Ktoś inny

Pierwsza była rzeczywistość, choć zamknięta

w drewnianej, grawerowanej szkatułce,

zawierała w sobie inicjały i podstęp.

Kusiła drganiem powietrza,

wytłumaczalnym jedynie w dialekcie ptaków.

 

Więc patrzy, obserwuje.

A kiedy ona patrzy we mnie, odwracam wzrok

i chowam do kieszeni niemal całe ręce,

po przedramiona,

tłumacząc się zimnem i tym, że są w nich

ziarna i grudka czarnoziemu.

 

Potem niebo.

 

Nie przepisuję już na nim kształtów,

symetria ulega zatarciu i tylko bezkresny błękit,

pozwala mi patrzeć pod nogi i wierzyć,

że to oddali potknięcia, znów.

Więc krok za krokiem, bez słowa wyjaśnienia,

je również chowam do palta i używam suwaka,

jak miecza.

Odcinam dostęp i w sobie tylko znanym kierunku,

przetaczam rozmowy, gaszę słońca,

znikam w milknieniach.

 

Tymczasem, za oknem nadal październik.

Coś popsuło się zauważalnie i nie chce iskrzec,

nawet kiedy zamykam się w cykle,

schematy tak dobrze znane mi, z poprzednich opowiadań.

Za oknem wciąż wrzesień, choć jakbym brodziło

w wodzie, nie domykalo drzwi, ani furtek

i tylko bezkresne niebo, zdawało mi się przytakiwać.

Choć nie zerkam nawet, patrzę pod nogi

i liczę schody, na nich kroki i echa,

z nadzieją, że pierwsza będzie rzeczywistość,

a za nią nic bardziej.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • VcesdSigma 8 miesięcy temu

    Subskrybuj kanał vcesd

  • Anonim 8 miesięcy temu

    Subskrybuj ekskrementy.

  • Marzena 8 miesięcy temu

    Niektóre wersy bym usunęła. Jest za gęsto ale jest bardzo dobrze.

  • Łukaszenkow 8 miesięcy temu

    Marcin, dzisiaj 10, pamiętaj o przelewie

  • pitoIik 8 miesięcy temu

    Czy Michael zamilkł?

  • pitolik 8 miesięcy temu

    Czy Michael ucichł?

  • Anonim 8 miesięcy temu

    Nie zapominaj o małym Marcinku.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania