Krzyżyk
[Puść.]
Przy orliku bramka ma urwaną siatkę. Drut łapie ogon latawca.
Sznurek tnie palce, mokry od topniejącego śniegu na trawie.
Dwa – krok w tył po asfalcie.
Dwa – luzuję chwyt.
Cztery – sekundy, aż wiatr szarpnie i krzyżyk strzeli w listewce.
Ogon odpada, leci pod płot – taśma przykleja się do skóry.
Drut dzwoni raz.
Patrzę w górę chwilę.
Palce robią węzeł, którego nie ma.
Taśma ciągnie skórę. Robię krok do domu.
Komentarze (12)
Dosłownie i w środku.
Zostaje puste napięcie w palcach i decyzja, żeby po prostu iść dalej, bez patosu.
Forma bez zmian 💪🏼🫡
Widzę że SAP było już u Ciebie.
Odnośnie bramki przy Orliku ,hmm kiedyś moja pani od wf i muzyki ,zgubiła na boisku szkolnym pierścionek.Wozny skusił całe boisko i cała szkoła ruszyła z koszami i grabiami przeczesywać boisko ,zgadnij kto i gdzie znalazł pierścionek ?:-))))
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania