Ksiądz Perlin. Zagadka pieczęci Chrystusowej.
Perlin 1
Perłowe bramy, ozdobione nieskazitelnie białym marmurem. Wejście do bram niebieskich jest zamknięte. Święty Piotr zapieczętował bramę. Użył chrystusowej pieczęci, rzeczy tak potężnej, jak sam Stwórca. Niebo w dniu dzisiejszym jest zamknięte.
Ksiądz Perlin usiadł na ławce w parku. Zawsze po niedzielnej mszy, robił sobie przerwę w parku, zaraz na wprost plebanii. Pogoda była pochmurna, pobliski park był wypełniony po brzegi sosnami, olejki eteryczne sosny, powodowały przyjemne uczucie odprężenia. Sam już spacer, po tym magicznym miejscy sprawiał, że z człowieka spadał ciężar całego dnia.
Dzwonił telefon. Włączył na głośny.
Tak ? W czym mogę pomóc ? - oznajmił ksiądz.
Potrzebuję odpowiedzi, proszę księdza – odpowiedział głos w komórce. - Nazywam się Stefan Ostrowski i jestem doktorem nauk historycznych, na Uniwersytecie Moskiewskim. Czy ma ksiądz ma chwilę? .
Pomóc, pomogę ale jak pan dostał mój numer? - zapytał, lekko zdezorientowany.
Dostałem pański numer od profesora Utczaka, uczęszczałem do tej samej szkoły razem z nim – oznajmił. - Słyszałem od profesora, że jest pan jedynym ekspertem, od pieczęci apostolskich.
Perlin uśmiechnął się , zawsze podziwiał pracę profesora Adama Utczaka. Jego osiągnięcia wychodziły poza szablon niezwykłych odkryć. Rozszyfrowanie tajnych spisów, znad Morza Martwego, odnalezienie relikwii Judasza. Reszta dokonań profesora, została jednak utajniona, przez władze Watykanu. Jeszcze przed śmiercią, odbył tajemnicza podróż na górę Ararat, na Wyżynie Armeńskiej. Jednak z podróży tej, już nigdy nie wrócił.
Tak. Pieczęcie to mój konik, natomiast dysponuje tylko i wyłącznie wiedzą teoretyczną. - oznajmił.
A jest jeszcze, jakaś inna wiedza niż teoretyczna – zapytał z zaciekawieniem w głosie.
To już tajemnica zawodowa, proszę profesora. - rzekł. - Przejdźmy do sena tematu.
- Proszę księdza, wiem o preambule Grzegorza XII, która mówi że nie możecie informować o tym przekazie. - ciągnał. - Z pewnego źródła wiem, że przekaz ten jest prawdziwy a pieczęcie istnieją.
Ksiądz znał już takie przypadki, wieczne poszukiwania nieodkrytych dotąd skarbów. Ludzie zaprzestali odkrywana skarbów kultury, a zamiast tego, tracą swój czas na polowania prastarych artefaktów. W większości przypadków, są to poszukiwania, skazane z góry na klęskę. Nie można się doszukiwać informacji o boskiej materii w książkach czy mapach stworzonych przez ludzi.
Eh... Pieczęcie to skarby, dane przez Jezusa Chrystusa, a raczej coś w postaci upominku dla 12 apostołów. Były to bronie, klucze a nawet gliniane naczynia . - oznajmił ksiądz. - Jeśli jest pan zainteresowany, ekspedycją kolejnego El Dorado, proszę szukać gdzie indziej. Pieczęć Chrystusowa to nie skarb, a dzieła boże na których kończą się znane nam, prawa fizyki i zaczynają – prawa boskie.
A jednak ślady wskazują, że pieczęcie były własnością takich osobistości jak Hitler czy Karol Młot. - ciągnął. - Nie są to gdybania o magicznych dzbankach, a autentyczne i bardzo wyraźne tropy. Nie dzwoniłbym, gdybym nie był pewien, tego co mówię. Jestem z zasady bardzo czuły na dowody.
Ksiądz uznał, że dalsza kontrargumentacja nie da żadnych wyraźnych skutków. Był pewien, że profesor otworzy, wszystkie możliwe drzwi, aby zdobyć informacje na ich temat. Najgorsze jest to, że drzwi do tych tajemnic nie zawsze będą pełne dobrych ludzi.
- Profesorze, spotkajmy się w kościele św. Izydy. - rzekł, ksiądz. - Zajmę się tym, wraz z panem. Proszę nie działać na własną rękę. Jeśli jest pan w stanie mnie zrozumieć, pewne elementy tego śledztwa czy też... tej przygody, mogą uderzyć w Kościół a …
- A rykoszetem w wiernych – dokończył profesor. - Rozumiem że jest to sprawa delikatna, postaram przygotować się wszystko co zebrałem do tej pory.
A więc jesteśmy umówieni na Poniedziałek, o godz … Od razu po mszy porannej, proszę przyjść do św. Izydy. - mówił ksiądz.
Po skończonej rozmowie, towarzyszył mu niemiły niesmak w ustach. Przegryzł trochę suszonego imbiru i udał się na kontemplację a potem na zasłużony sen.
Zbudził go głośny dźwięk budzika. Po chwili zorientował się, że to nie budzik, a połączenie. Numer obcego numeru, miał odsłonięte tylko 3 cyfry - ,,006,, . Tylko jedna organizacja na świecie, posługiwała się tymi cyframi.
,, Co chce od mnie Watykan?" - pomyślał.
Ciąg dalszy w rodziale 2.
Komentarze (4)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania