Kraina Ślimaków

"Kraina Ślimaków"

 

Latem 2016 roku, pewien dwudziestokilkuletni podróżnik wspiął się na pokład latającego statku, który właśnie śnił mu się podczas popołudniowej drzemki. Odleciał nim na daleką planetę, na tle granatowego nieba usianego licznymi srebrnymi gwiazdami.

 

Wylądował na skraju parku na skarpie, na przedmieściach niedużego miasta leżącego dosyć blisko od morza. Między leśną a łąkowa częścią parku stały w szeregu nieduże domki letniskowe, otoczone ogródkami obsadzonymi wieloma różnymi ciepłolubnymi roślinami, a najczęściej były to bambusy, platany i mrozoodporne palmy wachlarzowe.

 

Jednak największą jego uwagę przykuły tajemnicze obiekty, które niektórzy ludzie na wilgotnych przedmieściach przytulnego miasteczka-parku i na pobliskiej wiosce-ogrodzie o bardziej suchym mikroklimacie nosili na rękach. Na początku wydawało mu się, że to były piłki albo owoce, które jednak okazały się być dużymi lądowymi ślimakami ogrodowymi, osiągającymi rozmiary pomarańczy.

 

Grupka kilkorga ludzi zaprowadziła poszukiwacza przygód i skarbów nad staw, gdzie znajdował się porcelanowy dzban pełny złota i diamentów oraz liczne nory różnych zwierząt. W wodzie pływały czarne, pomarańczowe, szare i brązowe kijanki wielkości jabłka oraz karasie w kolorach czerwonawo-złotych i czarno-złotych.

 

Następnie, ekipa ta zaprowadziła podróżnika do pobliskiej wioski, gdzie aż roiło się od pasikoników wielkości chomika syryjskiego, oraz od lądowych ślimaków przypominających swoimi rozmiarami świnki morskie.

 

Niedaleko miejscowości leżało jezioro. Poszukiwacz przygód udał się tam. Zbiornik wodny był otoczony przez lasy liściaste i łąki porośnięte wysokimi trawami. Jego długie i szerokie plaże były z jasnego piasku i miejscami zarośnięte trzcinami, liliami wodnymi oraz rzęsą, pośród których prześlizgiwały się szare kijanki i ławice małych kolorowych ryb wielkości motyla. Na dnie żyły małe niebieskie kraby, przezroczyste krewetki, brązowe raki i ciemnożółte małże.

 

Poszukiwacz skarbów zauważył też, że w jeziorze pływają dziwne ryby wielkości małego talerza. Były ich dwa rodzaje. Jeden był niebieski, miał wąskie ciało ustawione i poruszające się pionowo oraz powoli pływał pośród trzcin, a drugi miał kolor jasnozielony, ciało spłaszczone grzbietowo-brzusznie i często trzymał się blisko dna, albo niedaleko powierzchni wody.

 

Podróżnik znalazł na brzegu biało-żółto-zieloną łódkę. Popłynął nią kilkadziesiąt metrów od brzegu. Wtedy na łódce pojawiła się brązowa drewniana, bogato zdobiona szafa. Wszedł do środka i zniknął.

 

Pojawił się w żółto-pomarańczowym długim korytarzu, również wykonanym prawie całkowicie z drewna. Wewnątrz niego, gdzieniegdzie stały małe komody. Na ścianach wisiały obrazy przedstawiające malownicze krajobrazy łąk nad rzeką, plaż z palmami i intrygującego oraz zastanawiającego, biało-żółtego domu w kształcie gigantycznej muszli ślimaka. Przeszedł kilkadziesiąt metrów, mijając kilka zakrętów. Nagle natknął się na koniec pomieszczenia i jasnobrązowe drewniano-pozłacane drzwi z napisem "DOM". Otworzył je. Po drugiej stronie było widać tylko czarne niebo, białe gwiazdy i tajemniczy zielony czworokąt. Człowiek przeszedł przez te drzwi i zniknął, a one następnie zamknęły się.

 

Koniec.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania