KRYSZTAŁOWA PUŁAPKA

ROZDZIAŁ 1: ECHO W SZTOLNI

Komisarz Marek Szron nienawidził Karkonoszy w maju. Turystyka jeszcze nie ruszyła na dobre, a wilgoć wchodziła w stare rany postrzałowe. Wezwano go do nieczynnej kopalni uranu w okolicach Kowar.

– Co tam macie, młody? – rzucił Szron do aspiranta, który bladł na widok każdej kropli krwi.

– Nie krew, komisarzu. Coś gorszego.

W głębi sztolni, na poziomie trzystu metrów pod ziemią, w świetle latarek ukazała się makabryczna instalacja. Na stalowych linach, używanych niegdyś do transportu urobku, wisiało ciało mężczyzny. Było nienaturalnie białe. Zmarły został pokryty warstwą płynnego szkła lub żywicy, która zastygła, tworząc z niego ludzki kryształ. W jego rozwartych ustach wetknięto kartkę z dzisiejszą datą: 6 maja 2026.

ROZDZIAŁ 2: DZIEDZICTWO SZKLARZY

Ofiarą okazał się lokalny przedsiębiorca, właściciel huty szkła, która od lat borykała się z problemami finansowymi. Szron szybko odkrył, że to nie był zwykły mord. W archiwach huty brakowało planów „Kielicha Izery” – legendarnego artefaktu z XVIII wieku, który rzekomo potrafił skupiać światło tak, by wskazywać złoża rzadkich pierwiastków.

Szron odwiedził starą bibliotekę w Jeleniej Górze.

– Szuka pan cienia, komisarzu – staruszka w grubych okularach pogładziła grzbiet starej księgi. – Rodzina szklarzy z Kowar wierzyła, że szkło to nie piasek. To uwięziony czas. Ktoś próbuje ten czas uwolnić.

ROZDZIAŁ 3: ZWROT AKCJI

Trop prowadził do opuszczonego sanatorium w cieniu Śnieżki. Szron wszedł tam sam, ignorując procedury. Na ścianach jadalni zobaczył dziesiątki zdjęć... samego siebie. Śledzono go od momentu przyjazdu w góry.

Nagle poczuł chłód stali na karku.

– Nie odwracaj się, Marek – głos był znajomy. To był aspirant, ten sam, który „bladł” na widok krwi. – Ta huta to była tylko przykrywka. Szukamy izotopów ukrytych w szkle przez nazistów. „Kielich” to klucz do sejfu, którego nie otworzy żaden haker.

Aspirant nie był policjantem. Był „czścicielem cienia” – członkiem sekty, która wierzyła, że technologia 2026 roku pozwoli wreszcie obudzić to, co śpi pod górami.

ROZDZIAŁ 4: FINAŁ W MGLE

Szron nie czekał. Używając starego triku z akademii, uderzył głową w tył, łamiąc nos napastnikowi, i rzucił się w stronę szybu windy. Walka toczyła się w kompletnej ciemności, rozrywanej jedynie błyskami paralizatora.

– Myślisz, że to koniec? – krzyczał aspirant, wycierając krew z twarzy. – My tylko polerujemy szkło, żebyś mógł w nim zobaczyć prawdę o swojej rodzinie! Twój ojciec nie zginął w wypadku, Marek. On był pierwszym, którego „zakrystalizowali”!

Szron zamarł. To była ta sekunda, której potrzebował przeciwnik. Ale komisarz nie strzelił w człowieka. Strzelił w rurę gazową nad ich głowami. Wybuch wstrząsnął fundamentami starego sanatorium.

EPILOG: OSTATNI ODLAN

Szron wyczołgał się z ruin, gdy na niebie świtało. Kopalnia w Kowarach została zasypana, a aspirant zniknął pod gruzami. Komisarz trzymał w dłoni mały odłamek szkła, który znalazł w kieszeni martwego przedsiębiorcy.

Gdy spojrzał przez niego pod słońce, nie zobaczył gór. Zobaczył mapę Warszawy z zaznaczonym punktem: Komenda Główna.

Zrozumiał, że ta sprawa nie była końcem, a jedynie wstępem do czegoś, co sięgało znacznie wyżej niż szczyty Karkonoszy.

KONIEC.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Grain 9 godz. temu
    Jest co poczytać, może brakuje sowieckiego śladu, z pierwszzych powojennych lat.Może to nie koniec?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania