Poprzednie częściKsiądz Z Zaświatów cz.1

Ksiadz z zaświatów _ Nowy początek

Ksiądz Marek stał w kompletnej ciemności, dłonie zaciskały mu się w pięści, a paznokcie boleśnie wbijały się w skórę. Cisza, która zapadła po zniknięciu ostatniego parafianina, była głośniejsza niż jakikolwiek krzyk. Czuł na sobie ciężar niewypowiedzianych grzechów – swoich własnych i tych, których nie zdołał ocalić. Kościół, niegdyś schronienie, stał się grobem.

Nagle, w pustce, rozległ się cichy szmer. To wiatr. Hulał między zrujnowanymi murami, niosąc ze sobą zapach wilgoci i stęchlizny. Marek poczuł, jak coś pęka w nim. Nie była to wiara, nie w tej chwili. To była nadzieja. Przetrwanie, to stało się jego nowym, palącym pragnieniem.

Dni po tej koszmarnej nocy zlewały się w jedno. Marek, poruszający się jak automat, załatwiał formalności. Opustoszały kościół zamknięto, plotki rozchodziły się po okolicy jak zaraza, ale nikt nie ośmielił się nawet zbliżyć do przeklętego miejsca. W końcu, gdy wszystko było gotowe, wsiadł do starego samochodu, jedynej rzeczy, która pozostała mu po poprzednim życiu, i ruszył w stronę Wodzisławia.

Wodzisław – Przystanek czy Ucieczka?

Droga była długa, a każdy kilometr oddalał go od piekła, ale jednocześnie przybliżał do niepewności. Wodzisław Śląski. Miasto, w którym mieszkał jego wuj, Edgar Wilczyk, i ciotka Konstancja. Oboje byli duchownymi i objęli posługę w tamtejszej parafii. Marek miał nadzieję na chwilę spokoju, na zapomnienie. Miał jednak dziwne przeczucie, że to nie będzie ucieczka, lecz jedynie przystanek w podróży przez ciemność.

Wuj Edgar, mężczyzna o surowej, ale życzliwej twarzy, przywitał go z otwartymi ramionami. Ciotka Konstancja, o ciepłym uśmiechu, od razu przygotowała mu herbatę i coś do jedzenia. Ich parafia, kościół pod wezwaniem Świętego Józefa, był stary, zbudowany z ciemnej cegły, z wysoką wieżą dominującą nad miastem. Wydawał się spokojniejszy, ale Marek od razu poczuł w nim pewną specyficzną energię, której nie potrafił nazwać.

Pierwsze tygodnie minęły na próbie odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Marek pomagał wujowi w codziennych obowiązkach, odprawiał msze, rozmawiał z parafianami. Powoli zaczynał czuć, że odzyskuje resztki spokoju. Ale coś wisiało w powietrzu.

 

Sekret Krypty

 

Pewnego popołudnia, gdy Marek pomagał wujowi w porządkowaniu starych ksiąg w zakrystii, Edgar wspomniał o zbliżającym się remoncie.

"Wiesz, Marku," powiedział wuj, przecierając okulary, "musimy w końcu zająć się tą kryptą pod kościołem. Ostatnie badania wykazały, że konstrukcja wymaga wzmocnienia. To wiekowa budowla, wymaga troski."

Marek skinął głową, niewiele myśląc o krypcie. Ale następnego dnia, gdy ekipa remontowa rozpoczęła prace, coś się zmieniło. Z krypty dochodziły dziwne dźwięki – metaliczny zgrzyt, stłumione uderzenia.

Wieczorem, wuj Edgar, z nietypowo poważną miną, poprosił Marka do gabinetu. Na stole leżały szkice i zdjęcia.

"Marku," zaczął, wskazując na jedno ze zdjęć, "robotnicy natrafili na coś... niezwykłego."

Na zdjęciu widać było dużą, ołowianą kulę. Była idealnie gładka, pozbawiona jakichkolwiek ozdób czy napisów, o średnicy kilku metrów. Wyglądała, jakby była jednym odlewem. Znajdowała się w niewielkiej komorze, ukrytej za ścianą w najstarszej części krypty.

"Próbowaliśmy ją ruszyć, ale jest niewiarygodnie ciężka," kontynuował wuj. "A to najdziwniejsze..."

Edgar podał Markowi szkic, przedstawiający przekrój kuli. W jej wnętrzu znajdowała się pusta komora. Nie było widać żadnych otworów ani mechanizmów, które mogłyby prowadzić do jej wnętrza. Kula była hermetycznie zamknięta.

"Wygląda, jakby miała coś w sobie," powiedział Marek, a po jego plecach przebiegł dreszcz.

"Dokładnie," odparł wuj. "Nie mamy pojęcia, co to jest, ani dlaczego znajduje się w naszej krypcie. Archeolodzy są już w drodze, ale... czuję, że to nie jest zwykłe znalezisko."

Marek poczuł, jak zimna dłoń strachu zaciska mu się na sercu. Czy to możliwe, że piekło podążyło za nim? Czy to kolejne miejsce, które skrywało w sobie coś złego, coś, co zagrażało nie tylko ludziom, ale i ich duszom? Puste kościoły miały dla niego teraz zupełnie nowe, przerażające znaczenie.

Czym okaże się tajemnicza kula w krypcie? Czy ksiądz Marek znajdzie odpowiedzi na swoje pytania, czy też jego nowa posługa okaże się jeszcze większą próbą wiary?

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania