Poprzednie częściLas który pamięta

Las który pamięta 3

Rozdział 3

 

Kiedy pierwsze promienie światła zaczęły przebijać się przez ciemne niebo, Sofia obudziła się w tej samej chacie, w której rozpoczęła swoją koszmarną podróż. Tym razem jednak coś się zmieniło. Powietrze w pomieszczeniu wydawało się gęstsze, niemal dusiło swoim ciężarem, a ściany chaty zdawały się żyć w rytm jej oddechu. Każdy krok, który stawiała, powodował lekkie trzeszczenie drewnianej podłogi, jakby dom był świadomy jej obecności.

Na stole wciąż znajdowały się te same księgi i przedmioty, które widziała poprzednio – ścierpłe pędzle, naczynia z suszonymi ziołami oraz stara, wyszczerbiona czaszka. Jednak teraz księgi były otwarte, a ich strony zdobiły skomplikowane symbole i rysunki, które zdawały się pulsować w rytm jej własnego serca. Sofia podeszła bliżej, wciągana przez niewytłumaczalne uczucie ciekawości pomieszanej z niepokojem. Nieznana siła zmusiła ją, by dotknęła jednej z księg.

Gdy tylko jej palce dotknęły szorstkiego pergaminu, rozległ się przeraźliwy dźwięk. Coś pomiędzy krzykiem a wyciem przerwało ciszę, sprawiając, że Sofia odskoczyła, zrzucając księgę na podłogę. W tym samym momencie na ścianach chaty pojawiły się długie, ciemne pęknięcia, przypominające rozchodzące się pajęczyny. Z każdej szczeliny zaczęła wylewać się czarna ciecz, gęsta i lepka, przypominająca olej.

Sofia cofnęła się, jej oddech był płytki i urywany. Chciała uciec, ale jej ciało zdawało się sparaliżowane strachem. Wtedy drzwi chaty otworzyły się z hukiem, wpuszczając do środka oślepiające światło. Na progu stała postać ubrana w długą, ciemną pelerynę, jej twarz była ukryta pod kapturem.

-Sofia – zabrzmiał głos, zimny i spokojny, ale w jakiś sposób uspokajający. – Nadszedł czas, byś poznała prawdę.

Nieznajomy zrobił krok do przodu, a światło zniknęło tak szybko, jak się pojawiło. Chata pogrążyła się znów w półmroku, ale Sofia poczuła, że ciężar, który ją przytłaczał, zelżał.

-Kim jesteś? - wykrztusiła, starając się ukryć drżenie w głosie.

Nieznajomy uniosł dłoń i odchylił kaptur, ukazując mężczyznę o ostrych rysach i gęstych, siwych włosach. Jego oczy świeciły nienaturalnym blaskiem, a wokół niego unosiła się aura mroku.

Strażnik. Duch lasu. To, co widziałaś, to tylko cień jego prawdziwej formy.

Sofia poczuła, jak zimny dreszcz przebiega jej po plecach. Próbowała coś odpowiedzieć, ale słowa ugrzęzły jej w gardle. Kobieta zbliżyła się do niej, kładąc rękę na jej ramieniu.

-Musisz znaleźć drogę powrotną, zanim będzie za późno. Ale pamiętaj – nie ufaj nikomu. Nawet tym, którzy wydają się być po twojej stronie.

Zanim Sofia zdążyła zapytać, co to znaczy, kobieta zniknęła, jakby rozpłynęła się w powietrzu. Została sama, z jeszcze większym chaosem w głowie niż wcześniej. Ruszyła dalej, kierując się intuicją, choć każda jej myśl była pełna wątpliwości.

Po kilku godzinach wędrówki, zmęczona i wyczerpana, natknęła się na małą, zrujnowaną kapliczkę. Wyglądała, jakby miała setki lat – mury porośnięte mchem, dach zapadnięty, a wewnątrz tylko resztki ołtarza. Sofia poczuła dziwne przyciąganie do tego miejsca, jakby coś ją tam wołało. W środku znalazła starą księgę, której strony były zniszczone przez czas, ale kilka słów wciąż było czytelnych. "Ofiara". "Przebudzenie". "Zguba".

Zanim zdążyła się dokładniej przyjrzeć, usłyszała dźwięk kroków za sobą. Obróciła się gwałtownie i zobaczyła mężczyznę z polany. Tym razem był sam, ale jego obecność była równie przerażająca.

-Ostrzegałem cię – powiedział, podchodząc bliżej. – Ale ty nie słuchasz. Teraz nie masz wyboru.

-Czego ode mnie chcesz? - zapytała Sofia, próbując zachować spokój, choć w środku była przerażona.

Mężczyzna uśmiechnął się ponuro.

-To nie ja czegoś chcę. To las. A las zawsze dostaje to, czego pragnie.

Sofia nie zdążyła zareagować, gdy mężczyzna uniósł rękę, a z ziemi zaczęły wyrastać korzenie, oplatając jej nogi. Krzyczała, próbując się uwolnić, ale im bardziej się szarpała, tym mocniej korzenie zaciskały się wokół niej.

-Nie walcz. To tylko pogorszy sytuację – powiedział mężczyzna, jego głos był zimny i pozbawiony emocji.

Wtedy ziemia pod nią zaczęła pękać, a Sofia poczuła, jak jest wciągana w dół. Jej krzyki odbijały się echem, ale nikt ich nie słyszał. W ostatniej chwili, zanim ciemność ją pochłonęła, zobaczyła mężczyznę stojącego nad nią, z uśmiechem, który przeszył ją na wskroś.

 

***

 

Sofia ocknęła się w miejscu, które nie przypominało niczego, co widziała wcześniej. Była w ogromnej komnacie, której ściany zdawały się pulsować życiem. Światło padało z nieokreślonego źródła, a powietrze było ciężkie i wilgotne. Wokół niej znajdowały się sylwetki, które poruszały się w cieniu, jakby były częścią otaczającej przestrzeni.

-Obudziłaś się – usłyszała głos, który wydawał się dobiegać z każdej strony naraz. To był głos kobiety, ale inny niż ten, który słyszała wcześniej. Był bardziej melodyjny, niemal hipnotyzujący.

-Gdzie jestem? - zapytała Sofia, próbując się podnieść. Jej ciało było ciężkie, jakby coś ją przygniatało.

-Jesteś w sercu lasu – odpowiedziała postać, która zaczęła wyłaniać się z cienia. Była to wysoka kobieta o skórze tak bladej, że niemal przezroczystej, a jej oczy były jak czarne otchłanie. – Las wybrał cię na swojego posłańca.

-Posłańca? - powtórzyła Sofia, czując narastający strach. – Nie rozumiem. Ja tylko chciałam wyjść z tego miejsca.

Kobieta uśmiechnęła się, ukazując rząd idealnie białych zębów.

-Nikt nie opuszcza lasu bez zapłaty. Ty jednak masz w sobie coś wyjątkowego. Coś, co sprawia, że las chce cię zatrzymać.

Sofia próbowała się cofnąć, ale jej nogi zdawały się przytwierdzone do podłoża.

-Nie chcę być częścią tego. Chcę wrócić do domu.

-Twój dom już nie istnieje – powiedziała kobieta, a jej głos był teraz chłodny i ostry. – Las pochłania wszystko, co się z nim styka. A ty stałaś się jego częścią w momencie, gdy postawiłaś stopę na jego świętej ziemi.

Sofia poczuła, jak łzy zaczynają napływać jej do oczu. Była zdezorientowana, przestraszona i zdeterminowana, by znaleźć sposób na ucieczkę. Ale im bardziej próbowała zrozumieć, tym bardziej wszystko wydawało się tracić sens. Czy naprawdę była teraz więźniem lasu? A może to wszystko było tylko koszmarem, z którego miała się obudzić?

Wtedy kobieta uniosła rękę, a wokół niej zaczęły pojawiać się świetliste sylwetki. Były to postacie ludzi – mężczyzn, kobiet, a nawet dzieci – wszyscy mieli puste oczy i martwe twarze. Sofia wstrzymała oddech, patrząc na nie z przerażeniem.

-To ci, którzy próbowali uciec – powiedziała kobieta, wskazując na sylwetki. – Teraz są częścią lasu, tak jak ty wkrótce będziesz.

Sofia poczuła, jak jej ciało ogarnia zimno. Wiedziała, że musi coś zrobić, ale nie miała pojęcia, od czego zacząć. Jej myśli były chaotyczne, a każdy pomysł wydawał się beznadziejny. Ale jedno było pewne – nie zamierzała poddać się bez walki.

-Nie pozwolę wam – powiedziała cicho, ale jej głos był pełen determinacji.

Kobieta spojrzała na nią z zainteresowaniem, jakby była zaintrygowana jej słowami.

-Odważne słowa – powiedziała. – Zobaczymy, czy masz siłę, by je udowodnić.

Nagle światło w komnacie przygasło, a sylwetki wokół niej zaczęły się poruszać. Sofia poczuła, jak coś chwyta ją za ręce i nogi, unieruchamiając ją w miejscu. Jej serce waliło jak oszalałe, a oddech stał się płytki. Wiedziała, że cokolwiek się teraz stanie, będzie musiała znaleźć w sobie siłę, by przetrwać.

Następne częściLas który pamięta 4

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania