Las który pamięta
Prolog
W lesie było cicho. Zbyt cicho, jak na tę porę nocy. Mgła, ciężka jak ołów, unosiła się nisko nad ziemią, rozciągając swoje białe palce pośród czarnych, wyniosłych drzew. Wąska ścieżka, ledwie widoczna w słabym blasku księżyca, wiła się między nimi, prowadząc w gęstwę, gdzie nawet oddech zdawał się nie należeć do tego świata. W powietrzu wisiał zapach gnijącej ziemi, ostry i nieprzyjemny, przypominający o tym, co ukrywa się pod grubą warstwą wilgotnych liści.
Sofia stała na skraju ścieżki, jej dłonie zaciśnięte w pięściach. Miała wrażenie, że las patrzy na nią, że ciemne drzewa szepczą między sobą w języku, którego nie rozumiała. Od dziecka unikała tego miejsca. Każdy w miasteczku znał historie o ścieżce, która nigdy nie wracała do tego samego miejsca. O ludziach, którzy weszli w las i nigdy z niego nie wyszli. Ale teraz nie miała wyboru.
„Musisz to zrobić” – powtarzała sobie w myślach. Serce biło jej szybko, a zimne krople potu spływały po karku, mieszając się z lodowatym wilgotnym powietrzem. W ciemności, za linią drzew, dostrzegła delikatny błysk światła. Jedna chwila zawahania wystarczyła, by poczuła dreszcz przechodzący po plecach.
Kiedy zrobiła pierwszy krok na ścieżkę, poczuła, jakby weszła w inną rzeczywistość. Chłód lasu był inny, niemalże namacalny, jak gdyby powietrze było gęstsze, cięższe do oddychania. Jej kroki były ledwie słyszalne na miękkiej ziemi, ale dźwięk, jaki wydawały, odbijał się echem między drzewami, wracając do niej z opóźnieniem. Mimo to las nie wydawał się martwy. Wręcz przeciwnie – czuła wibracje, jakby całe otoczenie żyło, obserwowało każdy jej ruch.
Zatrzymała się, gdy dostrzegła dziwne odciski na ścieżce. Były to ślady stóp – za duże, by należeć do człowieka, i zbyt wydłużone, by przypominały zwierzęce łapy. Odciski szły w tym samym kierunku co ona. Nie była już sama. Miała ochotę zawrócić, ale coś, może ciekawość, a może czysty strach, zmusiło ją do pójścia dalej.
Każdy krok w głąb lasu był wyzwaniem. Ścieżka wydawała się zmieniać – drzewa zacieśniały się wokół niej, a mgła stawała się gęstsza, jakby chciała ją pochłonąć. Nagle poczuła, że nie jest sama. Odwróciła się gwałtownie, ale za sobą zobaczyła tylko mgłę, drzewa i ciemność. Była pewna, że ktoś tam był. Czy to coś, co zostawiło te ślady?
Wtedy usłyszała dźwięk. Był to cichy szept, ledwie słyszalny, a jednak przeszywający. Zdawało się, że pochodzi ze wszystkich stron naraz. Słowa nie miały sensu – były chaotyczne, ale jednocześnie hipnotyzujące. Sofia poczuła, jak jej ciało drętwieje, a serce przyspiesza do granic wytrzymałości. To, co wydawało się niewinnym, chłodnym powiewem wiatru, teraz stało się jak ostrze, ciężko krojące powietrze.
„Nie bój się…” – szept stał się wyraźniejszy, bardziej ludzki, ale jednocześnie obcy, jakby ktoś naśladujący głos człowieka uczył się tego od podstaw. Nie mogła się ruszyć, choć każda komórka jej ciała krzyczała, że powinna biec.
Spojrzała przed siebie i zobaczyła coś w oddali. Nie był to już tylko błysk światła, ale wyraźny zarys budynku. Stara chata, drewniana i zaniedbana, stała na polanie wciśniętej pomiędzy drzewa. Okna były ciemne, jak puste oczodoły, ale z jednego z nich wydobywała się nikła poświata. Sofia poczuła, że cokolwiek tam na nią czekało, nie zamierzało pozwolić jej odejść.
„Musisz wejść…” – tym razem głos był tak wyraźny, że poczuła, jakby ktoś szepnął jej prosto do ucha. Odwróciła się, ale nikogo tam nie było.
Jej ciało poruszyło się samo, nogi jak w transie ruszyły ścieżką w stronę chaty. Czuła, że nie jest to jej decyzja – jakby coś wciągało ją do środka, bez litości i bez szans na ucieczkę. Kiedy dotarła do drzwi, wyciągnęła rękę, by zapukać, ale zanim jej knykcie dotknęły drewna, drzwi otworzyły się same, skrzypiąc głucho.
W środku panował mrok, ale czuła, że ktoś na nią patrzy. Po chwili usłyszała trzask, a poświata zgasła. Zanim zdążyła krzyknąć, drzwi zatrzasnęły się za nią z siłą, odcinając ją od świata, który znała.
A wtedy zaczęły się kroki…
Komentarze (1)
I po co było wklejać wdzystko za jednym zamachem?
Głupota.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania