Kronikarz

w pierwszym moim dziecięcym pamiętniku

zamiast użalać się nad losem i chlipać

postawiłem tylko kropkę na samym wstępie

tyle miałem do opowiedzenia, że ręka zabolała

 

kajet ścisnąłem gumką od weka po miodzie

i upchnąłem w szufladzie na zapomnienie

los nosił mnie po świecie od równika po bieguny

zdartych w drodze butów nie da się policzyć

 

ni złamanych kości, ni krwi utoczonej w boju

przygoda goniła za przygodą, a było to tak:

z tonącego żaglowca ratowałem się uczepiony

pustej beczki po rumie, na widok rekina

 

zawyłem pieśń o majteczkach w kropeczkach

ludojad zatrzasnął szczęki, zanurkował w głębiny

z Guliwerem odbyliśmy wiele podróży

po dziwnych krainach całkiem za darmochę

 

a Robinsonowi, na prawie bezludnej wyspie,

robiłem psikusy, kradnąc mu kury

spod Moskwy uciekałem z Napoleonem

na jednym koniu, nie pobici przez bojarów

 

lecz mróz szczypiący w tyłki i gryzące wszy

przez lata kryłem się w tybetańskim zakonie

siwizna padła na włosy, a broda sięgnęła pasa

dzisiaj, stary dziad, otwieram pożółkłe strony

 

zapomnianego notesu i stawiam kulfony:

"Mój kochany pamiętniku…" kartka za kartką

póki w kałamarzu atrament i pamięć dopisuje

a dłoń nie uschnie od nadmiaru łgarstw...

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania