Krótko i... (nie?) na temat
Mgiełka
Pojawiła się nagle, a może nie tak nagle. Nie wiem, nie pamiętam. Pojawiła się gdy przyjechałem do Ośrodka po raz pierwszy. Uśmiechała się. Gdy ja byłem przytłoczony pierwszymi dniami pobytu. Uśmiechała się, gdyż miała taki „śmiejący charakterek”. Pasował do jej zawodu. Zawodu pielęgniarki. Lubiłem ją. Tam na miejscu często rozmawialiśmy, a później gdy odjechałem, pisaliśmy do siebie lecz po latach wyszła za mąż. Wyjechali do USA. Urwało się. Skończyło się. Koniec
Przemek
Komentarze (3)
Przykrótkie dosyć. Zwłaszcza końcówka, wyraźnie "przyspieszona" względem całej reszty (mam na myśli styl pisania, nie fabułę). Nawet rzeczy proste i ulotne da się opisywać w wyważonym tempie.
Pozdrawiam :)
Chciałem by nagłe zakończenie oddało ducha urwania relacji. Rzeczywiście można byłoby to rozbudować
krótko faktycznie i to w sumie tyle...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania