Lament Świętokrzyski
3 Listopada 1939. Piątek.
Zamęt ciężki dostał nam się, cięmiężone plemię,
widzieć rozkrwawione Świętokrzyskie ziemie
ciężka nasza pora, listopadowa słota
wschód słońca, złota warstwa krucha
gdzie każdy gaj oliwny, każda sosna to Golgota
i nie było nigdy chwili takiej za mojego życia
by świat wyszedł przede mną ze swą urodą z ukrycia
tkały puste korony w górze złote pajęczyny
gałęzi rozświetlanych ciepłym rannym światłem
na dole nadal trwała ciemność, sens metaforyczny
którego zdolności wam przepisać nie posiadłem
odezwał się całym lasem lament świętokrzyski
wczoraj znaleźli ciało, umarł prezydent Artwiński
ciągną nas za miasto, tacy sami, tacy różni
pochyl ku nam głowę, Boże, rozłóż się na Bruszni
proszę Ciebie, Chryste, kiedy zejdę w spokój wieczny
by niebo było jak dzisiejsze nad stadionem leśnym
buki skrzypią nam hosanny, mroźne błoto twardo stuka
idziemy by moralności Polak nie musiał daleko szukać
Komentarze (7)
konto anonimowe?
nie, podobno przy wpisywaniu mnie do bazy sekretarce wylała się kawa na klawiaturę, teraz takie mam imię w rejestrze.
yfgfd123 niepoważny
Trzeci wers: ciężka nasza DOLA. Piaty wers: Gaj oliwny? proponuję gaj brzozowy. Historię Artwińskiego poznałem po lekturze. Ciekawa historia, ciekawy wiersz.
Dola by pasowała jak najbardziej, ale myślę że nie bardziej od pory. Świętokrzyski gaj oliwny miał być odpowiednikiem Jerozolimskiego ogrodu oliwnego, więc nie zmieniałbym go na brzozowy. A komplementy przyjmuję do serca ^^
yfgfd123 w następnym wersie masz powtórzenie słowa "pora". Swiętokrzyski gaj wystarczająco przypomina tu gaj oliwny aby nie mieszać rzeczywistości Oczywiście, to Twój wiersz.
piliery faktycznie powtórzenie... nie wyhaczyłem tego.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania