Lavanila
Teraz. Magdalenka i cierpki smak
taniej czarnej; poranek w oknach
odbija anonimowych przeżuwaczy.
Wczoraj - zwędrowało z nas, odeszło
w świt otrzepany z onirycznych narośli:
spod wykuszy wydumanych w ciemności,
ze światła gazowych latarni, z fasad
gotyckich, pinakli i zapachu cynamonu.
A pani młode dłonie nasuwały pończochę
na nogę manekina. Pani pierwsza skinęła
głową, subtelnie poprawiła czarny kosmyk,
dyskretnie spojrzała na zegarek.
Pani nazwała bugenwille
przy naszym stoliczku.
Zostawiłaś, pani, niemożliwy powidok
w witrynie sklepowej. I może jeszcze
posmak po taniej, po czarnej.
Komentarze (4)
Zapach, smak, obraz. Nostalgia i taka kunsztowność w prostocie. Wczoraj w pnączach, które zwędrowały w obraz witryny, delikatny posmak erotyzmu kontra beznamiętne, przeżuwające dzisiaj.
Jak kontemplacja pięknego obrazu ta metaforyka i synestezja w wierszu.
Bardzo na tak.
Mam to szczęście, że czasem dostaję komentarz lepszy od wiersza :)
Jakim cudem przegapiłam? Kocham takie migawki, Stopklatki. Przepiękny język i piękne obrazy. Widzę go.
Dziękuję :*
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania