Kurier
deszcz na bruku cicho płakał
wiatr w ruinach rymów szukał
biegł malutki nasz bohater
do zamkniętych drzwi wciąż pukał
niósł w tornistrze wielką sprawę
choć rączyna była mała
w hełmie był po starszym bracie
żeby Polska ocalała
gdzieś pod murem w cieniu nocy
błyszczały oczy jak ogniki
zamiast bajki na dobranoc
głuche strzały głośne krzyki
przypięła mu matula opaskę
otarła łzę co w oku lśni
on nie bawił się w żołnierza
on do wolności otwierał drzwi
a gdy przyszedł czas poranka
i przycichł na chwilę bój
zasnął mały nasz bohater
i pożegnał żywot swój
i zostawił na chodniku
ślad dziecięcej swojej krwi
teraz niebo go kołysze
teraz pokój mu się śni
Komentarze (2)
Bardzo ładny wiersz na dzisiaj (i na za rok, i na za dwa...) i nieźle zrymowany.
Jednak od trzeciej strofy zaczął się gubić rytm i potem już wszystko poszło na żywioł - jak pasowało...
Ja bym to na Twoim miejscu poprawił.
Wymaga to trochę czasu, ale nad tym wierszem warto - myślę - posiedzieć...
W tej chwili masz tak:
8888
8888
8988
10 889
8787
8787...
Raczej łącznik/ka
- Proszę Ja Ciebie -
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania