"Królestwo Nadziei" (fragment)
„Ciężko dzisiaj, ciężko było,
trupem pole się pokryło,
śmierć to żniwo swoje miała,
wiele dusz dzisiaj zabrał.”
„Prawdę ojcze przeto rzekłeś,
prawdę właśnie to wyrzekłeś,
lecz obawę taką noszę,
i z tą myślą się zanoszę,
że nie koniec jest to tego,
żniwa jakże to przykrego.
Bo to oni niczym skałę,
serca mają zatwardziałe,
i na życie nie zważają,
za nic sobie to je mają.
W kłamstwie, nieustannym żyjąc,
i w ciemności to się kryjąc,
źle to życie rozumują,
i beztrosko nim szafują.”
„Tak niestety jest w istocie,
bo to wiarę swoją w złocie,
a nie Bogu pokładają,
przed nim czoła swe skłaniają.
Rządzą taką opętani,
i w pułapkę tak złapani,
żyją jakby to nie żyli,
jakby martwi to już byli,
sny o szczęściu w głowie snują,
czas to jednak, tak marnują.”
Tutaj westchnął, głowę schylił,
i nad losem ich pochylił,
myśli różne przesuwając,
Boga o to upraszając,
by z tej drogi ich zawrócił,
i do życia ich przywrócił.
By na wzór pewnego Szawła,
przemienili to się w Pawła,
i jak on wzrok odzyskali,
i znów żyjącymi stali.
„Wolną wolę ojcze mają,
więc swym życiem tak władają
jak im to się, i podoba,
chodź, to toczy ich choroba.”
Rzekł to ciszę przerywając,
i opata wyrywając,
z zamyślenia to nagłego,
z myśli to głębokich jego,
w których siedział pochłonięty,
będąc przez nie to zajęty.
Lecz ocknęły go te słowa,
i obudziła się głowa,
która naraz się ozwała,
na to tak odpowiedziała.
„Tak chorobą są dotknięci,
w jasyr przez grzech to są wzięci,
w strachu nieustannym żyją,
i przed prawdą tak się kryją.
A nie wiele im to trzeba,
starczy by wzrok swój do nieba
to w pokorze tylko wznieśli,
i błaganie to ponieśli,
do lekarza najlepszego,
Pana, Zbawcy to naszego,
w którym znajdą ukojenie,
który da im wybawienie.
Lecz jak rzekłeś wolni przecie,
wolni chodzą po tym świecie,
i swym życiem tak władają,
jak to, i ochotę mają.”
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania