Kultowe zaduszki
Stałam pod ścianą sącząc kakao na ktorej wisiały moje Dmuchawce w intencji nieograniczonych możliwości ,ktore miały wnosić w mój zespół nowy .A tam talerz zupy pomidorowej i cieszysz się do makaronu, gdy zadaję pytania. Stałam w cynamonowych spodniach i bluzce meshowej w zwierzęcy print z riuszką, a kabaret leciał mi na oczach.
– Lumi, kto ci powiedział? – Kiwnęłam głową w stronę frontu, gdzie Star i Nati działały. Powiedziały mi na wejściu, co im rankiem powiedział w stylu: „tylko nie mów nikomu”. Po co mówił o kręgu zaufania w open space, że tajemnicę zrobi? Heh. Po co miałam powiedzieć, że jest poniedziałek, a Papagiani mi już szepnął jak słowik w piątek?
– Dobrze być kierownikiem? – zapytałam, i roześmiał się trzeci raz do makaronu.
Później już tylko było bajkowo, gdy klasyką poleciałam, mówiąc zdrobniale – jak batonik czekoladowy nasz, polski, się rozpłynął w mojej torbie ze słoniami przed egzaminem końcowym. Biegłam na sześciocentymetrowych obcasach, bo przy tej szkole przy klasztorze przez lata nie wpadłam na to, żeby popatrzeć, gdzie jest sala egzaminacyjna. I zdążyłam przed zamknięciem, żeby 2 listopada 2026 roku na jawie przeżyć ekspresję tego roku w stylu bolszego sadła.
Wiesz co, nie mów nic. Ciesz się tym, co wiesz. Ja i tak wszystko wiem! Iiii gdy zdrobnienie poleciało, plus że jest moim ulubionym kierownikiem, ejjjj... wszystko mi wyśpiewał, co jutro będzie się działo! Uwielbiam być przewrotna, tak śmiesznie swojska, bo „nie mów nikomu” w ekran jeszcze poleciało.
Komentarze (1)
Sączyłam kakao stojąc pod ścianą, na ktorej wisiały
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania