Krucefuks
Krucefuks był synem Wączysyna, szwagra ojca matki córki Kruczypióra, który kiedyś grał w kości z księciem. Wszystko wskazywało więc na to, że nasz bohater ma szlachetne korzenie, chociaż jego drzewo genealogiczne przewróciło się i zbutwiało.
Historia ta zaczyna się w momencie, gdy Krucefuks wraca błotnistą drogą do domu po nieudanym chędożeniu i jest zły na cały świat. W czasie swej wędrówki przez życie spotkał bandytów, lafiryndy, złodziei, a nawet poborców podatkowych. Tym razem jednak natknął się na śmierć i mu się to nie spodobało. W zasadzie tylko chwilowo koścista postać przemknęła mu przed oczami, gdy jakiś dziwny i plugawy zwierz napadł na niego w czasie podróży. Potężną łapą tak mocno przywalił trampowi, że ten aż na drzewo wzleciał i jajcami o gałąź uderzył.
Natura chciała widocznie, by Krucefuks żywy nie pozostał, bo gałąź się złamała i biedak spadł na ziemię, uderzając głową w kamień twardy jak kamień. Wtedy właśnie przez chwilę zobaczył szkieletora z kosą przebiegającego przez drogę, a potem odpłynął w ciemne odmęty podświadomości. W tym czasie na bestię zapolował i ubił myśliwy Japiszon. Co prawda chudy był i niedożywiony, ale żeby szkieletem go nazywać, to już pewna przesada. I nie kosę, tylko topór niósł, a Krucefuksowi to się pewnie w oczach troiło i maglowało. Na szczęście przeżył bohater tej krótkiej i bezsensownej opowieści i można będzie jeszcze niejedną historię o nim napisać.
Komentarze (3)
"spotkał bandytów, lafiryndy, złodziei, a nawet poborców podatkowych." - ale zestaw! Nie no, poborcy podatkowi są oczywiście najgorsi, wiadomo! ;))
"kamień twardy jak kamień. " - genialnie wytłumaczone, żeby nie pozostawić wątpliwości ;))
Jesteś mistrzem krótkich, zabawnych, dowcipnie opowiadanych historyjek. Super :))
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania