by zostawić spory z tyłu
odpowiem Ci w Twoim stylu:
czas można mierzyć
kalendarzem
a można stężeniem
wydarzeń
;)
A w moim powiem, że "Mozaikowe wiersze. Z pięciu tysięcy fragmentów." - tak, dokładnie o to chodzi. I więc oraz zatem, dziękuję jeszcze raz, i też szczęścia zdrowia pomyślności ;)
Wiersz odmalowany bardzo ciemnymi barwami, niemal wyłącznie czarnymi barwami, ale w sposób tak obrazowy, jakby inne kolory nigdy nie miały miejsca bytu.
Nie dziwi mnie, że budzi skrajnie rożne odczucia. Ci którzy nie lubią takich barw, bez zastanowienia władują jeden bez wnikania głębiej w tekst, ja tu pogrzebalem trochę i widzę coś wiecej niż tylko czerń.
Co do pierwszego akapitu - dziękuję za taką poetykę komentarza. Moje pisanie to jest często raczej układanie pewnej mozaiki z symboli, które jak gdyby widzę; układanie, mające je dość nieoczywistą nicią powiązać w jeden obraz. Pewnie gdybym miał talent plastyczny, to bym prędzej malował, mając za patrona jakiegoś Boscha, niż pisał.
Co do drugiego - hmm. Tylko anonimowe jedynki są jakoś uciążliwe, bo żeby poznać realny odbiór wiersza, trzeba pomnożyć średnią ocen przez ilość, odjąć jeden i podzielić przez "[ilość głosów] minus jeden". Nieanonimowe są o tyle dobre, że potwierdzają słuszność takiego działania. Tak że, no ;)
Początkowo sześć pierwszych strof to jakby pojedyncze obrazy w których widzę gniew jako coś zużytego, bezdomnego,samotnego czekającego na karę. Później następuje jakby połączenie wszystkiego:
"tropienia rozsianych strzępów
by zszywać je w wycie niechciane jak wolność..." - to rozumiem jako chęć połączenia wcześniejszych obrazów, by poskładać je w coś do czego mamy ambiwalentny stosunek.
Podmiot liryczny nie chce litości z powodu tego "gniewnego rozpadu" postrzega go jako coś co musi nastąpić i wie, że da sobie z tym rade, choć śmierć była ceną.
Do mnie trafia, bo jest w nim więcej niż wyczytałam. Jeszcze tu zajrzę.
Pozdrawiam serdecznie!
To dziwnie zabrzmi, ale bardzo się cieszę, widząc interpretacje, ponieważ po pierwsze, komuś się chciało, i to jest nawet zaszczyt, a po drugie - to dziwnie brzmiące - cieszy mnie to, jak odległe są od, nazwijmy to, interpretacji odautorskiej. Bo to wskazuje na to, że napisałem coś o wielu bardzo różnych treściach, a w gruncie rzeczy o to chodzi. Cieszy mnie, że "jest w nim więcej, niż wyczytuję" ;) - dziękuję za uzmysłowienie mi tego, oraz obietnicę powrotu.
a "a raczej" nie? ;) Może kiedyś podłubię w tym tekście i zastąpię "niechby" jakimś szlachetniejszym synonimem, niemniej wciąż będzie jakiś wyraz powtarzany z uporem... Dobra, bo po co mielić stare dyskusje? ;d
Dzięki, betti; pozdrawiam
mój rozpad nie jest śmiercią
a raczej treścią pisaną
i psy niech szczekają ze wstrętem
a raczej niech wrzodów nie liżą
przewrotnym ozorem litości
niechby i wątłej jak prawda
To by trochę zmieniło treść, bo w tym wypadku mamy coś w tę stronę, że psy szczekają, i niech szczekają, byleby nie lizały wrzodów; natomiast przy "a raczej" chodzi o nakazanie psom, co mają robić, a raczej, czego mają nie robić (dlatego, żeby tego czegoś nie robiły, nakazało im się robienie czegoś innego). W każdym razie, rozumiem; w kwestii stosowania powtórzeń się nie dogadamy. I nawet nie chcę, żebyśmy się dogadywali. Lepiej więcej sposobów ekspresji na świecie, niż mniej.
no i za komplement dziękuję ofc
Se pomału wracam, więc padniesz ofiarą mojego komentarzowego nierozgrzania, ale chuj tam.
Czuć, że to utwór prowadził Ciebie, nie Ty utwór. Czuć wkurw. Czuć moc. Czy, kiedy kurz już opadnie, całość się broni? Nie wiem. Mówiłem, że jestem nierozgrzany.
Jest git, nie jest fenomenalnie.
mogę padać; "Czuć, że to utwór prowadził Ciebie, nie Ty utwór" - możliwe, przy czym wiesz, zależy, po co i dlaczego ktoś pisze...
Niemniej, i tak uważam ten tekst za jedną z najlepszych rzeczy, jakie mi się kiedykolwiek napisały; acz nie przeczę, że dla przystępności czy czegoś podobnego można by przy nim podłubać.
No; miło, że wracasz, miło, że tu; dzięki i pzdr
Komentarze (24)
Boję się cokolwiek napisać.
Ale
Ciekawie.
Nie bój się; lubię, jak komentują. Wtedy i tak planowałem konkretne przewietrzenie.
Dziękuję.
A jak skomentuję i skasujesz?
Wolę być cicho.
Nie skasuję, wtedy to były zupełnie inne czasy. :)
tzn. ogólnie zapewne skasuję w swoim czasie, ale nie dlatego.
wtedy to były zupełnie inne czasy...
Ale
Wtedy, to było trzy tygodnie temu.
Raptem.
Ok.
Twoje teksty. Twoja własność.
Abstrahując.
Wszystko dobrze?
Mozaikowe wiersze. Z pięciu tysięcy fragmentów. Daj czas.
Niech wsiąknie. Niech nasyci.
Niech wypełni.
Zdrówka i szczęścia.
by zostawić spory z tyłu
odpowiem Ci w Twoim stylu:
czas można mierzyć
kalendarzem
a można stężeniem
wydarzeń
;)
A w moim powiem, że "Mozaikowe wiersze. Z pięciu tysięcy fragmentów." - tak, dokładnie o to chodzi. I więc oraz zatem, dziękuję jeszcze raz, i też szczęścia zdrowia pomyślności ;)
A my mieśmy spory?
Rany.
Nic o tym nie wiem :/
Kiedy to było?
Ok.
No, to do następnego wiersza.
nie mieliśmy, rytmicznie mi to słowo pasowało :D
do następnego
o matko! zastanów się nad tymi metaforami. toż to bełkot!
również pozdrawiam
ludzie słyszą to co chcą XD
NiktKtoChceByćKimś kurde, ten komentarz pasuje i do pierwszego wpisu, i do mojej odpowiedzi - chylę czoła ;d
za anonimowe piątki dziękuję, zarazem nieśmiało zaznaczając, że za komentarz bym się nie obraził :)
Wiersz odmalowany bardzo ciemnymi barwami, niemal wyłącznie czarnymi barwami, ale w sposób tak obrazowy, jakby inne kolory nigdy nie miały miejsca bytu.
Nie dziwi mnie, że budzi skrajnie rożne odczucia. Ci którzy nie lubią takich barw, bez zastanowienia władują jeden bez wnikania głębiej w tekst, ja tu pogrzebalem trochę i widzę coś wiecej niż tylko czerń.
Co do pierwszego akapitu - dziękuję za taką poetykę komentarza. Moje pisanie to jest często raczej układanie pewnej mozaiki z symboli, które jak gdyby widzę; układanie, mające je dość nieoczywistą nicią powiązać w jeden obraz. Pewnie gdybym miał talent plastyczny, to bym prędzej malował, mając za patrona jakiegoś Boscha, niż pisał.
Co do drugiego - hmm. Tylko anonimowe jedynki są jakoś uciążliwe, bo żeby poznać realny odbiór wiersza, trzeba pomnożyć średnią ocen przez ilość, odjąć jeden i podzielić przez "[ilość głosów] minus jeden". Nieanonimowe są o tyle dobre, że potwierdzają słuszność takiego działania. Tak że, no ;)
Dziękuję Ci bardzo, pozdro
Początkowo sześć pierwszych strof to jakby pojedyncze obrazy w których widzę gniew jako coś zużytego, bezdomnego,samotnego czekającego na karę. Później następuje jakby połączenie wszystkiego:
"tropienia rozsianych strzępów
by zszywać je w wycie niechciane jak wolność..." - to rozumiem jako chęć połączenia wcześniejszych obrazów, by poskładać je w coś do czego mamy ambiwalentny stosunek.
Podmiot liryczny nie chce litości z powodu tego "gniewnego rozpadu" postrzega go jako coś co musi nastąpić i wie, że da sobie z tym rade, choć śmierć była ceną.
Do mnie trafia, bo jest w nim więcej niż wyczytałam. Jeszcze tu zajrzę.
Pozdrawiam serdecznie!
To dziwnie zabrzmi, ale bardzo się cieszę, widząc interpretacje, ponieważ po pierwsze, komuś się chciało, i to jest nawet zaszczyt, a po drugie - to dziwnie brzmiące - cieszy mnie to, jak odległe są od, nazwijmy to, interpretacji odautorskiej. Bo to wskazuje na to, że napisałem coś o wielu bardzo różnych treściach, a w gruncie rzeczy o to chodzi. Cieszy mnie, że "jest w nim więcej, niż wyczytuję" ;) - dziękuję za uzmysłowienie mi tego, oraz obietnicę powrotu.
To ''niechby'' powtarzane z uporem trochę mi przeszkadza, bo wiersz dobry.
a "a raczej" nie? ;) Może kiedyś podłubię w tym tekście i zastąpię "niechby" jakimś szlachetniejszym synonimem, niemniej wciąż będzie jakiś wyraz powtarzany z uporem... Dobra, bo po co mielić stare dyskusje? ;d
Dzięki, betti; pozdrawiam
rubio raczej też...
mój rozpad nie jest śmiercią
a raczej treścią pisaną
i psy niech szczekają ze wstrętem
a raczej niech wrzodów nie liżą
przewrotnym ozorem litości
niechby i wątłej jak prawda
Tego to Ci zazdroszczę.
drugie raczej bym wywaliła, wystarczyłoby ''ale niech wrzodów nie liżą''
To by trochę zmieniło treść, bo w tym wypadku mamy coś w tę stronę, że psy szczekają, i niech szczekają, byleby nie lizały wrzodów; natomiast przy "a raczej" chodzi o nakazanie psom, co mają robić, a raczej, czego mają nie robić (dlatego, żeby tego czegoś nie robiły, nakazało im się robienie czegoś innego). W każdym razie, rozumiem; w kwestii stosowania powtórzeń się nie dogadamy. I nawet nie chcę, żebyśmy się dogadywali. Lepiej więcej sposobów ekspresji na świecie, niż mniej.
no i za komplement dziękuję ofc
Se pomału wracam, więc padniesz ofiarą mojego komentarzowego nierozgrzania, ale chuj tam.
Czuć, że to utwór prowadził Ciebie, nie Ty utwór. Czuć wkurw. Czuć moc. Czy, kiedy kurz już opadnie, całość się broni? Nie wiem. Mówiłem, że jestem nierozgrzany.
Jest git, nie jest fenomenalnie.
mogę padać; "Czuć, że to utwór prowadził Ciebie, nie Ty utwór" - możliwe, przy czym wiesz, zależy, po co i dlaczego ktoś pisze...
Niemniej, i tak uważam ten tekst za jedną z najlepszych rzeczy, jakie mi się kiedykolwiek napisały; acz nie przeczę, że dla przystępności czy czegoś podobnego można by przy nim podłubać.
No; miło, że wracasz, miło, że tu; dzięki i pzdr
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania