Krzyk rozpaczy (krypta)

Bierzesz dwa kawałki chleba trochę dżemu I reklama

Mam ochotę się zajebać w głowie tylko pusta ściana

Skoczyłbym wtedy gdyby nie płakała po mnie mama

Już dawno bym się pociął gdyby nie płakała babcia

Moja śmierć nic nie zmieni, nie mam takiej mocy

Jestem sam w sobie nikim specjalnie znaczącym

Flaki Na ulicy, trzymasz w ręku czarne force'y

Mimo czasu Wciąż męczą Cię koszmary tamtej novy

Wszytkie Te wersy powstają pod prysznicem

Za te linijki, już szukają mi klinikę

Co ja poradzę na lęki i zachowania suicydalne

Ujawniam w tutaj zaburzenia emocjonalne

To jest freestyle pod słuchawką moim beatem szum wody

Na papier krwią łzami I ołówkiem przelany

Mimo wszystko to wciąż kocham to jak na mnie patrzysz

Serce  przyspiesza, gdy cię mijam pośród szarych korytarzy

Ty odwracasz wzrok pod okiem koleżanek bacznych

Ich misją to, by te dusze ponownie się nie splątały

Znowu to ten czas, kolejna to czarna oda

Gdy o tym wszystkim myślę, mocniej mnie boli głowa

Na mój stan jedynym lekarstwem soma

"Tamagotchi" gdzieś tam w tle cicho gra

My tańczymy, nasze ciała jak żywioły dwa

Niestety to wspomnienie, zwykłe złudzenie, fałsz

Wincenty wygrał, ja się odsuwam na dalszy plan

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania