Poprzednie częściKroniki Wybawcy / Hobbit

Kroniki Wybawcy / Hobbit - Strona 6.

– Wstań! Czas ucieka. Pośpiesz się! – rozległ się w mojej głowie głos kobiety. Melodia jej słów była piękna, niemal hipnotyzująca, a jednak w brzmieniu kryła się powaga, której nie mogłam zignorować.

Nagle przeszył mnie ostry ból w piersi. Echo głosu zamilkło, pozostawiając mnie w dusznej ciszy. Wciągnęłam gwałtownie powietrze i otworzyłam szeroko oczy. Moje ciało drżało niekontrolowanie, jakby przez skórę przenikał lód. W pokoju panował przenikliwy chłód – miałam wrażenie, że temperatura spadła do kilka stopni poniżej zera.

Błądziłam wzrokiem po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam, lecz przez dłuższą chwilę wszystko było zamglone i rozmazane. Wreszcie udało mi się uspokoić oddech, choć dłonie nadal drżały, a na ciele pojawiła się gęsia skórka.

Nagle usłyszałam kroki zbliżające się powoli do drzwi. Poderwałam się z pozycji siedzącej, zgarniając do tyłu wilgotne, kosmyki włosów, które przykleiły się do spoconej twarzy. Wpatrywałam się w wejście, aż w końcu drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem.

W progu stanął Gandalf. Na jego ustach błąkał się lekko wykrzywiony uśmiech.

– I jak się czujesz? – spytał, podchodząc bliżej. Ciepła dłoń spoczęła na moim zimnym, mokrym czole.

– Gorączka ustała – szepnął uspokajająco.

– Co się stało? – wydusiłam. Ledwie pamiętałam ostatnie wydarzenia.

Gandalf spojrzał na mnie badawczo, jakby ważył każde słowo, po czym zamiast odpowiedzieć, powiedział tylko – Pewnie jesteś spragniona i głodna. Pomogę ci zejść na dół. Patrząc na ciebie, widać, że jesteś jeszcze osłabiona.

Zmarszczyłam brwi, czując rosnący niepokój.

– Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. – uniosłam głos odrobinę mocniej – ile... ile już tu leżę?

– Dwa dni – odpowiedział, odsuwając się ode mnie powoli.

Jego słowa wstrząsnęły mną bardziej, niż się spodziewałam. Dwa dni? Przez moment patrzyłam na niego w milczeniu, próbując uporządkować myśli.

Westchnęłam cicho i zanim całkowicie się odsunął, chwyciłam go za dłoń.

– Dziękuję – wyszeptałam, unosząc wzrok i uśmiechając się słabo.

Gandalf odwzajemnił uśmiech, a w jego spojrzeniu pojawiła się troska połączona z ulgą...

***

Na dole czekał już na mnie Bilbo, trzymając w ramionach zwinięty koc.

– Proszę – powiedział z ciepłym uśmiechem.

Powoli podeszłam do niego i przyjęłam miękką tkaninę. Usiadłam w głębokim, czerwonym fotelu, a bordowy koc otulił mnie przyjemnym ciężarem, jakby chciał odgonić resztki zimna.

– Napij się – odezwał się Gandalf, stawiając przede mną filiżankę. Jego spojrzenie uważnie badało moją reakcję.

– Spokojnie – dodał łagodnie. – To tylko herbata ziołowa. Pomoże ci dojść do siebie.

Kiwnęłam głową, a dłonie drżały mi lekko, gdy obejmowałam ciepłą porcelanę. Zbliżyłam filiżankę do ust i pozwoliłam, by pierwszy łyk ogrzał moje wnętrze.

Przez dłuższą chwilę nikt się nie odzywał. Siedziałam popijając herbatę i wpatrując się w płomienie tańczące w kominku. Gandalf palił fajkę, uważnie spoglądając w okno, jakby wypatrywał czegoś, czego nikt inny nie dostrzegał. Bilbo udawał, że czyta książkę, lecz jego nerwowe drżenie palców zdradzało, że wcale nie jest spokojny.

Cisza w pokoju była gęsta i ciężka, jak powietrze przed burzą. Każdy ruch, każdy oddech zdawał się ważyć tonę. Wiedziałam, że w końcu ktoś będzie musiał przerwać milczenie...

Odłożyłam filiżankę ze spodeczkiem na stolik obok i spojrzałam na Gandalfa.

– Chcę ci zadać wiele pytań, dotyczących tego, co działo się przez ten czas, ale jedno jest najważniejsze. Dlaczego żyję? - moje serce przyspieszyło, a w głowie wciąż wracał obraz ataku na polu. Bez moich leków dawno powinnam być martwa.

– Proszę, nie trzymaj mnie w niepewności. Odkąd tu jestem, ani razu nie poruszyłeś tematu związanego ze mną. Chcę wiedzieć, co się tu dzieje, gdzie jestem i po co... – Moje słowa drżały, a ciało było zmęczone od nagromadzonych emocji.

Bilbo oderwał wzrok od książki i spojrzał w tym samym kierunku co ja, jakby podzielał moje napięcie.

Gandalf nadal wpatrywał się w okno, nie odzywając się ani słowem — krótko mówiąc, zupełnie mnie zignorował.

– Jak to możliwe, że mogłaś umrzeć? Co się dzieje z twoim sercem? – odwróciłam wzrok od starca i spojrzałam na Hobbita.

– Będąc jeszcze małą dziewczynką zachorowałam. Miałam zaledwie pięć lat... – westchnęłam cicho.

– Serce mam bardzo słabe. Nazywamy to chorobą wieńcową, inaczej niedokrwieniem serca. Brakuje mi tlenu, a bóle, które widzieliście... to dusznica bolesna.

– Mam specjalne leki, które ratują mnie przed takimi atakami i przed śmiercią. Niestety, muszę je przyjmować do końca życia – Moje słowa zabrzmiały ciężko, jakby każde ich powtórzenie było bolesne – tego nie da się wyleczyć...

Hobbit spojrzał na mnie smutnym wzrokiem, a w jego oczach pojawiła się troska, której nawet Gandalf nie okazał.

Gandalf westchnął przeciągle. Odłożył fajkę na komodę i odwrócił się w moją stronę.

– Masz rację – powiedział spokojnie, choć podniósł lekko głos, wskazując na mnie palcem. – Powiem ci tyle, ile wiem, ale... ty też musisz coś powiedzieć o sobie.

– Nic o tobie nie wiemy. Nie wiemy, kim jesteś, a po twoim ubiorze wiemy tylko tyle, że nie stąd. - dopowiedział dość ostro kończąc wypowiedz.

Rzeczywiście, mój strój różnił się od wszystkiego, co tu widziałam. Czułam, że to będzie hit miesiąca... a może i roku.

– Spokojnie, chcemy tylko z tobą porozmawiać i ci pomóc – odezwał się Bilbo, patrząc na mnie troskliwym wzrokiem i lekkim uśmiechem.

– Okej, to może od początku... – oblizałam wilgotnym językiem dolną wargę.

– Jak już wiecie, mam na imię Diana Sallow i pochodzę z planety zwanej Ziemią, która różni się od waszej... i to totalnie. Mój świat jest nowoczesny, pełen technologii. U nas starożytność to odległa przeszłość. Życie nie jest takie spokojne jak tutaj... to zupełnie coś innego.

Widziałam na ich twarzach mieszankę zdziwienia, niedowierzania i niepewności.

– To przecież niedorzeczne! – zaczęłam, próbując zachować spokój, choć serce waliło mi w piersi. – To, co widziałam dotychczas, wyglądało jak krajobrazy malowane i powieszone w pięknych ramkach, wystawione w muzeum. Jakby ktoś połączył film przygodowy z fantastyką.

– Ty – wskazałam na Hobbita – wyglądasz jak niski elf z opowiadań, a ty, Gandalfie, jak czarodziej z gier komputerowych.

Westchnęłam i wstałam z fotela, rozglądając się po zgromadzeniu.

– Patrząc na to wszystko, albo zwariowałam i wzięłam jakieś dziwne używki, albo jestem w innym świecie... albo umarłam i znalazłam się w starożytnym niebie. Nie wiem nawet, czy coś takiego istnieje – warknęłam zła. – Co to za miejsce?

Gandalf zmarszczył brwi, a Bilbo podrapał się po głowie, uśmiechając się nerwowo.

– To Śródziemie – odpowiedział Gandalf powoli – z wiedzy, jaką czerpię od wieków ze starożytnych ksiąg, nauki i opowiadań, chyba wiem, co mogło się wydarzyć.

Podniosłam jedną brew, czekając na rozwinięcie tematu.

– Możesz mi powiedzieć, co się dzieje? – zapytałam.

Gandalf westchnął głęboko.

– Cóż... – zaczął, a jego poważny ton kontrastował z lekkim błyskiem w oku.

– Wygląda na to, że przeżyłaś coś, czego żaden elf, hobbit ani inne stworzenie ze Śródziemia by nie przewidziało. A jeśli miałabym to wytłumaczyć wprost. Jesteś naszym... niecodziennym przypadkiem – przybyszem z gwiazd.

Bilbo parsknął śmiechem, który szybko przyhamował, gdy zobaczył moje spojrzenie.

– Przybyszem z gwiazd? – powtórzyłam, próbując się nie roześmiać. – To brzmi jak tytuł książki dla dzieci albo mojego kolejnego koszmaru.

Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale ujrzałam małe światełko wydobywające się spod bluzy. Otworzyłam szeroko oczy i szybko rozsunęłam materiał, ukazując świecący kryształ wiszący na mojej szyi.

Biorąc kryształ do ręki, Gandalf otworzył szeroko oczy ze zdumienia i natychmiast wstał z fotela, kierując się w moją stronę.

– Mogę? – spytał, patrząc na wisiorek. Kiwnęłam głową na zgodę. Ściągnęłam naszyjnik z szyi i położyłam go w jego dłoniach.

– To niemożliwe – wyszeptał, wyraźnie zaskoczony.

Spojrzał mi w oczy. Jego wzrok przenikał mnie od środka. Lekko się spięłam, czując dziwny ucisk w głowie. Skrzywiłam się, a Gandalf najwyraźniej to zauważył. Odsunął się odrobinę, oddając mi wisiorek, a ucisk zniknął tak nagle, jak się pojawił.

– Muszę coś pilnie załatwić – powiedział, po czym odwrócił się w stronę drzwi. Chwycił swoją laskę i ruszył szybko przed siebie.

Bilbo i ja pobiegliśmy za nim, zaskoczeni jego nagłym zachowaniem. Przed wyjściem odwrócił się w moją stronę i szepnął.

– Nikomu... ale to nikomu nie możesz tego pokazywać.

Spojrzałam na wisiorek. Zasunęłam bluzę do samej góry i odpowiedziałam.

– Obiecuję.

Gandalf kiwnął głową, po czym spojrzał na Bilba.

– Przyjacielu, zaopiekuj się nią, dopóki nie wrócę.

I w tej samej chwili wyszedł.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania