[Wiersz 1] Krzyk nicości
Ciemna próżnia
skąpana w fal grawitacyjnych chaosie
przecinana mgnieniem rozpędzonych neutrin
napawa trwogą
Rozżarzona energia
gwiazdę do życia powołuje
jasny szlak przecina rozbłyskiem ciemność
planeta ożyła
Impuls
naznaczony krótką chwilą
znika bezpowrotnie odlatując z mgławicą
kończąc swe trwanie
Wszechświat czeka
w ciszy i energii rozbłysków
na swój koniec ulotny
niecierpliwie falując
Komentarze (47)
Muszę jutro, na świeżo, jeszcze z dwa razy, ale refleksje mam: Czy Ty zawodowo masz coś wspólneo z tym, co opisujesz. Nie chodzi tylko o wiersz, ogólnie pytam?
Się zdajesz znać.
No astronautką, ani astronomem nie jestem - jeśli o to pytasz ;)
Param się "troszkę" nauką, ale to zaledwie margines tego co robię ;)
Agnieszka Gu, ten moment niepotrzebnej skromności. Cię podłuchiwałem u Ozara, jak żeś rzeczowo rozprawiała o minerałach, wywijając nazewnictwem jak co trzeci chińczyk paletką do ping-ponga.
Dobrze Ci reaserche wychodzą
Wiem, że wiersz nie stoi reaserchem i nie odnoszę się teraz do niego. Chodzi o to, że jak czytałem, co piszesz, to nigdy nie miałem problemu, by CI nie wierzyć czy kwestionować techniczne aspekty.
Ot tyle.
Ostrze ciemności, czas życia - to wyświechtane do bólu. Warto zmienić, bo wiersz nie jest zły...
Dzięki za opinię. "czas życia" - racja, mnie też koli w oczy. Nad drugim się zastanowię. Przemyślę oba i coś pewnie skoryguję. Nawiasem mówiąc, to mój pierwszy w życiu tego typu twór (chyba wiersz). Przyśniło mi się coś w ten deseń i o trzeciej w nocy wybudzona, postanowiłam to spisać ;)
Agnieszka Gu , tak jest najlepiej. Jak wszystko jeszcze tętni
Canulas
Tętni? Ja palpitacje serca miałam, gdy mnie ze snu wyrzuciło. Leciałam z nadświetlną, mijając gwiazdy, widziałam ich rozbłyski, falującą z gorąca ich otoczkę... Czytałam Lema do poduszki, to pewnie przez to. Dziś też będę :D
Agnieszka Gu jeżeli to pierwszy twór, to pisać powinnaś... tak, to mało kto zaczyna. Takie moje zdanie.
betti
Coś tam pozmieniałam. Chyba przestało być "wyświechtane do bólu" ;)
Co do pisania takich "tworów" - czas pokaże. Dzięki.
Agnieszka Gu jeśli chcesz iść w stronę cięć, odabdaj pod kątem; przecinana - przecina
Canulas
"przecinana mgnieniem rozpędzonych neutrin" - przecina? ale wiesz... one w ruchu ciągłym są... nie że "błysk" i finito... hm... A jak jest twoja argumentacja?Czemu "przecina"... sylabowo składniejsze czy jak?
Agnieszka Gu zbieżne nazewnictwo sugeruje napowtórzenie, nawet jeśli znaczeniowo to biegun
Canulas chyba se faktycznie kawę muszę walnąć, albo coś. Ja nie rozumiem tego co napisałeś powyżej (?) No cała głupia jestem ;)
Agnieszka Gu , albo ja się staram na siłę być mądrzejszy od własnych sznurowadeł.Raz, że robota głupia, to i jeszcze całkiem po próżnicy, bo wklapkach siedzę.
Duży palec u nogi lubi przestrzeń.
Canulas Ratunku...
(Wybacz, tylko albo aż tyle z siebie zdołam wyrzucić w odpowiedzi ;)
Agnieszka Gu Haha - Idę spać.
Też mam bazę książek zacną, choć Lema mało. Może to i to. Nastaw se dzban dobrze. Przestaw biegun. WYpij kawę przed snem, czy coś, ale żeby móc usnąć. Zjedz słonych paluszków , aulubiony mnapój ustaw poza zasiegiem. Ewentualnie zainteresuj Lucid Dream-em. Nie wiem. Pooszukuj podświadomość
To ja może jednak tradycyjnie polecę. Herbatkę zieloną se zaparzę, melodyję New Age jakowąś nastawię... no lekturę jak wyżej zapodam :) Obaczymy, co to będzie ;)
Walcz, walcz. Trzymam kciuka.
Pretuberencja- kuna ale słowo
ogólnie gdyby to napisać bardziej przystępnym językiem, to mogłoby być coś fajnego, a teraz to tak po przeczytaniu zastanawiam się nad sensem. Trochę to wygląda jakby pisała osoba w połowie drogi do innego systemu słonecznego :)
Moja rada, jeśli cię interesuje, to pisać jak najnormalniej się tylko da. Pozdrawiam
Dzięki za komentarz,
Znalazłam coś, co myślę, że może spokojnie zastąpić to słowo ;)
Pozdrawiam
PS. Dla mnie to jest "normalne słowo" ;)) Ale oki, przyjmuję, że nie jest używane potocznie ;))
Agnieszka Gu za dobrą współpracę ładuję ci 5 :)
Maurycy Lesniewski
Dzięki że zajrzałeś :)
Wzięłam tę zwrotkę:
Impuls życia
naznaczony krótką chwilą
znika bezpowrotnie odlatując z mgławicą
kończąc swe trwanie
a jakby tak?
Impuls
naznaczony krótką chwilą
znika odlatując z mgławicą
Zobacz, zabrałam dopowiedzenia, sens pozostał ten sam.
sam "Impuls" - całkiem ciekawie poszerza obszar rażenia tego zwrotu... Łykam to ;)
"bezpowrotnie" na mój gust powinno zostać, mówi o przemijaniu, nieodwracalności rozszerzającego się Wszechświata. Samo znika nie oddaje w moim odczuciu tego wrażenia.
Agnieszka Gu znika czyli już nie ma, po co bezpowrotnie, to niczego nie zmienia.
betti
Rozumiem twój tok myślenia, tyle że jeśli coś znikło, nie znaczy, że nie może powrócić... Szczególnie dotyczy to "impulsu" w tym wypadku przenośni do cząsteczek lub fali (energii jako takiej). Te mogą znikać a chwilę później pojawić się "znikąd" - to się w fizyce nazywa - w dużym uproszczeniu - "wypożyczenie energii z próżni"...
Agnieszka Gu samo słowo ''fizyka'' powoduje, że zaczynam słabnąć, tak działa na mnie ta magiczna energia. Z tego powodu zmień, jak Ci pasuje.
betti
Oki, niemniej dzięki za rady i poświęcony czas :)
Agnieszka Gu polecam się na przyszłość... jeżeli będziesz w potrzebie - daj znać.
betti - Ostatnio taki dialog słyszałem w ostatniej scenie któregoś z Bat-Manów
Canulas to na pewno nie plagiat... Bat- Manów nie oglądam.
Zmienia. Magik znika, alenie bezpowrotnie. Kundelek, na którego spadnie Tsar Bomba - już tak ;)
O, a to też dobre wytłumaczenie :) Dzięki :)
jasny szlak przecina rozbłyskiem ciemność - Czy to nie jest piękno, ożywić coś co już było martwe.
znika bezpowrotnie odlatując z mgławicą
kończąc swe trwanie - nigdy nie zrozumiemy znikania, śmierci i niepamiętania.
Krzyczeć ale jak, kiedy w tej nicości ogarnietej ciemnością głos zamiera i nie może wydobyć się z zaciśniętej gardzieli.
Nic tak nie wiemy gdzie jest koniec, a gdzie początek. Koniec końca, czy początek końca.
Pozdrawiam serdecznie 5:)
pasja
Kurczę, ty zawsze umiesz się takich rzeczy dogrzebać i je pod tak nietypowym kątem zobrazować, że...
nie wiem co powiedzieć :)
Dzięki za komentarz i odwiedziny :)
Nie czytałem komentarzy. W moim skromnym odczuciu - skoro to debiut - to ma moc - pierwszego lotu na Księżyc w1969 r.
Pozdrawiam - 5
Jeżeli nie czytałeś komentarzy, to skąd wiesz, że to debiut... kiedy to info właśnie w komentarzach.... dziwne.
Trochę szumnie ujęte, dopiero raczkuję w temacie ;)
Niemniej dzięki że zajrzałeś :)
Z profilu - poprzednio same opowiadania
Wierszy raczej nie komentuję, odkąd przestałem się wygłupiać z rymowankami, ale obok tej tematyki obojętnie przejśc nie można. Szkoda, że nie ma "pretuberencji" (w końcu od czego wujek Goo?). No, ale ok, język prosty ma otwierać puszkę mózgu na niezgłębione doznania. Tylko że w tej tematyce nie można bazować wyłącznie na słowach kosmos i planeta ;)
Ale co ja się tam będę wymądrzał.
Temat nie jest banalny, podany w sposób oszczędny, chłodny odpowiednio, a jednak udało Ci się w kllku wersach pokazać początek i koniec trwania/bycia/egzystowania. Kosmos nie jedno ma imię przecie.
Pozdrawiak ;))
Witam Adamie :)
Dzięki za komentarz, podobno wiersza ;)
Coś takiego mi się wyrwało i na klawiaturę opadło. Fajnie, że ci dość siadło :)
Pozdrowionka
PS. Protuberancji nie odpuszczę następnym razem tak łatwo ;) Obiecuję ;))
Hm.... Moim zdaniem ten tekst nadawałby się do jakiegoś opowiadania SF, czyli opis narodzin gwiazdy i można by dalej dorobić urodziny planety i już mamy układzik słoneczny. To takie pierwsze wrażenie, choć być może nie oto chodziło. Dla mnie 5. Jako miłośnik SF dodam jeszcze + 1 = 6
miało być narodziny kolejnej planety - poprawka
Dokładnie o to chodziło, dobrze wyczułeś podteksty - narodziny gwiazdy ... układu... itd ;) Bardzo dziękuję za twórczy komentarz :)
Próba rozprawienia się w słowach z tym tematem, tą "nicością"...
Postanowiłem zbadać teren...ten i następne części ;-)
Witam, rozgość się ;))
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania