Kurka (drabble)
Grabie zaczepiły o jej sztywne pazurki, zabrzęczała cicho i tak się urodziła - w trocinach.
Nie pamiętałam jej. Była niczyja. Ot, blaszana kurka na kluczyk. Kluczyka, niestety, nie znalazłam.
Zdmuchnęłam z niej wiórki, umyłam wodą z mydłem, owiałam strumieniem powietrza z suszarki do włosów i umieściłam na wzmacniaczu. Stała, podpierając się dziobem.
Postanowiłam urozmaicić jej nudne życie, napisać dla niej książkę. Poradnik. Kury najbardziej lubią poradniki. Wymyśliłam tytuł: „Jak zostać dzielnym, mądrym kurczakiem”.
Z kartki w kratkę wycięłam mały kwadracik i najdelikatniejszym jaki mogłam znaleźć cienkopisem napisałam na nim kilka słów. Papierek podłożyłam pod dziób.
Stoi teraz i czyta.
Komentarze (34)
No i proszę, jakie ciekawe fantazje. Kojarzy mi się to z zabawami z przed czasów internetu, gdzieś na małej wsi. Fajne.
Pozdro:)
W czasach internetu wciąż stoją obok domu jakieś szopy, czy inne budynki gospodarcze, w których składa się drewno na opał, węgiel. Czasem w takiej szopie jest też pieniek do rąbania drewna, z wbitą, gotową do roboty siekierą. A wiadomo - "gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą". Przed laty zamieszkaliśmy z mężem i dzieciakami w domku, w którym żył wcześniej ktoś, kto nie sprzątał tych wiórów. Buty tonęły w wiórach, gdy się wchodziło. I rzeczywiście znalazłam w wiórach starą, dziecinną zabawkę.
Trzy Cztery Tylko w czasach internetu mało kto się bawi blaszanymi kurkami i tworzy sobie z nich światy. W dobie netflixa i komputerowych gier to zanikający trend.
Paweł Banan , netflix i komputerowe gry dostarczają przygód, o które nie trzeba się starać. Jednak można mieć przygody zupełnie inne, niepowtarzalne, tylko Twoje. Trzeba wyłączyć telewizor, wygasić komputer i zajrzeć gdzieś indziej. tak tez chyba robią autorzy gier i filmów, czy seriali. Oni muszą coś stworzyć. Coś nowego.
Myślę, że każdy jest czasem konsumentem, a czasem - producentem.
Też mi się spodobalo:) ale czuje lekki niedosyt, za krotkie:)
Nie mogłam rozwinąć, ze względu na ograniczenie: sto słów:)
Aa, no fakt, zapomniałam nigdy tego nie licze
Czytając uruchomiła się we mnie wyimaginowana nostalgia, bo należę do całkiem innego pokolenia i takie zabawy mnie ominęły szerokim łukiem, a mimo to tęsknię za nimi jakbym ich doświadczył. 5 i pozodwiam serdecznie:)
Miło mi, że zechciałeś o tym napisać, Vincent. Dzięki.
Świetne...
To urodzenie w trocinach – fantastyczne. Takie znalezione "byty" zawsze były pełne tajemnic, a ich historia bogata i czasem zmienna :)).
Haha, tak. Miałam kiedyś psa, nazywał się Bary. Teraz, we wspomnieniach, nosi imię Bary Pierwszy (bo po Bubie i Szarusiu znowu mam Barego, prawie takiego, jak Pierwszy). I ten Pierwszy przynosił mi znalezione byty. Raz była to konserwa wieprzowa z placu budowy, wyciągnięta z plecaka jakiegoś robotnika, a innym razem - wykopana spod ziemi sztuczna szczęka, jej dolna część. Natomiast Szaruś, który wyskakiwał przez płot na wycieczki, a wracając stał pod bramką i czekał, żeby mu otworzyć, przyniósł mi raz w zębach wysuszone, płaskie truchło zająca.
Bardzo mi się podoba sposób wplecenia metafory w tekst.
Byt mechanicznej kury domowej, próba zmiany losu działającej na kluczyk.
Wielu kurom się udało, poradniki, artykuły naprawdę mogą pomóc kobietom. O ile chcą, o ile ktoś im w tym pomoże.
5.
Może i mojej kurce poradnik przydał się do czegoś? Teraz kurka stoi na półce biblioteczki, i czyta tytuły książek.
Nowe życie dla blaszanej kurki, a puenta wymiata ??
Dzięki! ?
Trzy Cztery↔Co za uroczy tekst. Taki "ciepły" w swej wymowie. Już samo pierwsze zdanie.
Aż sobie wyobraziłem, jak podparta dzióbkiem, czyta.
Ale to chyba tak codziennie, miała podkładany inny papierek z kolejnym fragmentem tekstu,
by w końcu mogła przeczytać całość... i może się wyprostować.
Tylko tytuł, to stanowczo za mało. Szczególnie w takich okolicznościach:)↔Pozdrawiam:)
"Aż sobie wyobraziłem, jak podparta dzióbkiem, czyta" - to naprawdę ładnie wyglądało. Dzięki za słowa i %. Pozdrawiam:)
Zapomniałem↔%:)
Oryginalny i nostalgiczny motyw. Mnie też, podobnie jak Pawłowi Bananowi, kojarzy się z dawnymi czasami, a dokładniej z późnymi latami dziewięćdziesiątymi i z bardzo wczesnymi latami dwutysięcznymi.
Ale wieś, z którą mi się kojarzy opowiadanie, niekoniecznie jest mała i odludna. Z wsiami większymi oraz leżącymi bliżej miast i miasteczek też mi się to kojarzy. Wróciło dużo dobrych wspomnień z czasów, kiedy chodziłem do szkoły podstawowej, a w szczególności zaś wakacje. 5, pozdrawiam :-)
Miło mi czytać Twój komentarz. Od urodzenia mieszkam w mieście, na wsi bywałam w dzieciństwie, ale czasem opłacałam to cierpieniem, bo byłam alergiczką (uczulenie na siano, kurz, pierze, sierść...). Jednak już nie jestem. Pozdrawiam!
Niesamowicie przyjemny obrazek :-) Aż miło 'zobaczyć' coś tak sielskiego i bezproblemowego na drablach :-)
Super pomysł i wykonanie. Dla mnie na 5.
Pozdrawiam,
Ciebie też miło zobaczyć, Babo. Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam!
Super. Teraz by się przydało kolejne drabble w którym poznalibyśmy treść zapisanej karteczki. To tak na wszelki wypadek, gdyby kurka okazała się pozaziemskim bytem samouczącym i na podstawie podsuniętych treści nabrałaby przyjaznych lub wrogich zamiarów co do otoczenia.
Zaintrygowałeś, Bajkopisarzu. Dzięki! :)
O kurczę, jakie fajne. Takie subtelne w swojej normalności.
Dzięki, JamCi.
Co mnie tutaj najbardziej uderzyło to przemożne pragnienie życia, które jest w każdym z nas, potrafimy go użyczać przedmiotom nieożywionym, może dlatego, że nie jesteśmy w stanie egzystować w martwej przestrzeni.
Nie jest za krótkie, bo gdzie wystarczą trzy słowa, nie trzeba czterech. Nie potrzebuje dalszego ciągu, bo w życiu rzeczy trwają jak płomień, gasną nagle, pozostawiając ciemność, bez kontynuacji. Fanfary są obrazą, cisza jest święta.
Dziękuję.
Piosenka dla każdej blaszanej kurki, i dla każdego psa, z tych kilku, które mogą zmieścić się w naszym, ograniczonym latami, życiu:
https://www.youtube.com/watch?v=HtPoiF3bI88
"Gonisz samochody w głębokim białym śniegu
Modlę się, marzę
Że jesteśmy na tych polach
Jeszcze raz".
Moja ulubiona Autorka jak zwykle mnie nie zawiodła. Opowieść o blaszanej kurce rozczuliła i przyprawiła o uśmiech:)))
"Papierek podłożyłam pod dziób.
Stoi teraz i czyta."
Brakuje mi kurki, czyli Kurka stoi teraz i czyta*, bo tak czyta się, jakby dziób stał i ... Wiem, ze to 100 słów, ale coś tam na pewno można wcześniej wyrzucić. Wiem też, że odstawiłaś wers od poprzednich i wiadomo o co chodzi, ale...
Dzięki za wspomnienie:)
Piecuszku, wczoraj musiałyśmy się minąć - ja się wylogowałam i wyłączyłam komputer, a Ty wtedy przyszłaś. Szkoda. Ale dzisiaj, mimo, że jestem bardzo zmęczona (pracowałam w nocy), poodpowiadam na komentarze, zanim pójdę spać.
Cieszę się z Twojego powrotu po długiej nieobecności.
A więc - witam Cię z radością.
Odnośnie do uwagi na temat zakończenia: każdy nowy akapit stanowi pewną całość treściową i myślę, że to zdanie "Stoi teraz i czyta", które jest też samodzielnym akapitem, wyraźnie odnosi się do tytułowej bohaterki - kurki. Zostawię, jak jest.
Trzy Cztery
Rozumiem, Pisałam też o tym odstawionym akapicie:) Po prostu czytałam to komuś na głos i dlatego moja uwaga.
Mam nadzieję, że szybko zregenerujesz siły i będziesz miała ładne sny.
Czasem takie znaleziska są atrybutem na cale życie. Na wzmacniaczu elokwencja Kurki pewnie miała szczególny wymiar. Jak Feniks odrodziła się z trocin.
Pozdrawiam
Pasjo, a więc zwróciłaś uwagę na słowo "wzmacniacz". Użyłam go specjalnie. Mogłam przecież postawić kurkę na parapecie. Jednak wybrałam wzmacniacz. Wzmacniacz to urządzenie poprawiające jakość dźwięku przy odtwarzaniu np. muzyki. No i w ogóle - jest od wzmacniania. Kurce tego było trzeba.
Pozdrawiam również
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania