Krew i dym

Poza naczyniami mieszam

brudną krew ze słodkim dymem

gwiazdy razem ze mną

są tu na podłodze

 

Czerń wokół tańczy

jak jej zagra cisza

częstotliwość krzyków

ogłuszyła nawet ściany

 

Zamiast wycieczki pod sufit

znów wybrałam szary bruk

patrzę na świat zza witryny

jako jeden z manekinów

 

Bezsensowne labirynty

z których tylko jedno wyjście

sierp księżyca wbity w plecy

między skronie pełnia bzdur

 

Wracam na tarczy słońca

żeby przespać sen

kłują mnie kanty skóry

mimo otępienia

 

Jutro będzie dziś

czas się pieni zamiast płynąć

od krwi lepkie dłonie

od kłamstw brudny dym

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania