Krzusz
Wkurwia wszystko
Bardzo mocno
Co zrobić byś się odpierdoliła
Wolę moją mamę
przynajmniej ze mną rozmawia
Ty to jesteś zimna
Strasznie kłujesz
Twa miłość. Jest mi
Jak studnia dla lasu
Jak gzdryk dla sołotności
Jak mewa dla piasku
Jak dywan dla sufitu
Jak balkon dla sadu
Jak arbuzy dla akacji
Twej miłości nie zostawie
Nie moge
Blask stacza sie z kuli ognia
Po śniegu i nie topnieje
Radośnie cierpie
Wesoło płaczę
Nieruchomo tańczę.
Śpiewam bez głosu
Mam mimike ale brak min
Gdzie twoje zwłoki leżą
A gdzie leżę ja
Czy sie widzimy?
Kochanie zabij mnie
Wbij nóż w mą klatke piersiową
Nie chce nic
Zabije za wódę
Zabije za proszek
Więc czy mnie kochasz?
Ja cię kocham szczerze
Struty patrze na twą grdyke
Na twe lędźwie
Twoja skóra jest gładka
Zjadłbym twoją nerke
To nie miłość
To choroba
Wyjdziesz w w ten sołotny skerc?
Chwytam cie za ręke
Nie łapiesz za moją
Puszczasz i toniesz w lawie
Czemu nie chciałaś żyć
Ujrze jeszcze cie
Będzie cudnie
będę żywy z tobą.
Nie z nimi
Z tymi których nienawidze
A z tą którą kocham.
Zezem patrzą wprost na mnie
Też bym tak chciał
Widzieć siebie z czyichś oczu
Szukam poetckich słów
Pragnę napisać coś wyjątkowego
Kamień miolinowy wszystko zjadł
Bardzo mocno
W przód przód
W tył cienki drut
Hałabała klaszcze w brut
Za burtą nóż
Krzycz krzusz
Komentarze (16)
Ale jak mi się znudzi to będe pamiętać o tobie.
Wypad. Zostaw mojego chlopaka.
Nie umarł. Nie chce z tobą rozmawiać. Co mam przekazać nastẹonej osobie?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania