Królestwo Arianny-zjednoczenie-księga 1-cz 1
Rozdział l
Królowa Karossa, władczyni Krainy Cienia spoglądała na swoją córkę, Karinę. Tak niewiele czasu upłynęło od wojny z władczynią Krainy Arissą, kiedy to jej miłość do córki zwyciężyła wolę władzy. Patrząc na nią wracała myślami do chwili gdy walczyła z członkami WZW którym przewodziła przyjaciółka Kariny Arianna. Podbiła Krainę gdy Karina była niemowlęciem. Gdy czternaście lat później Karina przyjechała na zamek zaprzyjaźniła się z młodą służącą Azi. Problem w tym, że Azi nie było prawdziwym imieniem dziewczyny. Tak naprawdę nazywała się Arianna i była dziedziczką tronu. Sama o tym nie wiedziała, gdyż byloby to dla niej niebezpieczne. Nawet gdy wydała się prawdziwa tożsamość dziewczyny Karina nie opuściła Arianny. Przeciwnie, walczyła o Krainę u jej boku. W walce przygniótł ją pień drzewa. Obrońcy Krainy ją ocalili i koniec końców Arissa znowu włada Krainą. Teraz Kraina Cienia znowu stała się ich domem. Kolejny piorun błysnął za oknem. Nie było to nic dziwnego, bo żyły w kraju gdzie wiecznie szalały burze. Królową z zamyślenia wyrwał głos Kariny.
-Mamo! Jutro musimy zacząć urodziny! Mówiłam ci przecież...
-Wiem, że musisz być tam dzień wcześniej. Powóz już czeka. Jedziemy.
-Jej!!!
-Uspokój się. To tylko odwiedziny.
-No może dla ciebie tak. Ale ja spotkam się z przyjaciółką.
-Nie, jeśli się nie pospieszysz.
Karossa wstała z tronu i szybkim krokiem ruszyła do powozu.
-Czekaj mamo!
-Nie.
Karina pobiegła do powozu próbując dogonić matkę. Gdy już prawie wyjechały musiała zawrócić, bo zapomniała swojej różdżki, potem niebieskiego misia urodzinowego, a potem prezentu dla Arianny.
-Jesteś wreszcie gotowa? Chodź już!!!
-Dobrze mamo.
Rozdział ll
Arianna leżała na łóżku patrząc w sufit. Nagle zobaczyła błysk i usłyszała huk. Za chwilę do pokoju wbiegła jej mama, Arissa.
-Burza! Przyjechały!
Arianna zerwała się na równe nogi. Zbiegła po schodach i w pare minut była na dziedzińcu, gdzie właśnie lądował powóz zaprzężony w granatowe, uskrzydlone konie. Nie była tam sama. Wszyscy członkowie WZW już tłoczyli się tam by powitać Karinę. Nagle wszystko ucichło i powozik wylądował na środku dziedzińca. Drzwiczki otworzyły się i wysiadła zgrabna dziewczyna w ciemno granatowej sukience do kolan.
-Kari!
-Ari!
-Cześć. Jak dobrze cię widzieć. Stęskniłam się za tobą tak bardzo.
-Jak długo się nie widziałyśmy? Chyba całą wieczność!
-Nie przesadzacie czasem?
Dobiegł je głos Arissy.
-A czy one kiedykolwiek nie wyolbrzymiały wszystkiego ze sto razy? Ostatni raz to się zdarzyło kiedy nie umiały mówić.
Głos Karossy brzmiał do bólu sarkastycznie.
-A może gdy oceniały powagę sytuacji kiedy nie przegrałaś wojny po pierwszym dniu?
Arianna nie przypuszczała, że w głosie jej matki może być tyle sarkazmu.
-Z tą różnicą, że wygrałabym gdybym nie odwołała mojej armii.
-Ale gdyby Kariny nie przygniótł pień nie miałabyś szans.
-Nie kłócimy się. To do niczego nie prowadzi.
-Bo nie masz na to odpowiedzi.
-Mamo! Nie drąż tego tematu!
-Kochanie, jak dorośniesz i zostaniesz królową będziesz decydować jaki temat wolno drążyć, ale dobrze, wystarczy
-No nareszcie WASZA WYSOKOŚĆ!
-Mamo! Proszę cię, daruj sobie te sarkastyczne uwagi!
-To ciekawe, że gdy ja mówiłam do ciebie po imieniu kiedy próbowałaś wyciągnąć ze mnie informacje o jednorożcach dostawałaś szału.
-Mamo!!!
-Dobrze, dobrze.
Chwilę później Ariana biegła z Kariną do pokoi.
-Tutaj leżały moje komnaty.
-A teraz są moje. Przynajmniej 45. Pozostałe 5 to komnaty gościnne. Też są moje, ale nie spędzam w nich czasu.
-A co z jednorożcami?
-Mamy czas. Chodź ze mną do lasu.
Gdy dotarły na polanę WZW Karina zobaczyła pasące się jednorożce. Mały pogalopował ku Karinie z radosnym rżeniem. Duży dostojnym krokiem ruszył lekko w kierunku Arianny. Po chwili obie dziewczynki głaskały swoich ulubieńców. Kiedy się wygłaskały jednorożce "zeskanowały" Karinę rogami. Bardzo usatysfakcjonowane, że już doszła do siebie wróciły do skubania trawy i domagania się zabiegów pielęgnacyjnych typu mycie i czesanie.
-Kari?
-Co?
-Zauważyłaś że chyba nasze matki mają o coś do siebie żal.
-No. Moja mama jest chyba trochę zła o to, że przegrała tą wojnę.
-A moja o te lata w lochach. Trochę o niej zapomniano i to było takie... Powiem tak. Nie wpływa to dobrze na reputację królowej, żeby zamykano ją w lochu w jej własnym królestwie.
-Mówię ci, jak się nie pogodzą to to się źle skończy. Ja to czuję.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania