Kres bohaterów
Byliśmy dziećmi
z bagażem pełnym pustych pudełek,
ze skórą pachnącą winem
i papierosem, który parzył jak noc.
Byliśmy dziećmi,
co wierzyły, że miłość przyjdzie
jak obietnica darmowego chleba
albo jak pociąg do czegoś co lepsze, który nie spóźnia się nigdy,
ale nie przyszła.
Więc nadal śmialiśmy się głośno.
Graliśmy w karty może o nic, albo
o ośmiotysięczniki marzeń.
Rozmawialiśmy tak, jakby świat nas słuchał,
ale świat o nas nie wiedział.
I kiedy trzeba było dorosnąć
– a my nie dorośliśmy –
zostaliśmy dziećmi
w za ciasnych ciałach,
z zardzewiałymi sercami,
z oczami, które wciąż chcą uwierzyć w cud.
Dlatego wszystko skończyło się tragicznie,
tak jak kończą się bajki bez morału,
tak jak kończy się butelka bez dna,
tak jak kończą się dzieci,
które nie nauczyły się kochać życie
z umiarem.
Komentarze (8)
Bardzo ładne.
Bardzo dziękuję za zrozumienie
Dorośniesz… własne dzieci, a potem wnuki w tym pomagają. Pozdrawiam
Możliwe, że mnie się uda. Oczywiście z umiarem. Niestety, nie wszyscy go znaleźli. Zostaje straszna pustka, ale czy ktoś tu jest winny?
* Ostatni partyzant zostal ,,pokonany" w 1963 roku.
[*]
Ciekawie napisana refleksja o życiu.
Bardzo dojrzałe. Poetyckie rajskie jabłko.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania