Kroniki Wybawcy / Hobbit - Strona 8.
Popatrzyliśmy na siebie z lekkim uśmiechem.
– Gandalf? – zapytałam, pełna nadziei.
– Mówiłem, że wróci – odparł Bilbo, klasnąwszy w dłonie, po czym skierował się ku okrągłym drzwiom. Chwycił za klamkę i otworzył je.
Myślałam, że usłyszę znajomy głos czarodzieja, ale pomyliłam się.
– Dwalin, do usług – przywitał się nieznajomy mężczyzna, stojący w progu.
– Bilbo Baggins, wzajemnie – rzekł hobbit, wciąż zaskoczony i zdumiony, próbując jednocześnie zawiązać sznur od szlafroka. Nieznajomy wszedł do domku bez zaproszenia, jak gdyby to było całkowicie naturalne.
– Ej... a my się znamy? – zapytał Bilbo, wciąż w szoku, podążając za intruzem.
Ten tylko zerknął za siebie i odpowiedział krótko – Nie.
Ściągnął czarny płaszcz i powiesił go na wieszaku, rozglądając się po pomieszczeniu.
Z dystansu obserwowałam całe zdarzenie i poczułam lekkie zaskoczenie. Ale gdy podszedł bliżej... przeraziłam się.
Wielki, dobrze zbudowany mężczyzna z łysiną i licznymi tatuażami. Czarna jak smoła broda sięgała aż do jego złotego pasa.
– Gdzie ona jest? – zapytał nagle, kierując wzrok wprost na mnie.
Momentalnie sparaliżował mnie strach. Wielka gula utknęła w gardle, nie pozwalając na żadne słowo. Dwalin zaczął iść w moim kierunku, a ja nie wiedząc co robić, siedziałam dalej nieruchomo.
Bilbo najwyraźniej stracił cierpliwość. Szybkim krokiem dogonił mężczyznę i zatrzymał go.
– O co chodzi? – zapytał, z wyraźną irytacją w głosie.
Dwalin spojrzał na niego wrogo.
– Wieczerza... obiecał nam to – odpowiedział krótko, przepychając Bilba lekko ramieniem.
Wstałam z krzesła jak poparzona. Dwalin podszedł do mnie, spojrzał z góry, ale zgodnie z zasadami savoir-vivre'u ukłonił się, po czym usiadł na moim miejscu, jak gdyby nic.
Bilbo pokręcił nosem lekko zdenerwowany.
– Kto obiecał? – dopytywał się, ale został zignorowany przez mężczyznę.
Popatrzyliśmy z Bilbem po sobie i oboje głośno przełknęliśmy ślinę, czując, że sytuacja staje się coraz bardziej napięta.
W czasie, gdy Dwalin kończył już drugi talerz, żadne z nas nie miało odwagi się odezwać. Nasza dwójka patrzyła na niego z lekkim przerażeniem – jeden jego cios i po nas, myślałam, spoglądając na jego umięśnioną dłoń.
Trąciłam przyjaciela w ramię, szepcząc – Nie możemy zgłosić go na jakąś policję, służby specjalne czy rycerzy z mieczami i tarczami? Zgarnęliby go. To można by wziąć za włamanie.
Spojrzałam na łysiejącego mężczyznę. W tym właśnie momencie odgryzł głowę rybie i przeżuł ją, jakby była gumą do żucia.
Zemdliło mnie na ten widok.
– U nas czegoś takiego nie ma... Shire to spokojne miasteczko – odparł sprawiając, że jeszcze bardziej się zdenerwowałam, ale i zawiodłam.
– To zajebiście... – powiedziałam zrezygnowana.
– Dobre! Jest jeszcze tego więcej? – nagle odezwał się Dwalin, a ja podskoczyłam w miejscu.
Spojrzałam na Bilba, który pokręcił nosem i podszedł do okna. Wziął do ręki koszyk z bułeczkami, chwilę się zamyślając. Wziął dwie bułeczki i schował je za siebie, a resztę podał Dwalinowi.
– Wiesz... ja się gości dzisiaj nie spodziewałem – powiedział spokojnie.
Dwalin zignorował jego słowa i dalej zajadał się bułeczkami.
Kiedy chciałam coś powiedzieć, usłyszeliśmy kolejne pukanie do drzwi.
– Gandalf? – wyszeptałam z nadzieją, ale i nutką niepewności.
– To chyba do ciebie? – powiedział Dwalin i rzucił jednocześnie wzrokiem na gospodarza żując dalej posiłek.
Hobbit ostrożnie otworzył drzwi, a za nimi ukazał się następny mężczyzna – Balin, do usług –Przywitał się, kłaniając się lekko.
Hobbit ostrożnie otworzył drzwi, a za nimi ukazał się następny mężczyzna – Balin, do usług –Przywitał się, kłaniając się lekko
– Dobry wieczór – odparł spokojnie Bilbo.
Gość spojrzał w niebo.
– Tak, tak... nie brzydkie. Chodzi, że później może popadać – stwierdził, kiwając głową powoli, po czym podszedł do Bilba. Lekko skrępowany zapytał– Spóźniłem się?
Hobbit lekko zmarszczył czoło, nie wiedząc, o co chodzi.
Widać było, że mężczyzna jest dużo starszy. Jego włosy i długa broda były śnieżnobiałe, a twarz nosiła ślady upływu czasu.
Mężczyzna, nie czekając na odpowiedź, spojrzał w stronę kuchni. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
– Haha! Witaj, bracie! – zawołał.
Siwobrody powoli skierował się w stronę wcześniejszego gościa.
– Na mą brodę, jesteś szerszy i krótszy niż ostatnio – uśmiechnął się mięśniak, cwaniacko stojąc obok starca.
– Szerszy, nie krótszy, ale bystry za nas obu! – odparł Siwobrody, puszczając mu oczko.
Popatrzyli po sobie, śmiejąc się głośno, i przywitali się, uderzając mocno głowami.
Stałam tam z otwartą buzią, zupełnie zdziwiona tym widowiskiem.
– Przepraszam, ale chyba pomyliliście domy – odezwał się Bilbo, wskazując palcem w stronę wyjścia – Nie mam nic przeciwko gościom, lubię ich jak każdy hobbit, ale wolę najpierw poznać, zanim przyjdą do mego domu.
Próbował z nimi porozmawiać, ale nie słuchali go, zaczęli grzebać w spiżarni.
Bilbo najwyraźniej tracił już cierpliwość. Nie mogłam dłużej na to patrzeć.
– Przepraszam, ale to niegrzeczne, lekceważąc gospodarza tego domu – stanęłam obok Bilba, krzyżując ręce na piersi i patrząc na intruzów z niezadowoleniem.
Obaj spojrzeli w moim kierunku, odkładając kufle z piwem na stół.
– Przepraszam za nasze zachowanie, nie zauważyłem panienki – powiedział siwobrody, podchodząc do mnie i kłaniając się nisko.
– Balin, do usług – dodał drugi, bardziej uprzejmy mężczyzna. Jak już wcześniej dało się zauważyć, był dużo starszy od poprzedniego, a ja do starszych mam szacunek.
– Diana – przedstawiłam się, uśmiechając się lekko.
– Panienka też na spotkanie? – podniósł jedną brew, a ja nie wiedziałam, o co dokładnie pyta.
– Ja... – zaczęłam, ale w tym momencie rozległo się kolejne pukanie do drzwi.
– Ja otworzę, może to Gandalf? – zerknęłam na Bilba.
– Do trzech razy sztuka? – mruknęłam do siebie i skierowałam się w stronę okrągłych drzwi.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania