Kurier

deszcz na bruku cicho płakał

wiatr w ruinach rymów szukał

biegł malutki nasz bohater

do zamkniętych drzwi wciąż pukał

 

niósł w tornistrze wielką sprawę

choć rączyna była mała

w hełmie był po starszym bracie

żeby Polska ocalała

 

gdzieś pod murem w cieniu nocy

błyszczały oczy jak ogniki

zamiast bajki na dobranoc

głuche strzały głośne krzyki

 

przypięła mu matula opaskę

otarła łzę co w oku lśni

on nie bawił się w żołnierza

on do wolności otwierał drzwi

 

a gdy przyszedł czas poranka

i przycichł na chwilę bój

zasnął mały nasz bohater

i pożegnał żywot swój

 

i zostawił na chodniku

ślad dziecięcej swojej krwi

teraz niebo go kołysze

teraz pokój mu się śni

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Grisza

    Bardzo ładny wiersz na dzisiaj (i na za rok, i na za dwa...) i nieźle zrymowany.
    Jednak od trzeciej strofy zaczął się gubić rytm i potem już wszystko poszło na żywioł - jak pasowało...
    Ja bym to na Twoim miejscu poprawił.
    Wymaga to trochę czasu, ale nad tym wierszem warto - myślę - posiedzieć...
    W tej chwili masz tak:
    8888
    8888
    8988
    10 889
    8787
    8787...

  • Starszy Woźny

    Raczej łącznik/ka
    - Proszę Ja Ciebie -

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania