Labirynt Bohra – Rozdział 5 – Zmienić przeznaczenie

"Każdego ranka budzisz się i zastanawiasz się, jak przetrwasz ten dzień. W końcu zauważasz, że jesteś na progu życia i nic nie osiągnąłeś. Wtedy pojawia się pytanie, czy miałeś jakikolwiek wpływ na życie?"

 

Tomasz czuł, jak go ktoś szarpie, jednak wciąż nie umiał otrząsnąć się z szoku. Dopiero siarczysty policzek wymierzony przez Marlenę przywrócił go do rzeczywistości. Ponownie docierały do niego pytania towarzyszy, a to oznaczało, że wciąż istniała szansa, iskierka nadziei, by uciec przed przeznaczeniem.

 

– Wszystko wam opowiem – jak tylko wypowiedział te słowa, zaległa cisza. – Tylko dajcie mi chwilę.

 

Patrzył w dal starając się opanować rozbiegane myśli. Przypomniała mu się Alicja z krainy czarów, tylko że ona miała łatwiej. Dużo łatwiej – była tylko ona! Złapany w niewidoczne sidła niczego już nie był pewien. Ilu ich jest i po co to wszystko? Myśl o tym, że nie jest prawdziwy, zmroziła go. Przecież czuł, myślał i działał, tylko nie miał wspomnień, a czy nie to świadczy o naszym człowieczeństwie i tym, kim jesteśmy?

 

– Może zaczniesz mówić – delikatnie ponagliła go Marlena.

– Rozmawiałem z Marleną, czyli z tobą, ale z przyszłości – powiedział zrezygnowany. – Chyba..., tak mi się wydaje. Ja ci kazałem zadzwonić, a później rozmawiałem sam ze sobą. Tam byłem inny.

– Co do cholery znaczy inny? – odezwał się Mati.

– Zły, byłem cholernie zły.

– Co nie miałeś dobrego humoru? – zaśmiał się Mati, chociaż wiedział, że jego żart nie jest na miejscu. – Od paru dni też nie mam i nie rozpaczam.

– On mówi o czymś innym – powoli powiedział Henryk. – A to oznacza, że popełniamy błąd, zadając się z nim. Dobrze mówię Tomaszu?

– Chyba tak, tylko że nie macie innego wyjścia. A może macie? Nie wiem, czuję jakby każdy kolejny krok, oddalał nas od rozwiązania. A chyba tak nie powinno być?

– Nie powinno – zgodził się Henryk. – Wróć może do ten rozmowy. – "Tej" wybrzmiało złowrogo i przez ciało Tomasza przeszedł dreszcz.

– Chciałem cię zabić Marleno – powiedział, mając nadzieję, że jej reakcja nie będzie zbyt gwałtowna.

 

Ta zaś jakby dostała obuchem. Zszokowana patrzyła na niego i nic nie mówiła.

– I mówisz to tak spokojnie!? – wrzasnął Mati. – Nas też miałeś zabić!? – dodał równie głośno.

– Wy już nie żyliście – odpowiedział. – Zginęliście w czarnym pokoju.

– W jakim czarnym pokoju? – spytał najbardziej opanowany Henryk.

– Wiem tylko, że tam mieszają się myśli.

– Jak tutaj. – W końcu Marlena pokonała niemoc. – Wszędzie mieszają nam w głowach. Te wilki, mgła, to że nas znasz.

– Tutaj jest inaczej, jeszcze jesteśmy sobą, a tam...

– Co kurwa tam? – odezwał się Mati.

– Zmieniamy się na zawsze. Marlena prosiła... – zawahał się i kontynuował – błagała, byśmy nie wchodzili tam pod żadnym pozorem. Nawet gdybyśmy mieli zginąć. Jeżeli tam wejdziemy, to wszystko przepadnie.

– Co przepadnie? – spytała Marlena.

– Nie wiem, ty tak powiedziałaś. – Tomasz uśmiechnął się smutno. – A później ten drugi ja powiedział, że nie da się oszukać przeznaczenia, które zawsze doprowadzi nas do celu. Powiedział: "Czarny pokój jest naszym przeznaczeniem" i zaczął się śmiać.

 

Jak tylko Tomasz skończył mówić, ponownie odezwał się dzwonek telefonu.

– Odbierzesz? – spytała Marlena.

– Nie, to dzwonię ja – odpowiedział Tomasz.

– Skąd wiesz?

– Bo ciebie już nie ma. – Popatrzył w jej niebieskie oczy, na jej falujące rude włosy i wiedział, że w innym życiu mógłby z nią żyć w szczęściu aż do grobowej deski. Niestety była to mrzonka, która nie miała prawa się spełnić. – Nikogo z nas już nie ma. Mnie też nie.

– Co ty pierdolisz? – Mati w swoim stylu zadał pytanie. – Jestem i muszę stąd uciec, a ty pewnie wiesz jak.

– Czyli zostajesz ze mną?

– Nie. Mówisz co wiesz i zwijamy się w trójkę. Ty poradzisz sobie sam.

– Dokładnie – zgodził się z nim Henryk. – Z tobą czeka nas tylko śmierć.

– A więc mówisz, co wiesz i żegnamy się – skończył Mati.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Marek Adam Grabowski ponad tydzień temu
    Z skąd pochodzi cytat? Generalnie nie będę się odnosił do treść, gdyż tylko bym powtórzy co już pisałem. Pozdrawiam 5
  • Józef Kemilk ponad tydzień temu
    Mój twór, to taka forma wprowadzająca, luźno nawiązująca do treści (czasami wyprzedzająco). Tak jest w każdym rozdziale.
  • Marek Adam Grabowski ponad tydzień temu
    Józef Kemilk Oki
  • MartynaM ponad tydzień temu
    Przeczytałam. Czekam na resztę.
  • Józef Kemilk ponad tydzień temu
    Dzięki😀
  • krajew34 7 godz. temu
    Irytujace jest niby coś wiedzieć, ale jednocześnie nie pamietać. To tak jakby zabójca z amnestią zaczął pomagać swej ofierze, tylko poto, by wbić jej nóż w plecy pod koniec. Ciekawe, na ile prawdziwa jest rzeczywistość, która otacza Tomasza.
  • Józef Kemilk 7 godz. temu
    Dobre pytanie👍

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania