Kroniki Righ Druadh
Część pierwsza
Prawo Równej Monety
1.
Krzyki niosły się echem po zamkowych korytarzach, lecz stojący na posterunkach strażnicy nawet drgnieniem oka nie dali znać, by robiło to na nich jakiekolwiek wrażenie.
W królewskim pałacu często słychać było wrzaski. Jedne dobiegały z sali obrad, drugie z monarszej alkowy, inne z dziedzińca i ciągle tętniącej życiem kuchni, a jeszcze inne z położonych pod ziemią lochów. Te ostatnie z powodu odległości i grubych murów słychać było najsłabiej. A szkoda, bo według strażników, to właśnie one wydawały się najciekawsze podczas długich zmian, kiedy jedynym zajęciem było wpatrywanie się w zdobiące ściany portrety i figuralne malowidła.
Tym razem jednak rozchodzące się po holu piski pełne były radości i dzikiej ekscytacji.
Należały do dziesięcioletniej dziewczynki o długich do pasa, ognisto rudych włosach i oliwkowozielonych oczach, która w samej koszuli nocnej, śmiejąc się wniebogłosy, biegła korytarzami, ścigana przez dwie spocone na twarzach opiekunki.
- Księżniczko! Na Trójce Bogów! Natychmiast stój! - wołała jedna, z trudem łapiąc powietrze, ale dziewczynka nie reagowała. Minęła w locie dwóch strażników i puściła do jednego oczko. Ten uśmiechnął się lekko w odpowiedzi.
- Freya! Wracaj tu! Nie godzi się, by księżniczka latała po zamku w piżamie! - Druga ze służących zatrzymała się i oparła o mur, łapiąc za serce. - Będziemy musieli powiedzieć o tym twoim rodzicom!
Freya z rodu Kerzan, jedyna córka władcy Akatrelii odwróciła się przez ramię i pokazała kobiecie język. A niech sobie idą i skarżą do woli! Myślała złośliwie, wbiegając po marmurowych schodach na pierwsze piętro, gdzie znajdowały się komnaty gości. Miała w dupie te stare krowy. Tych słów nauczyła się od jednego pasterza i bardzo jej się podobały. Wyrażały zarówno gniew, jak i radość, a także dawały jakieś takie poczucie wolności. Miała w dupie służące, rodziców i ich ciągłe zakazy, i nakazy. Zwłaszcza teraz, kiedy na zamek przyjechała w odwiedziny jej ukochana ciotka Adalajda.
Siostra ojca przybyła zeszłego wieczoru i z punktu widzenia Freyi było rzeczą oczywistą, że dziewczynka nie będzie czekała do oficjalnej audiencji, jak nakazuje nudna dworska etykieta, tylko zobaczy się z ciotką jeszcze przed śniadaniem.
Nie bała się, że zastanie ją w łóżku, bo pamiętała, że Adalajda, podobnie, jak ona, jest rannym ptaszkiem i, że pierwsze co robi po przebudzeniu, to ubiera się i udaje się na swój poranny trening.
Nie myliła się.
Kiedy Freya zapukała do drzwi, te prawie natychmiast otworzyły się i stanęła w nich jasnowłosa piękność, ubrana w obcisły, skórzany kombinezon, z mieczem przytoczonym do pasa i wysokich, zakończonych cholewą butach.
- Witaj bratanico! Jak zawsze punktualna. - powiedziała Adalajda z uśmiechem. - Jesteś gotowa?
- Tak! Jestem! - krzyknęła uszczęśliwiona dziewczynka.
- No to ruszajmy!
Komentarze (4)
Swoją drogą, słowo "piżama" niezbyt tu pasuje. Po pierwsze, piżama składa się z bluzy i spodni, a młoda biega w koszuli. Po drugie, piżama jako strój nocny w Europie (ogólnie ten strój wywodzi się z Indii, ale nie sądzę, żeby Twój świat przedstawiony na nich bazował) zaczęła być używana w XX wieku i wówczas nosili ją tylko mężczyźni.
Tak, sprawdziłam Wikipedię.
To duperel, ale wychwytuję takie rzeczy.
Wstęp dosyć typowy - w sensie ogólny i poważny, po chwili szybkie przybliżenie na konkretne postaci i mocna zmiana tonu. Na razie nie oceniam, czy to dobrze, czy źle.
Póki co jest okej, zobaczymy co dalej.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania