Kurka Tosia i przyjaciele

Na zimnej posadzce, w niewielkim ganku, w malutkim gospodarstwie siedziała zamyślona Tosia. Rozmarzone oczy kurki błądziły bez celu po horyzoncie:- Wow - wyszeptała po czym głośno westchnęła i podrapała się po głowie. - Takie rzeczy... o kurczaki....niesamowite - wciąż mówiła do siebie. - Nie no to niemożliwe, chyba że...taak - głośno pomrukiwała. - Niewiele trzeba...- A co ty tutaj tak buczysz i mruczysz? - zapytała Róża, ciekawska gąska. - Siedzisz i gadasz do siebie już jakieś 30 minut. Normalna to ty nie jesteś. Jak ja gadam to przynajmniej do rzeczy i z sensem, bo lubię mówić z sensem. - Zaśmiała się z dumą w głosie. - Ech Tośka, mnie dzisiaj bolą kolana. Wstałam jak zwykle, zrobiłam kilka przysiadów, jak zwykle, no i nie wiem dlaczego taki ból przeszywający, taki od środka w kolanach się pojawił, no to mówię sobie 'kiepska kondycja' to poszłam na drogę pobiegać trochę, to sobie biegałam w tą i z powrotem tak z 10 minut, no ale nie przeszło. To to chyba nie kondycja, a coś innego, tylko co? Jak myślisz? - Jeśli nie kondycja to stawiam na gadulstwo. Wczoraj też dużo miałaś do powiedzenia. Myślę, że gadulstwo odbiera Ci zdrowie, a zaczęło się od kolan! - postawiła swą niecodzienną diagnozę Tosia.- Ból kolan od gadania? Ty tak na poważnie Tośka? Ech złośliwa jesteś. To siedź sobie tutaj sama i gadaj do siebie. I tak wszyscy się już z ciebie śmieją. Dziwaczka! - I to mówiąc gąska dumnie uniosła swoją główkę i poszła daleko nad staw, pomoczyć swoje gęsie stópki.- Hmm, kto się śmieje? - zapytała szepcząc cichutko pod nosem zdziwiona Tosia, ale brakło odpowiedzi. - E tam, ktoś się śmieje i co z tego. Ja też lubię się śmiać i to nawet bardzo. HAHAHA – głośno zademonstrowała swój śmiech. Rozejrzała się na boki. Wszyscy byli mocno zajęci swoimi obowiązkami i nikt nie zwrócił na nią uwagi. Gąska Róża oczywiście przesadziła z tym 'śmianiem przez wszystkich', gdyż najzwyczajniej w świecie chciała, choćby na pięć minut, popsuć kurce jej dobry humor. Mieszkańcy gospodarstwa wprawdzie nie rozumieli zachowania koleżanki kurki, ale szanowali i lubili ją za to kim jest, a Tosia była po prostu sobą. Mimo wszystko udało się gąsce na krótki czas zniszczyć dobry nastrój kurki. Po rozmowie z Różą, Tosia zawiesiła posępnie głowę. Ale już po chwili energicznie wskoczyła na parapet okienka babci Basi. Zza wielkiej szyby oraz wielkiej firany dobiegały dziwne dźwięki, dostrzec można było mieniące się jaskrawe kolory oraz przeróżne kształty. Ktoś właśnie wspinał się na wielki wieżowiec, a ktoś inny krzyczał bez opamiętania. Tosia pod wpływem ogromnych emocji raz po raz podskakiwała i na zmianę zastygała w bezruchu. Telewizor pani Basi głośno działał tylko o poranku i późnym wieczorem. W ciągu dnia staruszka pracowała w ogrodzie i jeździła do miasta, pomagać innym babciom, takim, które już nie miały siły iść po zakupy czy posprzątać swoje mieszkanko. Tosia stała na parapecie jak zaczarowana.

- Wow...takie rzeczy...- szeptała swoim małym dzióbkiem. Mijały minuty, godziny aż w końcu telewizor ucichł. Pani Basia ubrana w swoje kolorowe stroje zamknęła drzwi gospody i pomachała energicznie na do widzenia zwierzakom. Jej podopieczni będą teraz cierpliwie czekać na powrót kobiety. Cierpliwie co nie oznacza bezczynnie. Każdy ma jakąś robotę do zrobienia. Kurka Tosia również. Tyle że z nią zawsze był jakiś problem. I nie dlatego, że kurka była leniwa czy coś w tym stylu, no bo nie była. Zawsze stała w gotowości aby pomóc swoją dobrą radą, nóżką i dzióbkiem. Tosia po prostu odpływała myślami w różne przedziwne znane tylko sobie krainy. Jej bujna wyobraźnia nie pozwalała nawet na chwilkę o sobie zapomnieć. Co rusz nowe pomysły napływały falami, jak potężne tsunami, zalewając głowę kurki, paraliżując jej ruchy. Bo przecież wszystko, każda myśl, wymagała skupienia i czasu. Tosia zafascynowana swoimi wizjami nie potrafiła robić dwóch rzeczy jednocześnie, czyli marzyć i pracować. Biedna Tosia mało kto ją rozumiał. W sumie to tylko suczka pani Basi Nuka, była w stanie logicznie wytłumaczyć sobie jej nietypowe zachowania. - Tosia, za dużo oglądasz telewizji! Pewnie przez to później nie możesz skupić się na pracy – powiedziała Nuka. Kurka spojrzała ze zdziwieniem na koleżankę i odpowiedziała:- Tak myślisz? Ale przecież tam jest tyle ciekawych rzeczy. Nie rozumiem jak można powiedzieć komuś, że to źle, że interesuje się czymś więcej niż tylko ziarnami na podwórku. - No bo to dobrze, że interesujesz się tym wszystkim, na co większość nie zwraca uwagi, ale ma to swoją cenę. Odpływasz coraz częściej w świat fantazji. Wiem co mówię. To jest taki mechanizm w twojej głowie. Telewizor buduje w niej nieprawdziwy świat, pełen marzeń, a rzeczywistość przecież jest inna. To wszystko bardzo może ci zaszkodzić. - Hmm, zgadzam się z teorią, że ma to jakiś wpływ na moją głowę. Ale wyłącznie pozytywny i już niedługo wszyscy się o tym przekonają - powiedziała z dumą w głosie kurka.- Tośka, naprawdę musisz uważać – przekonywała. - W końcu stanie się coś złego. Tylko czekać kiedy. Tosia zamarła na krótką chwilę i ze skupieniem wpatrywała się w wielkie oczy koleżanki. Nuka mogła mieć faktycznie trochę racji w swoich dziwnych teoriach. Kurka od pewnego czasu czuła się troszeczkę inaczej. Miała dużo więcej energii i pogody ducha. Nadzieja zaczęła gościć w jej serduszku. Nadzieja na to, że wszystko dopiero przed nią, że to nie koniec. To podwórko, ten ganeczek, ten stawik i strumyczek, ta grządka i Ci wszyscy mieszkańcy, te same twarze widziane codziennie, te rytuały 'wstać, zjeść, do pracy itd.' Tosia miała dosyć tego co znane, marzyła o czymś więcej. Wiedziała że to 'więcej' istnieje, przecież widziała na filmach. To wszystko czekało na nią. Kurka tylko musiała się dobrze przygotować do wędrówki pełnej przygód. Po paru minutach skupienia Tosia powróciła do świata żywych, tz. zeszła na ziemię, jak to powiadają jej współtowarzysze.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania