Kurtyna

Słyszała świergot ptaków, bzyczenie owadów, czuła pachnące skoszone siano.

Zdradzona przez swoje ciało, nieuleczalnej choroby, poczuła rześki wietrzyk.

Czekała na niego z utęsknieniem. Przyszedł do niej, wilgotne usta musneły jej włosy. Jeden pocałunek, przestraszona, zaszumiało jej w głowie, zabawnie załaskotało w brzuchu. Oczy zamknęła okiennicami. Zapadła się kurtyna w teatrze. Leży teraz w cichym mieście umarłych.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Bożena Joanna 3 miesiące temu
    Bardzo smutne, za każdym z nas zapadnie kurtyna, ale oby jak najpóźniej.
    Pozdrowienia!
  • Keraj 3 miesiące temu
    Dziękuję
  • kigja 3 miesiące temu
    Kiedy skończy się spektakl, nim opadnie kurtyna, aktor winien sie ukłonić i podziękować zgromadzonym za obecność...
  • Celina 3 miesiące temu
    Ha, bywa że czasem nie zdąży się ukłonić, nawet samemu sobie. Bardzo przejmujący tekst.
  • Keraj 3 miesiące temu
    Dziękuję
  • MarBe 3 miesiące temu
    Ból wywołany słabym ciałem niweczy plany, lecz pomimo odejścia dalej żyjemy w wspomnieniach najbliższych.
    Prawdziwa śmierć następuje nawet za życia, gdy o nas nikt nie pamięta.
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania