Krajobrazy skamieniałe
<< Kamienna Bogini>>
Pamięć przemija i nie ma słów, właściwych porównań, które mogłyby opisać jej powolne, nieubłagane wygasanie.
Ale kamienie trwają dłużej niż cywilizacje, miasta i języki.
Kamienie jednak milczą (konsekwentnie), a nam pozostaje tylko błądzenie, pozostają pytania bez odpowiedzi...
Niepokojąca cisza, groźna, drażniąca zmysły
Kamienie potrafią jednak mówić- powiedział nieznajomy spotkany na cmentarzu
Jak do nich dotrzeć? Jak zrozumieć to, co nam mówią kamienie, kamienie, które zachowały gęstą tkankę znaków, ale nikt z nas nie potrafi ich odczytać?
Zapisano na ich powierzchni muzykę, traktaty filozoficzne, mapę nieba, pięknymi znakami zapisano starożytne eposy, których cień trwa w naszej podświadomości...
Kamienna bogini, odważna i wojownicza, która zstąpiła do krainy zmarłych... Po trzech dniach pokonała swoją siostrę -zdrajczynię
Jej siostrą była śmierć, śmierć wabiąca piękną boginię do mrocznej otchłani...
A teraz pozostały po niej jakieś kontury na powierzchni kamiennej tabliczki...
Skąd wiesz, że to rysy twarzy bogini, o której czytałeś w starym eposie?
Ten epos tłumaczono wciąż od nowa, ale zawsze z innego języka...
II
Idziesz alejką cmentarza, którego prawie nikt nie odwiedza i słyszysz, jak w koronach drzew szumi upływający czas...
<< Ptaki wędrowne>>>
Pusta ulica biegnie wzdłuż torów kolejowych/// tego dnia zabłądziłem w obcej –nieprzyjaznej części miasta ---///
Powracasz do mnie w barwnych snach---a wtedy długo rozmawiamy o wszystkim/// rozmawiamy bez pytań--- ty nie oczekujesz odpowiedzi /// tak pięknie potrafisz słuchać/// nie chcesz jednak przyjść do mnie na jawie/// wolisz bezpieczną kryjówkę w krainie marzeń –które płyną--- nie dotykając ziemi--- bezszelestnie---
Dochodzę do jakiegoś domu –w którym od wielu lat nie ma już mieszkańców—siadam na drewnianej ławeczce--- zmurszałej---
Powtarzam początek wiersza--- którego w dzieciństwie nauczyłem się na pamięć—nie potrafię sobie przypomnieć kolejnych zdań--- mieszam rymy --- dodaję krople deszczu ---
Deszcz i strzęp starej mapy ---- dokądś mnie prowadzą ----
Przed gankiem stoi porzucony wózek dziecięcy---- wbity w ziemię--- bez kół---/// to w nim gniazdo uwiły wędrowne ptaki---
////---////
Tymi słowami kończę moją pieśń o nadziei…..
-------------------------------------------------------------------------
luty 2024
Komentarz: drogowskazy obchodź ze wszystkich stron, po prostu uważnie oglądaj przydrożne kamienie----////
Nie musisz niczego ważnego znaleźć, niczego nie musisz potwierdzać, nie musisz szukać argumentów dla jakichkolwiek stwierdzeń-----//// ----
Patrz na kamienie---- wielkie głazy i krzemienie wydobyte z piasku----///---
Nie rozpraszaj uwagi pytaniami zadawanymi przez nieznajomych spotykanych po drodze---///---- Nie ma żadnego "po drodze"////
Przecież ty nie zmierzasz do celu wyznaczonego przez pragnienia, których nigdy nie zdołasz spełnić, nie poszukujesz tego, co zamknęła w sobie konieczność...
Konieczność? Pragnienia?
Nie wiem, nic na ten temat nie wiem...
Niedaleko stąd jest taki zaułek- połączenie pomiędzy....
Niczego nie musisz łączyć ani rozdzielać////
" W pobliżu opuszczonego domu stała zmurszała ławka, trochę dalej wózek dziecięcy bez kół, to w nim było gniazdo ptaków wędrownych///
To już niedługo, jeszcze tylko kilka tygodni////
Usiądź i spokojnie czekaj na mieszkańców tego gniazda----
Komentarze (9)
Dzieje utracone i pamięć o sobie utracona....Ale jest jeszcze " To Coś"
Zaznaczę sobie, co przeczytać wieczorem✴️
Przypomniałam sobie, że przecież miałam przeczytać i zostawić komentarz!
Więc jestem i już piszę, co następuje...
Dlaczego zainteresował mnie podtytuł «Kamienne boginie», albowiem pisząc wierszyk na 8 marca szukałam wszystkiego, co odnosiło się do bab i natrafiłam na Baby pruskie i już za sekundę miałam szykować poemat, ale okazało się, że baby pruskie to dziady🤣🤣🤣
Pardą, tak mi się skojarzył podtytuł z moimi poszukiwaniami.
Dwa podtytuły w jednym opowiadaniu, to też jest ciekawe, bo one łączą się, przenikają, uzupełniają i dopowiadają...
Z ręką na sercu mogę napisać, że treść mi się spodobała, ale...
Ale te kreski wywołują u mnie agresję, a jestem nad podziw spokojną, starszą kobietą, więc czy nie można byłoby ich, tych kresek znaczy, ograniczyć?
...
Pozdrawiam :)
Te kreski to moja mała anarchia, odrobina ekscentryzmu, na jaki mogę sobie obecnie pozwolić
Ale ograniczę liczbę owych kresek. W moim wcześniejszym zamyśle te kreski miały być "jakby nożycami lub skalpelem" tnącym (tnącymi) myśli na " swoiste paski", które my dopiero podczas czytania ponownie złożymy, skleimy
Na koniec mam prośbę:
Moews, czy mógłbabym Cię poprosić, abyś nie kasował publikacji?
Czasami wystarczy iskra i ludzie w nerwach robią różne rzeczy...
Muszę mieć czas, żeby wszystko przeczytać :)
Nie, nie skasuję publikacji
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania