Ewakuacja
Blok nr 11. Czas zimnej wojny, okna do wymiany, stan ogólny, dach nie cieknie. Stefan ma kominek na ostatnim piętrze, dzielimy ten sam szyb, u mnie spalarnia tlenu nie powstała, oszczędzam, za to drzewa. Kuchnia pożółkła, wąskie szafki, zalatuje poprzednimi starymi smrodami. Gotowali starość, dym papierosowy, czasami rozlewali kawę w trzęsących się dłoniach, nie zostawili łupieżu, zwietrzał sam.
Mówią, że to koniec, że asteroida... Atlas, a nie Globus, spadnie, zabije, unicestwi, a niech ich wszystkich...
Mój fotel jest miękki, zapadam się w nim. Oni biegną po schodach, w dół, piwnica ma schron, żeliwne drzwi bez izolacji, gumę przeżuł czas.
Jeszcze tych kilka zasapanych zdań, opieram głowę o zagłówek. Jest mi tak wszystko obojętne, bez zapasów, barykady, ewakuacji.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania