Krwawa niedziela
Pierwsze promienie na drzewa padają,
Rosa, zajączek kica.
Ludzie jeszcze śpią,
I słońca więcej nie ujrzą.
W lesie szelest słychać,
Śnieżnobiała mgła opada,
A wraz z nią zagłada czyha.
Świątynie grabiono, palono,
Ludzi zabijano,
Nie oszczędzano.
Człowiekiem rzucano,
Jak szmatką w najciemniejszy kąt.
Znęcali się psychicznie, fizycznie,
Nad rodaka życiem.
Ten strach, ta obawa,
Chowana w trzcinie.
Czy jeszcze dożyjesz słońca wschodu?
Tu krzyk,
Tam pisk.
A ty nie wychylisz nosa,
Za rośliny końca.
Nawet wiatr,
O dreszcze cię przyprawia.
Może cię zdradzi?
Może to zapowiedz końca?
W otchłani pokrążone oczy pozostały.
Dusza na milion kawałków prysła.
Drżą ci ręce.
Cisza...
Komentarze (4)
Akurat w dzisiejszej debacie >R< pan wicewojewoda wypowiadał się gorliwie o przywracaniu nazw historycznych na terenie Breslau, jednocześnie wyraził brak zainteresowania ludobójstwem ludności Polskiej na Kresach. Takich mamy polskojęzycznych patriotów.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania