Landrynkowa etiuda

Przeciąg hulał po strychu wzniośle,

Okienko roztrzaskując w drobny mak.

Nikt o tym nie wiedział i wiedzieć nie mógł,

Że to był magiczny czas.

Szukając łuski w portfelu,

Okiem rzuciła ku wiosny promieniom,

Gdy śnieg przeplatał się ze słońcem

W nieustannym, landrynkowym tańcu.

A kiedy czas dobiegł końca,

A układanka, niczym puzzle,

Znalazła wreszcie swój wzór,

Wrzuciła wszystko do worka

I słodko poszła sobie spać.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Marabut 2 dni temu

    Dobranoc.🙂

  • Lumi wczoraj o 7:32

    ❤️y

  • Marabut godzinę temu

    Wydawało mi się przez chwilę, że ktoś za mną w deszczu podąża.Cuda nie zwidy😉

  • Lumi godzinę temu

    a chcesz na zawsze?

  • Lumi godzinę temu

    Marabut i tylko w espedrylach mogę:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania