Kroki
zanim nasze pola widzenia spojrzą sobie w oczy
przetniesz jeszcze raz horyzont myśli
miękkim dźwiękiem imienia
urasta do rangi orkiestry
nie sposób zapomnieć
kiedy szelest koszuli łagodzi zmysły
a dłonie rozszczepiają długopis
tamte ptaki na parapecie
przegrały z moją uwagą
kiedy balansowała na granicy cichych kroków
Komentarze (4)
przesuwa się po ścianach
jak westchnienie, które nie potrzebuje słów
bardzo dobrze
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania