Ku pokrzepieniu serc, a może prawda?

Wpadłem, aby zniszczyć,

Maryjny posążek pod butem,

Krzyże krzyczące z podłogi,

Sataniści dostają swą karę,

Obłęd, czy może jednak absurd?

 

Jazgot czarnych sukienek,

Mówią o prawdzie, jedynej, słusznej,

Nie chcę im już wierzyć,

Mamią, kłamią, wyłudzają,

Opowiedzcie o swojej misji.

 

Modlitwa wykrzyczana na klęczkach,

Pan słuchający uprzejmie,

Czyj Pan? Mój czy Twój?

Przejrzyj wreszcie na oczy,

Matriks dawno skończony.

 

Tyle słów o miłości,

Za plecami robią podłości,

Tyle uczynków dobrych,

Za plecami niecne twarze,

Kim jesteście?

 

Idę swoją drogą,

Drogą pełną wybojów,

Mimo przeciwności, mimo waszych krzyków,

Jestem wolny!

I do tej wolności nakłaniam każdego.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania