LA LA LAND

W oczach mam ten dzień,

gdy zostawiłam go na stacji

w mieście Santa Fe’.

Dwoje słodkich nastolatków...

I choć kochał mnie

Ja już wiedziałam, czego chcę,

Naprawdę chcę.

 

W ciepłą letnią noc

Zasiadaliśmy w małym kinie.

Już na sali mrok.

Już film z ekranu do nas płynie

Kolorowy świat

Zapraszał mnie, by żyć tam w nim -

Być w każdym z kin.

 

Bez dolarów nawet stu

Przyjechałam – jestem tu.

Czy odwaga to, czy bunt – dziś się przekonam.

A on kiedyś w Santa Fe’

Siądzie w kinie, w rzędzie „C”,

Gdy zobaczy mnie, pomyśli : tak, to ona…

 

Wspinam się

I szczytów sięgam już

I gonię światła, które lśnią.

A gdy zawiodą Cię,

Ty znów podniesiesz się.

Bo słońce gasi cień

I jest kolejny nowy dzień !

 

Słyszę to co dnia,

Ten znany rytm w kanionach ulic.

Nieustanny klang,

Wszyscy kiedyś to poczuli

I powiedzą Ci, by pukać dziś nie raz, nie trzy

Do wszystkich drzwi.

 

Nawet, jeśli mówią : nie !

A pieniądze kończą się –

Byle neon świecił się nad duszną salą.

A gdy kiedyś zjawi się

Ktoś, kto przypomina mnie

Będzie wiedział, że powinien iść krok dalej !

 

Wspinam się

I szczytów sięgam już

I gonię światła, które lśnią.

A gdy zawiodą Cię,

Ty znów podniesiesz się.

Bo słońce gasi cień

I jest kolejny nowy dzień !

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Zenza dwa lata temu
    Cudowny wiersz. Brawo.
  • Grafomanka dwa lata temu
    Jako piosenka - dobry. Jako wiersz - słaby.
  • Grisza dwa lata temu
    Nie było łatwo zwłaszcza, że chciałem zachować nie tylko ducha oryginału, ale też wykorzystać jak najwięcej sformułowań. Ale chętnie przeczytałbym Twoja wersję. Tekst angielski bez trudu znajdziesz w internecie. Porównanie byłoby ciekawe...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania