Krypta (krypta)
Nienawidzę samego siebie
Nienawidzę tego Kim jestem
stawiam czoło swym zaburzeniem
Mam zaniżona samoocene
Jestem nikim I nie mogę wiele
Mam blizny na całym ciele
Bo myślałem że tak poczuje się lepiej
Mój mózg każe mi być idealny
Ten, z charyzmą I ten, zabawny
Ten, kogo każdy będzie lubił
Ten któr w życiu się nie gubi
Jestem neuroatypowy
Nie nawiąże prostej rozmowy
Unikam z ludzmi kontaktu
Od zawsze ciąży to fatum
Tego wszytkiego też nienawidzę
Pisze linijki I marnuje życie
Mam chandre kolejne miesiące
Mam dość że światem rządzą pieniądze
Więc uciekam do czterech ścian
Tam gdzie znika cały zły czar
Tam gdzie na gitarze swej gram
Tam gdzie spokój to nie dar
Więc uciekam do czterech ścian
Tam gdzie znika cały zły czar
Tam gdzie na gitarze swej gram
Tam gdzie spokój to nie dar
Tryb księżyc Na moim telefonie
Zamiast podróży opisuje fobie
Boję się wybuchu kolejnej wojny
Nie ucieknę stanę do obrony
Boję się że mnie znienawidzisz
Za to co robię i za te linijki
Boję straty moich bliskich
Że ten czarny sen się ziści
Boję się tego co zrobi ojciec
Że to będzie mój w szkole koniec
Albo że świat późna moje sekrety
Zamiast zrozumienia usłyszę śmiechy
Boję się braku akceptacji
Właśnie dlatego wkładam me maski
Boję się śmierci mojej mamy
Bo przez ojca mam swoje traumy
Więc uciekam do czterech ścian
Tam gdzie znika cały zły czar
Tam gdzie na gitarze swej gram
Tam gdzie spokój to nie dar
Więc uciekam do czterech ścian
Tam gdzie znika cały zły czar
Tam gdzie na gitarze swej gram
Tam gdzie spokój to nie dar
Nie potrafię rozmawiać z ludźmi
Moi znajomi jak Dubaj sztuczni
Sukcesem jak się w ogóle odezwę
Do kogoś, komu nie ufałem wcześniej
Mam duże problemy z agresją
Często tęsknię za żyletką
Choć przyrzekalem Już się nie ciąć
Myślę tylko połknąć czy przeciąć
Więc uderzę w ścianę Lub tam gdzie boli
Splot słoneczny lub nerwy łokci
Chce palić nie po to by być fajnym
Tylko by uszkodzić moje organy
Na siłowni wylewam siódme pory
Po to by czuć te mięśniowe koty
Jak się wkurzę siedzę w bezruchu
Kazdy postronnych skończy na wózku
Więc uciekam do czterech ścian
Tam gdzie znika cały zły czar
Tam gdzie na gitarze swej gram
Tam gdzie spokój to nie dar
Więc uciekam do czterech ścian
Tam gdzie znika cały zły czar
Tam gdzie na gitarze swej gram
Tam gdzie spokój to nie dar
Mam lęk tego że każdy bliski
Tak naprawdę mnie nienawidzi
Moje rozmowy stały się sztuczne
Ich charaktery stały się puste
Mimo przyjaciół ja tylko milczę
Choć codziennie walczę o życie
Czuje jak codzień się wali psychika
Właśnie dlatego powstaje liryka
By poczuc kontrolę nad światem
Lub wyrzucić trzymania nie warte
Tryb księżyc na moim telefonie
Tą liryką leczę swoje fobie
Nie mogę się zaakceptować
Więc próbuje siebie pokonać
Jak ORP na obcych wodach
Myślę Tylko o złych stronach
Często myślę jaka jest ona
Chyba pora na lovesonga
Tryb księżyc na moim telefonie
Jestem narcyzem mówię o sobie
Życie się wali nie wiem co zrobię
Wyczekuje wciąż na wiosnę
Dnd on my phone
That's how life goes on
Режим луны на моём телефоне
Все думают, что я долбойобєм
Byłem odrzucony Z dziewięć razy
Odrzuciłby Mnie kolejny Każdy
Boję się że odrzucisz mnie ty
Bo dla ciebie jestem niczym pył
Więc uciekam do czterech ścian
Tam gdzie znika cały zły czar
Tam gdzie na gitarze swej gram
Tam gdzie spokój to nie dar
Więc uciekam do czterech ścian
Tam gdzie znika cały zły czar
Tam gdzie na gitarze swej gram
Tam gdzie spokój to nie dar
Więc uciekam do czterech ścian
Tam gdzie znika cały zły czar
Tam gdzie na gitarze swej gram
Tam gdzie spokój to nie dar
Więc uciekam do czterech ścian
Tam gdzie znika cały zły czar
Tam gdzie na gitarze swej gram
Tam gdzie spokój to nie dar
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania