Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

KRAKOWSKA SYMFONIA ZDRADY

PROLOG: Czerwony welon i biały proszek

Noc nad Krakowem pachniała burzą i tanim, syntetycznym opium, ale na poddaszu luksusowej kamienicy przy ulicy Floriańskiej unosił się tylko zapach drogiego perfumowanego oleju i świeżej krwi.

Ksawery Rozen – bezwzględny deweloper, finansowy magnat i człowiek, który w ręku trzymał połowę miejskich radnych – leżał rozciągnięty na jedwabnych prześcieradłach. Jego klatkę piersiową zdobiły ślady po czerwonej szmince oraz głęboka, precyzyjna rana kłuta w okolicach serca. W ręku wciąż ściskał kieliszek ze śladami szampana za dziesięć tysięcy złotych.

Kiedy komisarz Wiktor Borowski wszedł na miejsce zbrodni, pierwsze, co rzuciło mu się w oczy, to nie ciano denata, ale kobieta siedząca w fotelu w kącie pokoju. Nazywała się Wiktoria Rozen. Była młodą, olśniewającą żoną Ksawerego, o spojrzeniu dzikiego kota i ciele, dla którego mężczyźni tracili majątki i rozum. Miała na sobie jedynie jedwabny szlafrok, rozcięty tak głęboko, że zdradzał brak jakiejkolwiek bielizny pod spodem. Dłonie miała powstrzymywane przez techników, ale w jej oczach nie było ani jednej łzy.

– On nie był moim jedynym, komisarzu – wyszeptała z zmysłowym, chrapliwym uśmiechem, patrząc Wiktorowi prosto w oczy. – Ale był jedynym, który myślał, że posiada mnie na własność.

Wiktor poczuł, jak po karku przebiega mu palący dreszcz. Nie wiedział jeszcze, że wpadł w sieć, z której żaden człowiek nie wychodzi żywy.

ROZDZIAŁ 1: Namiętność na krawędzi ryzyka

Wiktor nie był czysty. Od miesięcy prowadził potajemny, niszczycielski romans z Wiktorią – żoną człowieka, którego śmierć musiał teraz wyjaśnić. Ich spotkania w taniutkich motelach na obrzeżach miasta były jak wybuchy wulkanu: surowe, przesiąknięte dzikim seksem, potem i desperacją. Wiktoria potrafiła doprowadzić go do szaleństwa jednym dotykiem swoich aksamitnych ud, sprawiając, że gubił swój policyjny profesjonalizm.

Gdy jeszcze tej samej nocy przesłuchiwał ją w sterylnym pokoju przesłuchań, kazał wyłączyć kamery.

– Czy to ty go uderzyłaś, Wiktoria? – wycedził, przyciskając ją do zimnej ściany.

Wiktoria rozszerzyła usta w prowokacyjnym uśmiechu. Zamiast odpowiedzieć, wsunęła dłoń pod jego marynarkę, odpinając jego pas. Jej dotyk był natychmiastowy, bezwstydny i dominujący. W sterylnym pokoju przesłuchań, wśród cienia i napięcia, doszło między nimi do gwałtownego, namiastkowego aktu pożądania – Wiktoria zepchnęła go na krawędź rozsądku, sprawiając, że ich ciała splątały się w szalonym, grzesznym uścisku na przekór rozlewającej się wokół zbrodni.

– Byłam z tobą wczoraj o dwunastej, pamiętasz? – szepnęła mu do ucha, gdy ciężko oddychali. – Jesteś moim alibi, Wiktor. Bo jeśli ja padnę... pociągnę cię za sobą na samo dno.

ROZDZIAŁ 2: Zwrot akcji: Brat bliźniak i ukryty testament

Śledztwo z dnia na dzień zamieniało się w prawdziwy labirynt fałszu. Badania balistyczne i toksykologiczne wykazały, że Ksawery nie zginął od pchnięcia nożem – w jego krwi wykryto śmiertelną dawkę cyjanku. Morderca chciał mieć pewność.

Wtedy w drzwiach komendy pojawił się człowiek, który wstrząsnął Wiktorem do głębi. Nazywał się Gabriel Rozen – brat bliźniak Ksawerego, o którym nikt dotąd nie słyszał. Gabriel wyglądał kropka w kropkę jak zmarły deweloper, ale w jego oczach płonął zimny, kalkulujący ogień.

– Ksawery przepisuje cały swój majątek na mnie, jeśli zginie gwałtowną śmiercią – oznajmił Gabriel, rzucając na stół notarialnie poświadczony dokument. – Wiktoria nie dostanie ani grosza. Ch Chyba że... udowodni, że to nie ona wydała na niego wyrok.

Wiktor zaczął prywatne dochodzenie. Odkrył, że Gabriel nie był bratem zmarłego... ale jego prawdziwym, biologicznym ojcem, który przed laty poddał się operacji plastycznej, by ukryć swoją tożsamość i przejąć firmy w rajach podatkowych! Co więcej, Wiktoria wcale nie wychowała się na prowincji – była płatną zabójczynią, wynajętą przez samego Gabriela, by rozkochać w sobie Ksawerego, wyciągnąć majątek, a potem go uciszyć!

ROZDZIAŁ 3: Zdrada goni zdradę

Wiktor poczuł, jak cały jego świat odpływa. Kobieta, dla której poświęcił swoją karierę i odznakę, była jedynie drapieżnikiem w pięknym ciele.

Dopadł ją w luksusowej wilii nad Wisłą. Zastał ją w ramionach... Gabriela. Obaj spijali sobie z dzióbków, świętując przejęcie milionów z polis ubezpieczeniowych.

– Wiktor... – zamarła Wiktoria, widząc celujący w nią pistolet detektywa. Jej biała, jedwabna sukienka opadała ze zmysłowych ramion. – To nie tak, jak myślisz... Gabriel mnie szantażował!

– Nie słuchaj jej, komisarzu! – krzyknął Gabriel. – Owszem, wynająłem ją, ale ona zabiła mojego syna z własnej chciwości, bo chciała uciec z tobą i moimi pieniędzmi!

Wiktoria spojrzała na Wiktora swoimi rozpalonymi, pełnymi fałszywej miłości oczami. Podeszła powoli, ignorując lufę broni. Klękła przed nim, całując jego dłoń, w której trzymał pistolet, i wsuwając dłoń pod jego pas w ostatniej, desperackiej próbie uwiedzenia go.

– Kocham cię, Wiktor. Zabijmy go i ucieknijmy razem. Pieniądze są w Szwajcarii...

Wiktor przez ułamek sekundy wahał się, czując jak jej zmysłowy czar po raz kolejny próbuje zwojować jego umysł. Ale w tym samym momencie zauważył w odbiciu lustra, że Gabriel wyciąga z kieszeni pistolet z tłumikiem.

FINAŁ: Szach i mat

Huk wystrzału rozdarł ciszę luksusowego salonu.

To nie Wiktor strzelił. Do salonu wpadła policja z wydziału wewnętrznego, powiadomiona przez... samą Wiktorię zaledwie dziesięć minut wcześniej! Pocisk powalił Gabriela na podłogę.

Wiktoria zaśmiała się cicho, wstając z kolan i wycierając szminkę z ust.

– Zawsze miałam plan C, Wiktor – szepnęła, kiedy antyterroryści zakazywali Gabrielowi kajdanki. – Oboje byliście tylko pionkami. Ksawery był toksycznym potworem, Gabriel chciwym głupcem... a ty moim najlepszym kochankiem i terytorium obronnym.

– A ty kim jesteś? – zapytał Wiktor, opuszczając broń i czując potworny, ale i dziwnie oczyszczający ból zdrady.

– Jestem jedyną spadkobierczynią – uśmiechnęła się, wyciągając z torebki oryginalny testament, podpisany przez Ksawerego tuż przed śmiercią pod wpływem szantażu emocjonalnego. – Zapisałam ci milion euro na tajnym koncie. W zamian za to, że nie będziesz drążył tematu cyjanku.

Wiktoria wyszła w eskorcie policji jako „ofiara szantażu i próby zabójstwa”, zostawiając Wiktora samego w pustym salonie. Miesiąc później detektyw rzucił odznakę. Na jego konto wpłynął milion euro.

Siedząc na plaży w Rio de Janeiro, odebrał anonimowy list. W środku była czerwona szminka i krótka notatka: „Tęsknię za twoim dotykiem. Kupuję wyspę na Pacyfiku. Przyjedziesz?”

Wiktor uśmiechnął się pod nosem, dolewając rumu do szklanki. Wstał, spakował walizkę i kupił bilet w jedną stronę. Bo wiedział, że niebezpieczeństwo i piekąca zdrada to jedyne rzeczy, które sprawiają, że wciąż naprawdę żyje.

KONIEC

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania