Labirynt Bohra – Rozdział 8 – Zielony domek

"Gdy wszelkie troski odpłyną, stajemy się panem świata, naszego maleńkiego światka, który udało się stworzyć"

 

Tomasz leżał na hamaku i delikatnie się kołysał. Uwielbiał nic nie robić i wypoczywać, przysłuchując się wciąż kłócącym się ptakom. A najbardziej ze wszystkiego lubił, jak przychodziła do niego Marlena i budziła go pocałunkiem. Zazwyczaj była jeszcze mokra po wizycie w basenie i cała naga. A później sen czmychał zastąpiony przez niekończącą się rozkosz.

– Kocham cię – szeptała mu do ucha, a on jej odpowiadał tak samo.

 

A gdy przychodziła ekstaza, to już nie mogli doczekać się kolejnego i kolejnego początku, bo tacy właśnie byli, nienasyceni i zakochani. Kuchnia, łóżko, czy też basen zlewały się w jedną wielką rozkosz, a ich szczęście wydawało się rozlewać na całą okolicę. Siła miłości wzmacniała ich każdego dnia, a i ich posiadłość także chłonęła te najwspanialsze na świecie uczucie. Zawsze w ogródku mieli dorodne warzywa, a ich drzewa wydawały duże i soczyste owoce. Marlena czasami śmiała się, że czuje się jak Ewa, gdy zrywa jabłko i daje je Tomaszowi, a on rechotał szczęśliwy. Doskonałość wypływające z tego miejsca i ich samych wydawała się nierealna, a jednak była. W tak wielkim świecie udało im się znaleźć siebie, za co byli niezmiernie wdzięczni. Tomasz zawsze powtarzał, że przypadki nie istnieją, a więc ich miłość była przeznaczeniem, do którego prędzej czy później by dotarli. Czy mogło być coś wspanialszego niż wychodząca z basenu naga Marlena? Kochał ją całą, pełne piersi, falujący tyłeczek, tatuaż z jedyneczką i trzema zerami oraz jej poczucie humoru.

 

– Przyniosę ci soku, ale musisz mi dać coś w zamian – droczył się z nią, gdy pływała w basenie.

– Wystarczy? – pytała, tuląc się do niego i całując.

– Wystarczy – śmiał się i biegł po sok, by szybciej być przy ukochanej.

 

Miłość stała się opoką, chroniącą ich przed zewnętrznym światem. Rozświetlała ich mały światek, nie dopuszczając żadnych wątpliwości. I tak mijał dzień za dniem, tydzień za tygodniem, a oni wciąż mieli tylko siebie.

– Za płotem widziałam jakiś cień. – Pewnego dnia Marlena podzieliła się niepokojącym spostrzeżeniem.

– Może to jakieś zwierzę. Zobacz, jesteśmy otoczeni przez las – odpowiedział Tomasz i dziwił się, że wcześniej tego nie zauważył.

Byli ślepcami, ale w końcu, co jak nie miłość jest ślepa? Pewnego dnia również i on zobaczył poruszający się cień, a później wyłoniła się sylwetka wahary. Wzdrygnął się, jednak wciąż nie pomyślał o zagrożeniu.

– Pamiętasz, jak rozmawialiśmy o krążącym za płotem cieniem? – Zadał pytanie, leżąc na ręczniku przy basenie.

– Tak, kiedyś go widziałam.

– To jest jakieś chore zwierzę, bez sierści i strasznie poranione. Wygląda okropnie. Może ma wściekliznę?

– Ale chyba odeszło? – Wystarczyło, że Marlena uśmiechnęła się do ukochanego, by ten zapomniał o niebezpieczeństwie.

– Chyba tak. A chciałabyś może soku? – spytał i miłość ponownie mogła kwitnąć.

 

Jak to w życiu bywa, wszystko co dobre ma swój początek i koniec. Tak też było w ich przypadku. Natarczywy dzwonek do drzwi zwiastował nadejście niechcianej zmiany.

– Słucham? – otworzył drzwi Tomasz i zobaczył przed sobą dosyć małego osobnika, o czarnych kręconych włosach.

– To ja może wejdę – nieznajomy wpakował się do domu. – Małżonka jest?

– Jest, ale o co chodzi? – zdezorientowany Tomasz patrzył w czarne jak węgiel oczy nieznajomego, ten zaś uśmiechał się do niego radośnie.

– Załatwimy sami, czy po małżonkę idzie?

– Ale co? – zaniepokoił się Tomasz.

– Kupuję wasz domek.

– Nie rozumiem.

– Cóż, wyjaśnię najprościej jak to możliwe.

 

Nieznajomy wyciągnął z kieszeni smartfona, puścił na nim film i wręczył go Tomaszowi.

Tomasz patrzył na siebie, jak z uśmiechem na twarzy maltretuje przywiązaną do krzesła nieznaną mu kobietę.

– Bawimy się dobrze? – śmiał się i przypalał twarz brunetki rozżarzonym papierosem. – Dobrze, prawda? Mam też inne zabawki, fajne zabawki.

Na ekranie telefonu pojawił się zestaw chirurgiczny.

– Ale to nie ja – Tomasz drżącymi rękami oddał telefon nieznajomemu.

– Ja nie wnikam, czy pan, czy też nie. Czy to coś złego, czy dobrego. Przyszedłem kupić domek i ten film ma mi to ułatwić. Ułatwił?

 

Tomasz wciąż nie umiał dojść do siebie. Przecież to nie mógł być on, a jednak wyglądał jak on, mówił jak on i te ruchy – też jego. A przecież kochał jedynie Marlenę i z nią tu mieszkał, nikomu nie wadząc. O co więc w tym wszystkim chodziło?

– Ułatwił? – naciskał nieznajomy.

– Ja nic nie rozumiem – jęknął Tomasz.

– Ja też nie, ale jak nie ułatwił, to pokażemy małżonce.

– Ułatwił – drżącym głosem odpowiedział Tomasz.

– To podpisujemy – ucieszył się nieznajomy. – A wy wynosicie się natychmiast.

– Jak to natychmiast?

– Zwyczajnie. Wołasz żonę z basenu, każesz się jej ubrać i mówisz, że musicie wypierdalać.

– A jeżeli nie?

– Cóż, dałem dobrą radę i warto z niej skorzystać. Tutaj atmosfera może się nieco zmienić.

 

Nieznajomy zaczął się śmiać i nie umiał przestać. Załamany Tomasz zaś szedł do ukochanej, nie wiedząc co powiedzieć. Że muszą się wynosić, bo torturował, a być może zabił kobietę?! Niedorzeczne. W końcu przysiadł na brzegu basenu, czekając, aż pojawi się przy nim. A była jak zwykle cudowna, niemal magiczna. Jej mokre proste włosy, delikatny uśmiech i śmiejące się oczy oraz nienasycone ciało powodowało, że nawet w snach pojawiała się tylko ona.

– Coś się stało? – Marlena od razu zauważyła zmianę w Tomaszu.

– Musimy się stąd natychmiast wynieść – powiedział matowym głosem Tomasz.

– To jakiś żart? – popatrzyła na niego uważnie.

– Nie, to nie żart – odpowiedział cicho.

– Ale jak? O co chodzi? – Jej świat walił się, a ona jeszcze nie przyjęła tego do wiadomości.

 

– Nie wiem, nie wiem, po prostu nie wiem. Przyszedł facet i kazał. Sprzedałem dom. Jemu sprzedałem i kazał się wynosić, spierdalać i to już.

– O czym ty mówisz?

– O facecie. Jest u nas i czeka.

– Zadzwońmy do przewodnika – Po wypowiedzeniu tych słów jak zza mgły zaczęły przedzierać się wspomnienia. – Tak, musimy to zrobić – powiedziała dobitnie.

– Do kogo?

– Do przewodnika, mówił, że jak będziemy mieli problem, to możemy zadzwonić.

– Nie znam go.

– Znasz, tylko nie umiesz sobie przypomnieć.

 

Tomasz zbladł, bo jeżeli nie umiał sobie przypomnieć przewodnika, to znaczyło... Wolał nawet o tym nie myśleć. Dlaczego nic nie pamiętał, dlaczego myśli się rwały, a czas przeskakiwał? Nie wiedział też, jak długo trzymał słuchawkę przy uchu. W końcu ją odłożył.

– I co? – spytała zniecierpliwiona Marlena.

– Mam poprosić o strzelbę i dużo naboi.

– Co? – krzyknęła zaskoczona. – A nasz dom?

– Nie ma już naszego domu – odpowiedział grobowym głosem. – Cofnął zakaz waharom. Mogą nas atakować.

– Komu? – Przez ciało Marleny przeszedł dreszcz, a przed oczami pojawiły się te potworne zwierzęta. Już wiedziała.

– To jest chyba to chore zwierzę, które kiedyś widziałem.

Odpowiedź jednak nie była już potrzebna.

 

– Proś pan – do rozmowy włączył się nieznajomy i widząc pytające spojrzenie Tomasza, dodał. – Wiesz o co.

– Poproszę o strzelbę i dużo naboi – odpowiedział mimowolnie, a przez jego ciało przeszedł dreszcz.

– Właśnie to miałem zaproponować – zaśmiał się człowieczek. – Na zewnątrz widziałem dużo wilków, a zbliża się mrok. Dam wam też noże. Ostatecznie i one mogą się przydać. No i plecak, niezbędny dla preppersów.

– A czy możemy zostać chociaż ten jeden dzień? – spytała Marlena.

– Nie – odpowiedział stanowczo. – Byliście tutaj, tak długo jak trzeba.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (17)

  • MartynaM ponad tydzień temu
    No, i wygoniłeś ich z raju... to teraz się zacznie.
  • Józef Kemilk ponad tydzień temu
    A jak😀, ale trochę szczęścia im dałem👍
    Pozdr
  • MartynaM ponad tydzień temu
    Teraz będą za to płacić. Jak w prawdziwym zyciu...
  • Józef Kemilk ponad tydzień temu
    MartynaM
    E tam, po prostu wszystko musi iść zgodnie z wyznaczonym kierunkiem.
    Chciałem troszkę dać miłości, a tu faktycznie będzie gorzki smak
    W życiu warto, czasami się oberwie, ale czasami wróci i dla tego warto żyć👍
    Pozdr
  • Narrator tydzień temu
    Tekst dość nierówny, bo niektóre wyrażenia trywializują umiejętnie budowane napięcie, inne uprzedzają akcję, przez co osłabiają efekt.

    Fabuła również nie najmocniejsza, ale chyba łatwiej wygrać w lotka niż wymyślić ściskający za gardło motyw do horroru.

    Jednak ogólnie opowiadanie jest całkiem interesujące i warte czasu poświęconego na czytanie.

    Daję 💜 i pozdrawiam. 👋
  • Józef Kemilk tydzień temu
    Hej dzięki za komentarz. Tak naprawdę to nie horror, ale sf, czego nie widać, stąd dałem taki rodzaj (tak na marginesie zupełnie nie chodliwy na opowi). Podpowiedzi są celowe, możliwe że niepotrzebnie, chcę jednak zachować spójność tekstu, a tekst jest dość świeży i jeszcze go będę szlifował. Mają być w nim trzy płaszczyzny, jedna gotowa i jeszcze uzupełniana, druga w 1/3, trzecia to koncepcja w głowie. Teoretycznie tekst można będzie spokojnie przystosować do gry komputerowej, co jest niejako celowe.
    Co do nierówniści jak możesz, to daj przykłady, postaram się w tym zakresie wyczyścić tekst. Będę też wprowadzał delikatny czarny humor😀
    Dzięki za koment
    Pozdr
  • Narrator tydzień temu
    Józef Kemilk

    Ten fragment nie trafia mi do przekonania:
    „Czy mogło być coś wspanialszego niż wychodząca z basenu naga Marlena? Kochał ją całą, pełne piersi, falujący tyłeczek, tatuaż z jedyneczką i trzema zerami oraz jej poczucie humoru.”

    Robi z bohatera płaską, jednowymiarową postać. Mężczyzna powinien być bardziej wyrafinowany, przynajmniej w powieści. Ale to tylko moje zdanie i jestem jak dotąd jedynym, który to zauważył.

    Jeśli to nie jest horror to nawet lepiej, bo typowe horrory moim zdaniem cierpią na nieżyciowość: idą wbrew naszemu doświadczeniu.

    A jeśli to ma być gra komputerowa, to co jest jej celem? Zakładam, że każda gra komputerowa powinna mieć wyraźnie określony cel, na przykład: zniszczenie armii przeciwnika, bądź zajęcie nieprzyjacielskiej bazy.

    Czy sam zamierzasz to zaprogramować? W jakiej platformie?
  • Józef Kemilk tydzień temu
    Narrator w tym fragmecie zauważ, że są ślepi na otoczenie. Zapomnieli wszystko i liczy się tylko miłość. Są nieco zaczadzeni, że tak powiem, a więc są też prymitywni. Zachowują się odmiennie i takie zwroty w zachowaniu jeszcze będą. Wyjaśni się to nieco później, teraz ukrywam niewyraźny (moim zdaniem) trop.
    Co do gry, to jedną piszę na zlecenie (inna bajka), tutaj mi raczej chodzi o szerszą możliwość wykorzystania tekstu. Postawiłem nieco na uniwersalność😀
  • Józef Kemilk tydzień temu
    Narrator i jeszcze jedno, w tym zdaniu ważna jest zmiana numeru w tatuażu. To się czasami przeplata. Najpierw 1, później 123, taraz 1000
  • Marek Adam Grabowski tydzień temu
    Nieco się w tym pogubiłem. Myślałem, że celem tych ludzi jest ucieczka z dziwnego miejsca. W końcu uciekli, tylko po to żeby zamieszkać w dziwnym domku, ale na koniem sprzedają go niby pod przymusem? Pozdrawiam 5
  • Józef Kemilk tydzień temu
    Marku,
    Wszystko wyjaśni się w rozdziale 16, na razie zostawiam pewne wskazówki, które mogą pomóc w zrozumieniu, o co tak naprawdę chodzi, na pewno zaś spowodują, że cały tekst będzie spójny i logiczny. Co do kolejnych rozdziałów to mogą jeszcze bardziej namieszać, chyba że załapiesz do czego to zmierza (nie wiem, czy to łatwe, czy nie, bo to jest w mojej głowie:)).
    pozdr.
  • Marek Adam Grabowski tydzień temu
    Józef Kemilk O jej to jeszcze długo przede mną! 😜😜😜😜😜😜
  • Józef Kemilk tydzień temu
    Marek Adam Grabowski dodaje właśnie dwa. Pójdzie szybko:)
  • Marek Adam Grabowski tydzień temu
    Józef Kemilk Ok, spojrzę jutro.
  • Józef Kemilk tydzień temu
    Marek Adam Grabowski 👍
  • krajew34 6 godz. temu
    Wiedziałem, że ten początek jest zbyt słodki.
  • Józef Kemilk 6 godz. temu
    Ale miły przerywnik👍

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania