krótka piosenka o wronie
na drucie siedzi wrona
orzech trzyma w dziobie
przejechać rowerem pod wroną
to móc mieć ten orzech na głowie
ach wrono zrzuć go zrzućże
rozwesel słotne południe
ach wrono zrób to zróbże
rozwesel smutne południe
na drucie siedzi wrona
orzech trzyma w dziobie
przejechać rowerem pod wroną
to móc mieć ten orzech na głowie
ach wrono zrzuć go zrzućże
rozwesel słotne południe
ach wrono zrób to zróbże
rozwesel smutne południe
Komentarze (26)
Sympatyczne, mogłoby być dłuższe ?
Tytuł mi nie pozwolił:)
https://www.youtube.com/watch?v=pajcO_rqCwA
:)
Ano krótka! Ale za to skłania do przemyśleń coby pod drutami z wronami nie jeździć, bo można orzechem zarobić ?
Cicho_sza, ostatnio szłam sobie wzdłuż peronu wczesnym rankiem, a tu nad głową przeleciało sześć wron, i każda z orzechem w dziobie. Wyglądały malowniczo. Jak biegnące czarne psy z piłeczkami w pyskach. I zrzucały te orzechy na żelazne szyny i betonowe podkłady. Nie na moją głowę... Haha!
Być może ten orzech jest pusty w środku? Lekko i chyba jesiennie.
Pozdrawiam
Pusty orzech jest na pewno łatwiejszy do zgryzienia:)
Trzy Cztery i syci jak gorzała
Grain, haha, Ty też to wiesz?
Trzy Cztery ???
Z przesłaniem ta piosenka... można powiedzieć, że w punkt heh i więcej zwrotek nie trzeba❗
Orzech był włoski, a jego wnętrze... wiadomo z czym się kojarzy.
Subcio❗
Poleciała piątula?
Serdeczności
Tak, więcej nie trzeba, wszystko jest już wyśpiewane. Dzięki!
A i orzechówka przednią jest w/g przepisu z 1885r/najlepsza?
Wstyd się przyznawać - nigdy nie piłam orzechówki. Za to przed chwilą sprawdziłam i wiem, że robi się ją z niedojrzałych orzechów, takich, które da się jeszcze przekroić nożem. Ciekawe.
Trzy Cztery↔Krótko, ale bajkowo tak. A nawet interpretować można różnie:)
Trza się spieszyć powiem, by inny nie dostał orzechem w głowę.
A zresztą wrono, stuknij innego, będę szczęśliwy szczęściem bliźniego:)
Pozdrawiam:)↔%?
Dekaos, kiedyś dostałam w głowę szyszką. Wiatr strącił ją z drzewa, gdy szłam z wiązanka białych lilii na pogrzeb starej sąsiadki. Był to impuls do napisania wiersza. Po prostu mnie olśniło.
Trzy Cztery↔Inspiracje i ciąg myślowy po nich, bywają przedziwne:)↔Mnie kiedyś ksylofon zainspirował do tekstu, o... swego rodzaju psychopacie:))
Ksylofon! Wyglądem, czy nazwą?
Trzy Cztery↔Z drewnianym klekotaniem... upadających ''poczwar''↔pierwsze skojarzenie. To dało impuls, do ciągu zdarzeń→przed i po:)
Podoba mi się zestawienie: wrona i rower.
Ja też mam swoja wronę. Właściwie nie wronę, ale australijski odpowiednik, dzierzbowrona. Teraz mamy wiosnę, dzierzbowrony wylęgują pisklęta, a że są terytorialne, potrafią być agresywne i po zanurkowaniu z powietrza atakują ludzi zbliżających się do gniazda, zwłaszcza rowerzystów. Dla ochrony trzeba do hełmu przyczepiać długie opaski zaciskowe, albo z tyłu namalować duże ptasie oczy. Ale ja znalazłem lepszy sposób: wystarczy je dokarmiać, wtedy rozpoznają dobroczyńcę i zostawiają go w spokoju. Właśnie wróciłem z roweru, przeczytałem ten wiersz i tak mi jakoś zabawnie się skojarzył. Lekko i wesoło :)
O rany, przeczytałam z zainteresowaniem o dzierzbowronie. Niesamowite! Nie chciałabym się z nim spotkać na rowerze.
Znalazłam coś takiego:
"Do połowy września 2019 roku odnotowano niemal 2 tys. ataków dzierzbowronów, które były przyczyną niemal 250 urazów. W 2018 roku ataków było 3 tys. Jedną z najbardziej wstrząsających historii jest przypadek małego dziecka, któremu na spacerze w wózku dzierzbowron prawie wyłupał oczy."
To naprawdę niebezpieczne ptaki... Przyjąłeś wobec nich niezłą taktykę :).
Ponoć nasze gawrony również potrafią rozpoznać swoich dobrodziejów. Przeciekawe!.
Orzech w dziobie to w dzieciństwie był sygnał by zakrzyczeć "kra!". Ptak często odpowiadał... Ot, okrutne dzieciaki. Przeważnie były to jednak mylone wronami gawrony.
Podoba mi się forma "zróbże", "zrzućże", od razu z Brzechwą mam skojarzenie, uwielbiam Pana Kleksa :).
"Pozwólcie przedstawić sobie:
Pan żubr we własnej osobie.
No, pokaż się, żubrze. Zróbże
Minę uprzejmą, żubrze." :)))
Sympatyczny utwór.
Ja od wrony, jak to od ptaszyska, bym się spodziewał nie orzecha tylko coś spod ogoniska, i orzecha bał bym się mniej, niż spod ogoniska zemst, za to, że pomykam sobie nisko.
Dystans do zagrożeń, nawet najmniejszych, jest podstawą optymizmu.
Bardzo udany wierszyk!
Pozdrawiam :D
niezwykle sympatyczne
Dziękuję za komentarze. Dzisiaj - tylko tyle. Jestem zwyczajnie zmęczona i nie dam rady pisać:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania