Kryzys - Prolog
- Jak ocenia pan realne zagrożenie? - te właśnie słowa padły z ust dziennikarza, kierowane do prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Trwała właśnie wtedy ostatnia konferencja prasowa na świecie. W trakcie wypowiedzi dziennikarza cały świat z zapartym tchem zwrócił swe oczy ku głowie państwa. Prezydent wziął wdech, po czym z nutką przerażenia wypowiedział:
- Zagrożenie już nastąpiło - nagle nastąpiła przerwa w transmisji.
Na ekranie mojego skromnego telewizora, pojawiły się pionowe czerwono - zielone paski, którym towarzyszył przeraźliwy dźwięk, jakby spięcie w głośnikach. Trzęsącymi się rękoma ruszyłem zdecydowanie w kierunku okna. Odsunąłem zasłonę. Moim oczom ukazały się setki, a może nawet tysiące, ludzi, przeciskających się między nimi aut oraz autobusów, po brzegi wypełnionych nie legalnymi uchodźcami, chcących za wszelką cenę wydostać się ze spowitej płomieniami metropolii. Języki ognia i kłęby sinego dymu chłonęły odległe wieżowce, przyciskając je do gruntu opustoszałych ulic. Jednakże nke zachwycając się zbytnio nocnym kontrastem, odwracając się zamaszystym ruchem pochwyciłem po omacku torbę, która spoczywała na kanapie, gdzie niedawno w napięciu śledziłem wiadomości. Otworzyłem zamknięte, na wszelki wypadek, drzwi, żeby wyjść do przedpokoju. Gdy schyliłem się by zawiązać buty usłyszałem przeraźliwy elektryczny dźwięk. Bez namysłu wyszedłem z na wpół zawiązanymi butami, na zatłoczoną okolicę. I cały problem polegał na tym, że nie było widać prawie nic. Wszystkie okoliczne światła zgasły, widziałem tylko w ciemności zielone mundury, wyciągające mieszkańców siłą z domostw. Zapaliłem "latrkę" z komórki, która świeciła nkegorzej niż jarzeniówki w elektro oszczędnych lampkach. Gdzieniegdzie z tłumu ludzi wyłaniały się pojedyńcze osoby, które wychodziły na zaśmiecone trawniki szukając tchu i schronienia. Przez chwilę uległem zamysłowi, stojąc na trawniku jak słup soli, myśląc "przed czym chcą się tak schronić?". Stałem tak dopóki mojej uwaginie skupił przenikliwy dźwięk, jakby ktoś gwizdnął przez mikrofon. Wyrwany z rozmyśleń skupiłem swój wzrok na przelatującym samolocie, wyrzucającym jakieśczerwone kropki, na tle ciepłoczerwonej panoramy miasta. Były to bomby, teraz śmieję się na myśl o tym, lecz zapewniam was, gdyby nagle w waszym domu przerwano transmisję "mody na sukces" i zaraz po tym bylibyście odcięci od prądu, armia zapukałaby do waszych drzwi, by zacząć masową eksterminację ludności. Na pewno nie bylibyście mądrzejsi ode mnie.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania