Królewska śnieżynka cz.4
Księżniczka Anna rosła, i z wiekiem stawała się coraz piękniejsza i mądrzejsza, ale żyła tak, jakby już była śnieżynką, bo nie czuła szczęścia. Kochała wprawdzie rodziców, ale jej stosunki z nimi były raczej oficjalne. Król i Królowa obawiali się, że utrata pozytywnych uczuć może dotkliwie zaboleć dziewczynę, więc starali się, żeby nigdy do końca nie poznała tego, co niedługo straci. Anna żyła więc jak mniszka, zamknięta w swoim zamku, ze świadomością, że jej ludzkie życie będzie krótkie i niedługo dobiegnie końca. Słubę w zamku stanowiły wyłącznie kobiety o wiele starsze od księżniczki, bo gdyby były w jej wieku mogłaby poznać przyjaźń, której nie znały śnieżynki. Lata mijały więc dziewczynie w samotności i odosobnieniu. Była dobrą, mądrą księżniczką i nigdy nie nadużywała przywilejów należnych rodzinie królewskiej. Było oczywiste, że gdyby mogła pozostać w świecie ludzi, byłaby wspaniałą królową. Ale to nie było możliwe. W dzień swoich osiemnastych urodzin odejdzie. Król i Królowa bardzo obawiali się, że chociaż jest mądra i piękna, nie odziedziczyła po matce zdolności do pozytywnych uczuć. To oznaczałoby, że gdy stanie się śnieżynką przestanie kochać też ich, i nigdy już nie powróci do królestwa, które w takiej sytuacji zostanie bez następcy tronu, ponieważ król nie miał zbyt wielu krewnych, a tych, których miał wogóle nie znał. Dlatego wybrali spośród szlachty najbardziej ułożonego, rozważnego i mądrego chłopca i postanowili wychować go na króla. Nie chcieli mieć więcej dzieci, ponieważ nie mogli narażać ich na sytuację podobną do tej, w której była teraz Anna.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania