Księżycowa księżniczka 3

— Nazwałeś go tak.

— To prawda.

— Jestem Mirtus. Władam moim ludem. Władam to nie dobre słowo. Mamy wspólnotę. Są dla mnie jak bracia i siostry. Wiecie czemu was zaprosiłem?

— Nie. Wiesz co mówiłem. Gdyby chodziło o mnie zostawiłbym was w pokoju. Jeszcze dwa dni wcześniej myślałem inaczej.

— Zawsze to miałeś w sercu, tylko Terlach ci to objawił.

— Skąd to wiesz?

— Dowiesz się wkrótce. Chcę abyście zostali na noc. Co rozkazałeś swoim? My mamy czyste zamiary.

— Musisz wysłać jednego ze swoich z białą chorągwią. Inaczej dałem im rozkaz ataku.

Mirtus patrzył na Gruthera.

— Co postanowiłes odnośnie kobiet i dzieci.

— Jeszcze tego nie postanowiłem. Nie chcę waszej krwi. A co dopiero waszych kobiet i dzieci.

Mirtus uśmiechnął się.

— Kalija miała rację. Jesteś szlachetny. Zrobiliśmy błąd. Trzeba nam było odejść w góry po wyjeździe wysłanników papieskich.

— On reprezentuja Chrystusa!

Gromki śmiech napełnił salę.

— Czy wasz Chrystus nakazywał nawracać niewiernych ogniem i mieczem?

— Nie, ale nakazał głosić chwałę Ojca.

— Co najbardziej określa Boga?

— Nie można go określić.

— Masz rację, ale wiesz co mam na myśli.

— Prawo.

— Mylisz się, przyjacielu. Jak masz na imię, bo tego nam nie objawiła Kalija.

— Jestem Gruther. A to Terlach, jest moim zastępcą i przyjacielem. Kim jest Kalija. Wasza wróżka?

— U was nie ma wróżbitów. Zabijacie ich.

— Tak nakazuje pismo.

— A czy obrzezacie swoich synów?

— To prawo było dla żydów. Oni zabili Chrystusa.

— O tak? A czy Chrystus nakazywał zabijać wróżbitów?

— Oni są od Diabła.

— Zobaczysz Kaliję. Właściwie dzięki niej tu jesteś. Powiesz mi potem czy ona jest od Szatana. A co do Boga, on jest miłością. I ma prawo. Nie odwrotnie.

— Masz rację Mirtusie — rzekł Terlach.

— Wiesz co znaczy twoje imię, przyjacielu.

— Nie wiem — odrzekł Terlach.

— Na pólnoc od naszych ziem mieszka wielki lud. Nazywaja ich Lachici, Terlach znaczy człowiek z wiązany z Ziemią. Mieszkaniec tamtych ziem.

— Oni przyjęli Chrystusa.

— To wielki lud. I ja z niego pochodzę. Czcili naszych bogów od stuleci. Ich władca Mieszko, chciał być cesarzem jak Otto. Wyciął święte drzewa i wprowadził wiarę mieczem.

— Jest jeden Bóg. Powiedziałeś ,,czcili naszych Bogów”.

— Podlegasz papieżowi. On ma swoją armię. Stoją za nim inni. Bez nich byłby niczym. Są mu posłuszni królowie. Nawet ty masz zastępcę.

— Nie rozumiem co masz na myśli, Mirtusie?

— Bóg jest jeden. Nawet ten posąg na środku to nie on.

— Właśnie, co to jest.

— Światowid. Praojciec. W starym języku znaczy Branha.

— Dlaczego ma cztery twarze?

— Nie zawsze przedstawia się go o czterech ludzkich twarzach. On jest też w waszych pismach.

— To nie może być.

— Tak jest w ostatniej księdze. Poczytaj.

— Może. Czemu nas zaprosiłeś? Wiesz po co przybyliśmy. Wiesz, że nie mamy wyboru.

— Człowiek zawsze ma wybór. Odpowiedz mi co uczynicie z naszymi dziećmi i kobietami, wówczas ci odpowiem.

— Zabiorę je z sobą. Dopilnuję żeby były chronione, aż wrócimy do naszych ziem.

— A co potem. Jak wielką wadzę posiadasz?

— Dzieci zostaną ochrzczone, kobiety...

— Wiesz dobrze co się z nimi stanie. Może jesteś szlachetny, ale nie masz władzy nad swoimi zwieszchnikami. Musisz dać mi lepszą odpowiedź. Ufam tobie i ufam Terlachowi. Ale nie ufam twoim ludziom. A z całą pewnością tym, którzy cietu posłali. Terlach wróci przed wieczorem. A ty zostaniesz do jutra, jeśli zechcesz.

— Nawet jeśli zaniecham, przyjdą inni. I nic tu nie zostanie, tylko zgliszcza.

Twarz Mirtusa nie zmieniła się po jego słowach, chociaż Gruther spodziewał się reakcji.

— Mamy jeszcze dzień. I wciąż trwa. Zobaczymy co przyniesie jutro. Teraz zapraszam was do mojej chaty. Jesteście głodni. Poznasz moją żonę, dzieci. I poznasz Kaliję. Czy sądzisz, Terlach, że jest to uczciwe co zaproponowałem? Zostawisz swojego dowódcę wsród wrogów?

— Nie czuję, że jesteście wrogami. Jesteś szlachetny, Mirtusie. My spełniamy swoją powinność. Jeśli Gruther się zgodzi, wrócę dziś przed nocą do obozu.

— A ja i mój lud spełniamy nasze powinności. Szkoda, że są rozbierzne. Mam plan i przedstawię go jutro Grutherowi. Możemy uniknąć przelewu krwi.

— Nie wydaje mi się to możliwe, ale zostanę do jutra — odrzekł Gruther.

Wyszli z chaty. Gruther rozważał wszystkie słowa Mirtusa. Ale teraz zaczął mysleć o tym, że ich czwórka przyjechała bez broni. Jak mogli wiedzieć, że są bezpieczni. Chcił powiedzieć o tym biławłosemu, zanim wejdą w próg jego domu.

— Mam tylko jedno pytanie. Przybyliście bez broni. Nas było więcej. Gdybyście mieli broń, mogliście się bronić.

— Przybyliście ze znakiem pokoju, nieprawdaż?

— Przecież nie mogłeś wiedzieć czy to nie podstęp.

— Mógłbym ci długo mówić. Ale zamiast tego powiem jedno. Ufam Kaliji.

Gruther zaczął mysleć jak wygląda Kalija. Sądził, że jest starą, bezzębna kobietą. Taki miał wizerunek wróżki w swoim umyśle.

Wróżka jest czarownicą, ma długi, krzywy nos. Jest garbata i ma długie siwe włosy. Na jej ramieniu siedzi czarny kot. Tak uczyły tajemne księgi, do których miał dostęp w swojej młodości.

Gruther zastanawiał się również, że Mirtus zna Pismo. Czemu nie przyjął Chrystusa, skoro zna jego słowa?

Weszli do chaty. Mirtus zdjął buty i pokłonił się w progu. Po przeciwnej stronie Gruther dostrzegł tych samych młodzieńców. Poza nimi dostrzegł starszą, lecz piękną kobietę. To nie mogła być Kalija.

Cała czwórka oddała pokłon Mirtusowi, a poten Grutherowi i Terlachowi.

— Gość w domu, Bóg w domu.

Kobieta złożyła dłonie na wysokości piersi i skłoniła głowę w ich kierunku.

— To moja żona Ulija, a to trzech moich synów. Są podobni. Dwóch z nich to bliźniacy. Tur i Ter. Najmłodszy, ale najsilniejszy z nich to Lubrigan.

Gruther czuł miłe zapachy, ale jakże odmienne od tych, do których przywykł.

— Czy dzisiaj poznamy Kaliję?

— Kończy swoje obrządki. Zaraz przybędzie. Zaczekamy.

— Dobrze, Mirtusie. Gdzie są wszyscy. Wysłannicy papiescy powiedzieli, że widzieli kilkaset ludzi.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • KarolaKorman 03.03.2017
    ,,— On reprezentuja Chrystusa!'' - Oni reprezentują Chrystusa!
    ,, Wasza wróżka?'' - waszą wróżką
    ,, tym, którzy cietu posłali.'' - cię tu
    Zaintrygowałeś mnie tą opowieścią :) Mieszko i Światowid brzmią znajomo :) i cytuję ,, potoczna, niepoprawna nazwa słowiańskiego bóstwa Świętowita''
    Podejrzewam, że wróżka okaże się piękną dziewczyną i wódz będzie miał dylemat, co uczynić dalej. I gdzie są inni mieszkańcy? Bardzo ciekawy dialog, 5 :)
  • alex 03.03.2017
    Miałem na myśli papieża. To powinno być pewnie On reprezentuje Chrystusa. Jest tak ponoć napisane z tyłu papieskiego tronu. Wikary, może bardziej zastępca. Zmyślna jesteś Karola. Kalija jest uosobieniem piękna i dobra. Jak sie domyślisz kim jest Marr i Seen to ci będę słał dziesiątki. Nie wiedziałem, że Światowid to Świętowit. W sanskrycie Bóg jest Bhaghavan. ( mówi się Bogowan) Ciekawe, co?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania