Kto kogo kochał i jak
Mama kochała tatę do szaleństwa, a tata mamę do śmierci. Mnie mama kochała jak ozdobę do sukni, a tata jak siebie samego. Dziadek babcię i żonę brata babci. Brat babci nie kochał nikogo, bo zobojętniał pod Monte Cassino. Babcia nie kochała mamy, taty, dziadka, ale siebie – z wzajemnością. Ja kochałam dziadka i byliśmy ze sobą szczęśliwi.
Babcia w sukience od krawcowej siedziała na śmiesznym stołeczku przykrytym bordową, aksamitną poduszeczką z frędzelkami i przyglądała się w lustrze, którego prawe i lewe skrzydło odbijały jej profile. Czarne włosy babci uniesione były nad czołem przepaską w hinduskie wzory i babcia ozdabiała twarz pudrem, szminką i ołówkiem.
Dziadek opowiadał o żonie brata babci i stawiał ją babci za wzór. Babcia śmiała się tylko – nie jestem taka głupia.
Brat babci siedział w swoim domu przy stole i patrzył na szybę w oknie. Żona brata babci nie zjadła śniadania, dopóki nie pozamiatała schodów i nie powiesiła prześcieradeł w sadku.
Mama szalała z miłości do taty, tata ogarniał jej szaleństwo swoją zaradnością i kupował kalkomanie i znaczki do mojego klasera.
Później przychodził dziadek, brał mnie za rękę i szliśmy zbierać kasztany, które zanosiliśmy żonie brata babci, a ona siadała z nami przy stole i strugała zapałki.
Brat babci, zobojętniały na kasztanowe koniki, patrzył na szybę w oknie.
Raz za szybą rósł bez i dziadek całował żonę brata babci we włosy, brat babci patrzył na szybę, a ja na łzy żony brata babci.
Komentarze (29)
"Zdrada, zdrada, podstępne, zimne oczy gada", Kora tak śpiewała - https://www.youtube.com/watch?v=ay9squx89Zk
Ciekawa analiza wzajemnych uczuć ?
Nie, tam zdrady nie było. Oboje z dziadkiem kochaliśmy żonę brata babci. Była cicha, nosiła surowe, proste suknie i wydawało się, że pochodzi z innego świata.
Trzy Cztery
Aha, to rzeczywiście pięknie ?
Wróciłam do Twojego domu :-)
Serdecznie :)
Witam:)
Ja w moich tekstach opisuję swoje rodzinne strony
Często wracam do nich pamięcią
Nie odważyłam się przeanalizować wzajemnych relacji domowników :)
Ciekawy tekst pozdrawiam serdecznie
Mgiełko, a ja nawet znam trochę Twoich tekstów. Czytam tu, i tam. Twoje literackie podejście do przeszłości jest dla mnie też ciekawe. Pozdrawiam także.
Trzy Cztery to miłe dziękuję:)
Jeszcze nie rozszyfrowałam kim jest osoba po drugiej stronie:)
?
Trzy Cztery :)
Bardzo ciekawie napisane, a przede wszystkim opisane zachowania i pewne "zwyczaje" domowników.
Intrygujące wspomnienia.
Gratuluję świetnej pamięci i pozdrawiam :)
Dziękuję za gratulacje, Shogun. Starałam się, żeby było ciekawie napisane. Fajnie, że zajrzałeś.
Z tych wszystkich układów i układzików wynika niezbicie jedno – świat jest pełen miłości. I wynika tez drugie – miłość jest różna, ma swoje odcienie i warianty. Czy każda jest dobra, czy każdy ma jej po równo? Czy brat babci miał jej tyle co inni, tylko chował przed światem?
I jeszcze trzecie – w świecie takich miłości nienawiść w zasadzie nie jest potrzebna.
Pięknie napisałeś, Bajkopisarzu. Tak to jest. Ciekawe pytania w Twoim komentarzu. Dzięki!
Trzy Cztery... Może już Ci to pisałam, ale składaj swoje wspomnienia w większą całość. Nie muszą być koniecznie chronologicznie i stanowić nieprzerwanej ciągłości, wystarczy, że jakoś będą się przenikać. Proza wiersz proza proza wiersz - wyjdzie z tego wspaniała poetycka powieść...
A co do tekstu – kolejny świetny okruszek. Początek zapętlony w stylu mojego ulubionego biblijnego cytatu ("Na początku było słowo"). Samo się czyta...
"Wspaniała poetycka powieść...", "Samo się czyta..."
Tjeri, jak każdy autor/ autorka mam różne wątpliwości na temat swojego pisania. Sprawdzam je, pokazując teksty. Z komentarzy wyciągam wnioski. Portale są pod tym względem wciąż dobre, przydatne. To, co napisałaś, bardzo podniosło mnie na duchu i dodało sił, naprawdę. Twoje słowa (jak i słowa innych) przeczytałam w nocy, w pracy, i pracowałam z jakąś wesołą, dobrą energią:)
Dzisiaj spałam do szesnastej, później oglądałam spotkanie autorskie online kolegi, który wydał niedawno fajną nawet książkę, później piłam kawę z dzieciakiem, które wpadło na chwilę pogadać "na żywo", a za godzinę już wychodzę znowu z domu, do pracy... Ale w lipcu mam urlop. Może wtedy coś zrobię w temacie własnej książki?
Te wzajemne relacje uczuciowe między różnymi członkami rodziny pięknie nam zagmatwałaś. Jak to już pani Tjeri słusznie zasugerowała, powinnaś rozwinąć ten mikroskopijny zapis w jakąś porządną familijną historię „Saga rodu Trzy Cztery” lub coś w tym rodzaju, którą moglibyśmy się raczyć przy herbatce, w długie, zimowe wieczory. Osobiście najbardziej wciągnęła mnie ta martwa miłość brata babci, co stracił zdolność odczuwania uczuć pod Monte Cassino. Nic dziwnego, bo po czymś takim trudno być normalnym człowiekiem. Z chęcią przeczytałbym więcej na ten temat.
Narratorze, żałuj, że nie widzisz, jak się teraz uśmiecham, czytając Twoje słowa.
Odnośnie do historii brata babci, który "zobojętniał pod Monte Cassino", nie usłyszałam z jego ust żadnej opowieści. Zostanie więc milczącym, "zapatrzonym na szybę" (nawet nie w widok za nią).
Mogę tylko dodać, że miał na imię Józik.
Trzy Cztery To powinnaś przynajmniej dokopać się do tego jaki miał stopień, w jakim oddziale służył, kto był jego dowódcą, wtedy można by w przybliżeniu odtworzyć jego rolę w bitwie. Może on był taki zobojętniały, bo nikt z nim o tym nie rozmawiał. Ja myślę, że on jest wciąż na Linii Gustawa, gdzieś na wzgórzu 593 nie chce zostawić umierającego kolegi, czeka na wsparcie, trzeba go stamtąd wyciągnąć, pomóc się odnaleźć w teraźniejszości. Spotkałem kilku weteranów, pilotów z Bitwy o Anglię w podobnym stanie. Chwała bohaterom!
Narratorze, lubisz historię. To widać w komentarzu. Możliwe, że kiedyś poszukam więcej informacji na temat kilku osób z mojej rodziny. Możliwe, że dożyję czasów, kiedy będę miała na to czas. Niech na chwilę obecną Józik, tak jak napisałeś: "jest wciąż na Linii Gustawa, gdzieś na wzgórzu 593 nie chce zostawić umierającego kolegi, czeka na wsparcie". Piękna scena.
Trzy Cztery Historia każdej rodziny jest piękna, a co najważniejsze, unikalna. Trzeba to tylko umiejętnie opisać, a ty masz do tego talent. Pisz póki ludzie żyją. Bez tego będziesz jak sierota, co nie wie skąd przyszła i co ma dalej robić. Co ja bym dał, żeby przeczytać pamiętnik dziadów. Ale na nieszczęście jeden był analfabetą, drugi nieuleczalny alkoholik.
Narrator, pamiętniki, dzienniki, to rzeczywiście dobra lektura. Lubię. Nasz własny los jest niepowtarzalny. Kiedyś, mając dwanaście lat, pisałam powieść i nosiłam ją w odcinkach do szkoły,, dla koleżanek i kolegów. Czytali na lekcjach, trzymając zeszyt pod ławką. Wymyśliłam postać - dziewczynę pięć lat starszą ode mnie, której rodzice się rozwieli. Och, gdybym zamiast tamtych głupot pisała zwykły pamiętnik! Jak fajnie byłoby go teraz poczytać! Powieść mam, jak wszystkie swoje stare zeszyty, w szafie, w pudełku z odciągaczem wilgoci. I śmieję się z tych bzdur, gdy zajrzę do pudełka raz na kilka lat:)
* "patrzącym na szybę".
Trudne te miłości:)
Zrób coś koniecznie w temacie książki:)
Ale za to... wszystko wybaczają.
Z książką będzie tak: jak powstanie, to dam znać.
?
Piękny, ciepły tekst - jakbyś pisała i o moim dzieciństwie :-) Czyta się z prawdziwą przyjemnością :-)
Babo Szora, ale miło Cię widzieć. Dziękuję:)
Trzy Cztery↔Pomieszane strasznie, ale za to jak taki "ciepły świeży, pachnący placek, gdzie kawałki tworzą całość"
Umiesz pisać o sprawach normalnych, zajmująco↔Jestem na tak:)↔Pozdrawiam:)↔5
Różne są na świecie placki. I drożdżowe, i kartoflane, i... krowie:) Jakikolwiek miałeś na myśli - wszystkie mi pasują:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania