej żywej duszy. Jakoś się tym nie przejęłam(,) rodzice harują dzień w dzień i nigdy ich nie ma. Pomimo monotonności poczułam dziwne uczucie "braku". Nie wliczając karteczki z jakimś banałem od rodziców, by mnie trochę rozpogodzić, wszystko było na swoim miejscu.(spacja)Zresztą to nawet lepiej(,) bo gdy tylko widziałam te wierszyki z Internetu to myślałam, że się pożygam, sorry "zwymiotuję". Jednak nie chodziło mi o te "liściki", a o dziwne wrażenie straty. Tylko czego....."
Nie bardzo kupuję ten tekst... O wiele za krótki. To wygląda jak wstęp do prologu... Nie oceniam, bo tu nawet nie ma czego
Podoba mi się, nieważne, do czego to wstęp, jak to powyższa pisze, to wstęp do czegoś dobrego.
Daję 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania