Las
Rozgałęzione godziny
zarosły dzień, rozłożyste.
Przedzieram się przez gęstwinę,
szukając szczeliny czystej,
przez którą światło skradzione
dotknie mnie. Pędem młodym
wystrzelę, słojem mierzony,
wrosnę się w braci zielonych.
Rozgałęzione godziny
zarosły dzień, rozłożyste.
Przedzieram się przez gęstwinę,
szukając szczeliny czystej,
przez którą światło skradzione
dotknie mnie. Pędem młodym
wystrzelę, słojem mierzony,
wrosnę się w braci zielonych.
Komentarze (9)
🌈🍌🖕
a ty, koronko, aby zęby policzyć grzebałabyś hostią w odbytnicy?!
Mój pęd tak łatwo nie pęka :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania