Przybyłam skuszona tytułem :D I przyznam szczerze, że ogarnęła mnie miłość do pierwszej strofy. Jest piękna. Później normalnie i znów zauroczenie ostatnim wersem, bo urywa się w sposób mnie drażniący w ten pozytywny sposób.
Pozdrawiam serdecznie
dzięki za przeczytanie, fajnie, że znalazłaś coś, co wydaje Ci się dobre, ja przed chwilą to napisałam więc nie mam jeszcze wyrobionej opinii. Kto wie, może jutro stwierdzę, że za szybko opublikowałam... i zacznę zmieniać.
Pozdrawiam równie serdecznie.
Osobiście powklepywałbym tu trochę enterów, ale wówczas zapewne nie było tak bardzo lege artis, jak, sądząc po poglądach autorki, jest.
"w lustrach kierunek donikąd" - znakomite.
5, bo dobre, i 5, bo pewnie się za chwilę posypią jedynki na zasadzie "jak betti, to 1"
betti Więc, na przykład (to będzie wklepywanie takie raczej intuicyjne, korzystając z każdej możliwości, niż gruntownie przemyślane; niżej napiszę, dlaczego):
"nie to nieprawda
że drogi skąpane
w słońcu
prowadzą
do na zawsze
wystarczy
przecież ostry zakręt
by znaleźć się po drugiej stronie
raju
a tam w lustrach kierunek
donikąd
i papierowe odbicie ostatniego lotu
- gdyby gwiazdy spadały z hukiem
zdążyłabym wyszeptać zaklęcie
może nawet ubezpieczyć się
od spotkania z Platonem -
wtedy nie musiałabym pisać wierszy
o szczęściu
które pod kamieniem"
Jakoś tak bym to widział. W tym zapisie jest więcej elementów zaskoczenia, że tak powiem. Jakoś tak bym to widział, więc domyślnie - ja, czyli takie przekształcenie przez pryzmat osobistych preferencji.
rubio końcówkę na początku zapisałam tak jak Ty teraz, ale zmieniłam nie wiem po co. Podoba mi się za to reszta, chyba mnie przekonałeś. Dzięki, że zadałeś sobie trud. Doceniam.
No cóż, panienko betti nie mój klimat trochę, ale ogólnie mi się podoba - dałbym mocne trzy, bo co najmniej sześć wersów tutaj jest nadmiarowych o ileż lepsze to byłoby w formie:
nie to nieprawda że drogi skąpane w słońcu
prowadzą do na zawsze
wystarczy przecież ostry zakręt
by znaleźć się po drugiej stronie raju
wtedy nie musiałabym pisać wierszy
o szczęściu które pod kamieniem
Wiersz co prawda jest przegadany, ale trudno, panienki wybór - a ze względu na to, że roztkliwiła mnie panienka energicznymi, energetycznymi i energizującymi komentarzami pod moimi grafomańskimi utworami, przypominając własną szumną, bezrozumną i bezczelną młodość, postanowiłem ocenę podwyższyć na 4. A przeczytawszy komentarz rubio - na 5.
Więc daję 5/5 choć trochę awansem - bo wiem, że niesłusznie i niesprawiedliwie zostanie tu miłe i odważne dziewczę zaraz -z-Lynch-owane.
Więc 5/5 ku pokrzepieniu serduszka młodej poetki - przemyśl proszę moją propozycję wyrzucenia zbędnych wersów.
Gdybym chciała to zamknąć w miniaturce, to pewnie bym to zrobiła, bo parałam się tym przez jakiś czas, ale znudziło mi się, choć nadal cenię oszczędność słowa. Tu każde słowo jest przemyślane, taki mały obrazek...szkoda, że nie zobaczyłeś...
Gdybym zrobiła, co radzisz, odarłabym ten obraz z czegoś, co jest dla mnie ważne, dlatego jak na razie zmian nie przewiduję, niemniej nigdy nie mówię nigdy...
betti obraz w środku zobaczyłem, ale wydaje mi się zbędny i dla całości i dla Ciebie, bo przecież masz go w sobie, poezja polega czasem na niedopowiedzeniach, wygarnąć tak wprost i nie pozostawić nic czytającemu, prosto przed oczy obrazem połyskliwym to jest toszkę jednak nieuprzejme... robisz z ludzi tym sposobem małpy do odczytywania tego co sobie zamyśliłaś... a autorem wiersza bardziej jest czytający niż piszący...
Zupełne zrezygnowanie z trzeciej strofy chyba by zmieniło sens - gdyby można się było zabezpieczyć czy przygotować się na "spotkanie z Platonem", to wtedy nie było by trzeba pisać wierszy o kruchości szczęścia. Trzecia część dopełnia pierwszą, bo nawet znane drogi nie muszą doprowadzić do celu, a na śmierć nie da się zawczasu przygotować i jej zapobiec.
Rzadko wchodzę na takie testy, ale kurde podobało mi sie bardzo. Nie oceniam technicznie, bo nie moje klimaty, ale kufa czuje moc w tym tekście, coś jakby rzut oka na obraz i to wystarczy. Masz talent do zaskakiwania .5 +
Miałam koleżankę, która miała obsesję na punkcie "ostrego zakrętu". Każdego dnia wychodząc z domu przygotowywała się tak, by ktoś, kto ją znajdzie nie był zażenowany jej wyglądem... Tak mi się przypomniało na marginesie refleksji powierszowej. ;)
A wiersz dobry. Lubię utwory pisane z szacunkiem dla słowa, gdzie nie widać waty i innych wypełniaczy.
Zastanawiam się jeszcze nad "spotkaniem z Platonem". Kojarzy się z popularnym spotkaniem ze św. Piotrem, ale wskazując na wielkiego myśliciela, podmiot liryczny przesuwa akcent z wiary na naukę. Można też inaczej popatrzeć - że peel choć niewierzący, jednak dopuszcza jakiś wszelki wypadek (samo spotkanie po). Zawile mi wyszło... ale tak mi się pokrętnie pomyślało.
Dobry wiersz Betti, można kombinować, proponować, próbować zmieniać, tylko po co?
Musiałbym bardzo złośliwie szukać tu dziury w całym, a nie chcę tego robić.
Zostawiam kompletną ocenę i tyle.
To żeś dzidzia odjebała poezyję. Najpierw wyświechtama w poezjii gra czasu i przestrzeni.
Na zawsze, donikąd, typowe dla rozegzaltowanych panienek słowa bez znaczenia.
Ale dobra, huk, może coś dalej waloryzuje tę poezyję.
O zapieprza z nieba kamień (och, jakie poetyckie i jakie rzadkie!)
Gwiazdy ni chuja nie spadają, bo to żar, poza tym w kosmosie jak coś spada to chicho, bo fala nie ma się od czego odbić, więc nieuctwo.
No ale dobra, może już jest w atmosferze, to raczej spada ze świstem, szumem, piskiem, ale z hukiem to raczej nie, chociaż od bidy może.
Przełknąłem i to i nagle dopierdoliłaś Platona chyba żeby pokazać, że to szczęście to platoniczne takie.
Tylko, że to znowu nieuctwo, bo idea Platona nic wspólnego nie ma z przyjętym tzw uczuciem platoniocznym (kto to w ogóle wymyślił?)
Może powiesz nam jak Platon dochodzi do pojęcia idei, bo to jest czad, ale tu trzeba skończyć jakąś lepszą szkołę niż Internet.
No i na koniec ten kamień przygniatający szczęście, które chuj wie czym tak naprawdę jest, bo z zwiersza ni cholery nic nie wynika.
Aż jęknąłem jakbym był tym kamieniem.
Generalnie cepeliada. Czyli gówno opakowane w papierek po cukierku.
Nie oceniam.
"kiedy nie rozumie metafory" - rozbawiłaś towarzystwo, nie powiem Ci jakie i nie powiem Ci gdzie, bo mógłbym być winien nieumyślnego zabójstwa ; mogłabyś sama udławić się śmiechem. Jedna z osób po przeczytaniu komentarza powiedziała:
- Zauważ proszę, że dziewczyna nawet nie poprosiła cię o wyjaśnienie idei Platona, chociaż pytanie aż się narzuca. To, przykro stwierdzić, tuman.
Naprawdę Cię broniłem, ale nie dałem rady. Jeden z najlepszych testów dla studenta to rzucić mu zagadnienie związane z tematem, ale takie, o którym raczej nie ma pojęcia. Jeżeli dopyta, wygrał, jeżeli nie, no cóż...
I druga opinia w tej samej rozmowie:
- Dziwne, przecież kobiety zajmujące się literaturą są naprawdę inteligentne, tak mówi moje doświadczenie. Tu mamy do czynienia z fascynującym wyjątkiem.
Tu też mimo wysiłków w Twojej obronie, poległem - egzemplifikacją niepodważalną, którą mnie załatwili były Twoje wiersze i komentarze. Wytrzymałem tylko 10 minut analizy, potem już nie chciałem słuchać, bo to było po prostu przykre:(
Nachszon nie chce mi się z Tobą gadać, bo pleciesz jak ślepy o kolorach. Chcesz mieć o mnie takie zdanie, miej go sobie, ani mnie to grzeje, ani ziębi. Wyjaśniać niczego nie będę, bo i tak nie zrozumiesz, a nawet jeśli, to dopasujesz do swojego zniekształconego obrazu.
Trzymaj się ciepło.
betta to zupełnie jak ty. Powtarzasz sie w kółko o tym samym :0 :) powtórzenia i powtórzenia i jeszcze raz powtórzenia, jesteś jednym powtórzeniem hłe, hłę hłę i już ci nie wierzą :) :)
betta to dlaczegoo ciągle się powtarzasz? : : ))) :) Mam kolekcję twoich słąwetnych już komentow i wszystkie jak jedna cholera takie same hłe, hłe,hłe powtórzenia śa złe moja ulubiona kłamczuszko hi, hi, hi wespnij się na wyżyny intelekktu i ubieraj w inne słowa i metaforki i inne takie tamha, ha, ha
Komentarze (37)
Pozdrawiam serdecznie
Pozdrawiam równie serdecznie.
"w lustrach kierunek donikąd" - znakomite.
5, bo dobre, i 5, bo pewnie się za chwilę posypią jedynki na zasadzie "jak betti, to 1"
"nie to nieprawda
że drogi skąpane
w słońcu
prowadzą
do na zawsze
wystarczy
przecież ostry zakręt
by znaleźć się po drugiej stronie
raju
a tam w lustrach kierunek
donikąd
i papierowe odbicie ostatniego lotu
- gdyby gwiazdy spadały z hukiem
zdążyłabym wyszeptać zaklęcie
może nawet ubezpieczyć się
od spotkania z Platonem -
wtedy nie musiałabym pisać wierszy
o szczęściu
które pod kamieniem"
Jakoś tak bym to widział. W tym zapisie jest więcej elementów zaskoczenia, że tak powiem. Jakoś tak bym to widział, więc domyślnie - ja, czyli takie przekształcenie przez pryzmat osobistych preferencji.
nie to nieprawda że drogi skąpane w słońcu
prowadzą do na zawsze
wystarczy przecież ostry zakręt
by znaleźć się po drugiej stronie raju
wtedy nie musiałabym pisać wierszy
o szczęściu które pod kamieniem
Wiersz co prawda jest przegadany, ale trudno, panienki wybór - a ze względu na to, że roztkliwiła mnie panienka energicznymi, energetycznymi i energizującymi komentarzami pod moimi grafomańskimi utworami, przypominając własną szumną, bezrozumną i bezczelną młodość, postanowiłem ocenę podwyższyć na 4. A przeczytawszy komentarz rubio - na 5.
Więc daję 5/5 choć trochę awansem - bo wiem, że niesłusznie i niesprawiedliwie zostanie tu miłe i odważne dziewczę zaraz -z-Lynch-owane.
Więc 5/5 ku pokrzepieniu serduszka młodej poetki - przemyśl proszę moją propozycję wyrzucenia zbędnych wersów.
Gdybym zrobiła, co radzisz, odarłabym ten obraz z czegoś, co jest dla mnie ważne, dlatego jak na razie zmian nie przewiduję, niemniej nigdy nie mówię nigdy...
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Niektórych metafor nie rozumiem, ale nie muszę.
Wystarczy ich jakość.
Podziękowania za pochylenie nad tekstem.
Akt zgonu?
A wiersz dobry. Lubię utwory pisane z szacunkiem dla słowa, gdzie nie widać waty i innych wypełniaczy.
Zastanawiam się jeszcze nad "spotkaniem z Platonem". Kojarzy się z popularnym spotkaniem ze św. Piotrem, ale wskazując na wielkiego myśliciela, podmiot liryczny przesuwa akcent z wiary na naukę. Można też inaczej popatrzeć - że peel choć niewierzący, jednak dopuszcza jakiś wszelki wypadek (samo spotkanie po). Zawile mi wyszło... ale tak mi się pokrętnie pomyślało.
Dziękuję.
że drogi skąpane w słońcu
prowadzą do
na zawsze
wystarczy przecież ostry zakręt
by znaleźć się
po drugiej stronie raju
a tam w lustrach kierunek
donikąd
i papierowe odbicie ostatniego lotu
Bardzo podoba mi się Twój wiersz .
Szczególnie cytowane przeze mnie strofy.
Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam.
Musiałbym bardzo złośliwie szukać tu dziury w całym, a nie chcę tego robić.
Zostawiam kompletną ocenę i tyle.
Dobrej nocy, Maurycy. Pozdrawiam.
Na zawsze, donikąd, typowe dla rozegzaltowanych panienek słowa bez znaczenia.
Ale dobra, huk, może coś dalej waloryzuje tę poezyję.
O zapieprza z nieba kamień (och, jakie poetyckie i jakie rzadkie!)
Gwiazdy ni chuja nie spadają, bo to żar, poza tym w kosmosie jak coś spada to chicho, bo fala nie ma się od czego odbić, więc nieuctwo.
No ale dobra, może już jest w atmosferze, to raczej spada ze świstem, szumem, piskiem, ale z hukiem to raczej nie, chociaż od bidy może.
Przełknąłem i to i nagle dopierdoliłaś Platona chyba żeby pokazać, że to szczęście to platoniczne takie.
Tylko, że to znowu nieuctwo, bo idea Platona nic wspólnego nie ma z przyjętym tzw uczuciem platoniocznym (kto to w ogóle wymyślił?)
Może powiesz nam jak Platon dochodzi do pojęcia idei, bo to jest czad, ale tu trzeba skończyć jakąś lepszą szkołę niż Internet.
No i na koniec ten kamień przygniatający szczęście, które chuj wie czym tak naprawdę jest, bo z zwiersza ni cholery nic nie wynika.
Aż jęknąłem jakbym był tym kamieniem.
Generalnie cepeliada. Czyli gówno opakowane w papierek po cukierku.
Nie oceniam.
- Zauważ proszę, że dziewczyna nawet nie poprosiła cię o wyjaśnienie idei Platona, chociaż pytanie aż się narzuca. To, przykro stwierdzić, tuman.
Naprawdę Cię broniłem, ale nie dałem rady. Jeden z najlepszych testów dla studenta to rzucić mu zagadnienie związane z tematem, ale takie, o którym raczej nie ma pojęcia. Jeżeli dopyta, wygrał, jeżeli nie, no cóż...
I druga opinia w tej samej rozmowie:
- Dziwne, przecież kobiety zajmujące się literaturą są naprawdę inteligentne, tak mówi moje doświadczenie. Tu mamy do czynienia z fascynującym wyjątkiem.
Tu też mimo wysiłków w Twojej obronie, poległem - egzemplifikacją niepodważalną, którą mnie załatwili były Twoje wiersze i komentarze. Wytrzymałem tylko 10 minut analizy, potem już nie chciałem słuchać, bo to było po prostu przykre:(
Trzymaj się ciepło.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania